#LesZ4
Wtedy nestorka rodu – babcinka ok. 96 lat – stwierdziła, że przecież od początku widać, że to dziecko ani jej, ani jego, bo u nich w rodzinie nikt tak nie wyglądał.
Ziarno niepewności zasiane... Kuzynka zrobiła test na macierzyństwo i wyszło, że również nie jest spokrewniona z własną córką.
I tu pojawia się największa zagadka, jak to się mogło stać? No zamienili w szpitalu jak nic... Sprawa nabrała tempa, małżeństwo się pogodziło na tyle, by razem dociekać prawdy. Niestety szpital, w którym rodziła, jest od dawien dawna nieczynny. Szukają dalej.
Co jest najśmieszniejsze, dziewczynka ma jasne blond włosy i niebieskie oczy – dokładnie tak jak świętej pamięci pradziadek, mąż owej nestorki rodu, który już dawno odszedł. A że babcinka ma pamięć jak ser szwajcarski i zapomina o bożym świecie, to widocznie o tym również zapomniała. Więc był to tylko ślepy strzał schorowanej kobiety z zanikającą pamięcią... A jaki celny!
Akurat wydarzenia sprzed kilku dekad, to seniorzy zazwyczaj pamiętają doskonale. Dziewczynki szkoda, bo pewnie odczuła napięcie między rodzicami, a może nawet i jej się rykoszetem oberwało.
No i jestem ciekawa czy ich stosunek do małej się zmienił. 🤔
@Quakie Myślę, że stosunek do małej im się nie zmienił, wychowywali ją od 9 lat, przyzwyczaili się do niej, pokochali; tego nie da się porzucić z dnia na dzień. Ale na pewno przyszła koszmarna świadomość, że nie wiedzą gdzie trafiła ich prawdziwa córka. Czy ma dobrych rodziców, czy niczego jej nie brakuje, czy mieszka gdzieś niedaleko?
@Aura90
Czasami niestety się zmienia. Tutaj matka może dalej tak samo ją traktowała (bo sytuacja dla niej dosyć absurdalna), ale ojciec podejrzewał zdradę, więc możliwe, że pojawiły się negatywne uczucia w stosunku do małej.
@ NiezbytSprytny, częściowo się zgodzę.
Są seniorzy, którzy faktycznie pamiętają, są seniorzy, którzy zapominają, ale są też seniorzy, którzy pamiętają, ale skrzętnie to w sobie ukrywają i udają, że nie pamiętają - i tajemnicę zabierają do grobu - przysłowiowo.
Była taka historia , nawet film o niej nakręcili i widocznie autor się nią zainspirował. Takie rzeczy zdarzały się w PRLu kiedy nie było badań DNA za to powszechne pijaństwo wśród personelu w szpitalach. Teraz taka sytuacja raczej nie jest możliwa , chyba że kilka osób by było w zmowie.
30000 razy wszystko działa jak należy, a wystarczy aby raz się trafiło i jest wyznanie
Nie do końca się zgodzę z ostatnim akapitem, bo miałem dwie osoby starsze w swojej rodzinie, które przed śmiercią chorowały na demencję i o ile faktycznie te najnowsze fakty im uciekły, to te dawne pamiętały całkiem nieźle.
Do tego stopnia, że moja prababcia przed śmiercią własnych córek nie poznawała, a co podczas II WŚ robiła pamiętała krok po kroku.
Nie rozumiem... Dziewczynka w końcu jest biologiczną córką swoich rodziców czy nie?
To źle. Poćwicz czytanie ze zrozumieniem.
Nie, nie jest
Szkoda tylko tej małej w tym wszystkim
szkoda ich wszystkich