#LIjIB
Jako że sezon wakacyjny się zaczyna i wiele osób korzysta z ofert biur podróży, chciałabym prosić, żeby pasażerowie szanowali naszą pracę. Wiem, że dla nich jest to czas odpoczynku, korzystają z alkoholu, zaczynają wakacje w samolocie – w porządku, ale może z umiarem?
Szanujmy się nawzajem, stewardessa to nie kelnerka na każde skinienie, mamy dużo obowiązków do zrealizowania podczas krótkich lotów i czasem zwyczajnie nie dajemy rady. Zamawiajcie jedzenie czy perfumy w czasie trwania serwisów, a nie w bufetach.
A słowem wyjaśnienia: toalety w samolocie nie są niezwykłe, jeśli mają klamkę, to ją naciskamy, nie podnosimy do góry, a co do reszty, wystarczy czytać piktogramy. No i starajmy się dla własnego komfortu oraz innych zostawiać tam porządek, co bywa trudne z powodu wprowadzania się w stan upojenia.
Dzięki :)
Nie obchodzi nas to. Prawie wszyscy musimy się mierzyć w robocie z kłopotliwymi klientami, także nie jesteście, wy stewardessy, wyjątkowe.
No nie wiem. Jak ktoś obesra jedyną toaletę w samolocie to może być ciekawie.
Schwarzmaler, no i moze to dobra okazja, by nie byc dla innych wrednym?
mam taki postulat, zeby kazdy popracowal w zyciu rok w obsludze klienta, moze ludzie byliby milsi dla osob pracujacych w uslugach, gastro czy na kasie
Obchodzi. Bo niektórzy z nas wychodzą z założenia, że nigdy nie należy być świnią. A Gesuald dobrze zauważył, że pewne rzeczy są o wiele gorsze w powietrzu, bo niekoniecznie jest dla nich natychmiastowe rozwiązanie.
Mnie nie obchodzi. I tak spotkasz wreszcie gburów, chamów i prostaków, więc te apele są bezsensowne. Ludzie po prostu tacy są. Większość ma gdzieś innych i troszczy się wyłącznie o siebie.
Ja również spotykam na swojej drodze mendy i jakoś się nie użalam. Życie. Trzeba się pogodzić, że zawsze ktoś taki się znajdzie.
A co do tej obesranej toalety w samolocie, co w takim razie powiesz np. o sprzątaczkach? Chyba dużo gorsza robota, a i ludzie traktują cię gorzej niż taką stewardessę, bo przecież pewnie nawet szkoły nie skończyłaś/-łeś, skoro "tylko" sprzątasz. To dopiero kawał niewdzięcznej roboty!
@Schwarzmaler
W tej chwili ty się zachowujesz jak gbur, cham i prostak. Brakuje tylko deklaracji że na złość mamie... tfu... znaczy na złość nam specjalnie nasrasz na deskę...
Inni też się mną specjalnie nie przejmują, więc czemu miałbym nie być wobec was, chamów, taki sam? A że większość ludzi to bydło... Po co się starać?
logika pięciolatka...
Ale w przedszkolu wszyscy się źle zachowywali to ja też!!!!
Schearzmaler mam dla ciebie zlota rade
nie obchodzi cie to, to nie czytej :)
i to jest właśnie ta twoja kultura, o której pisałeś pod innym wyznaniem xd wstrzymujesz bąka przed znajomymi, ale już nie widzisz problemu w osraniu deski w samolocie, bo i tak ludzie to chamy, a ktoś to posprząta za ciebie. bycie kulturalnym na pokaz to jest hipokryzja my dear. więc, tak jak już pisałam, nie masz pojęcia o kulturze osobistej, jesteś chamem i burakiem, więc albo trollujesz, albo twoja inteligencja nie zbliża się nawet do przeciętnej.
No nie, bo już dawno jest ponadprzeciętna. Robiono mi test (u specjalisty, nie internetowy), więc wiem doskonale, że jestem wybitnie inteligentnym człowiekiem.
Dla mnie to jest w ogóle debilny pomysł, żeby sprzedawać alkohol w samolocie.
Moje doświadczenia z długich (i drogich) lotów są takie, że ludzie lepiej się podczas nich zachowują, mimo że alkohol jest darmowy. Za to krótkie loty są problematyczne i na trasach typowo wakacyjnych faktycznie mogliby przestać sprzedawać alkohol.
Aczkolwiek też sporo zależy od narodowości, sporo latałam z Azjatami z pewnego kraju i tam nawet na krótkich trasach nigdy nie ma problemów przez alkohol, mimo że praktycznie wszyscy coś piją.
ja latam bardzo dużo, rocznie jakieś 40-50 lotów i tylko raz w życiu byłam świadkiem, że ktoś coś odwalił po pijaku i to tak, że po wylądowaniu aresztowała go policja. był to polak swoją drogą. z mojego doświadczenia wyniki, że tak naprawdę nie ma znaczenia, czy w samolocie podają czy nie podają alkoholu, bo ludzie potrafią nawalić się jeszcze przed lotem. widywałam też ludzi dolewających sobie do soku swój własny alkohol, zakupiony na lotnisku. jak ktoś będzie chciał, to zawsze znajdzie sposób.
@nibylung
No właśnie, to jest dodatkowy problem, że na lotnisku można kupić alkohol. Ostatnio śmiałam się trochę, bo ludzie przed godzinnym lotem kupili sobie wielkie drinki, na ich wypicie mieli jakieś dwadzieścia minut i zastanawiałam się, co to w ogóle za przyjemność.
Ja apeluje do stewardess, żeby dalej przykładały tak duża uwagę do schludnego wyglądu, sposobu bycia, uprzejmości. Nie wiem, czy to celowe działanie, ale zawsze, kiedy zaczynam panikować po starcie to się w Was wpatruje, bo mega mnie uspokaja to Wasze uprzejme uśmiechanie się, proponowanie napojów, opanowanie. Proszę, niech to się nie zmienia!
Zawsze możecie awanturującego się pasażera wyrzucić z samolotu i to bez znaczenia na jakiej wysokości leci.
Mów to swoim pasażerom
Niedawno na joemonsterze można było przeczytać zwierzenia stewardes. To, co ty napisałaś tutaj, to jedynie skrót tego artykułu.