#KqcIh
Zaczyna się akcja porodowa, kobieta rodzi siłami natury, ponieważ lekarze nie pomyśleli nad tym, by zrobić cesarkę. Wszystko trwa długie godziny, kobieta ma już coraz mniej sił. Zaczyna opadać z sił i przestawać przeć. Słyszy kawałek rozmowy, gdy lekarze rozmawiają się ze sobą i zdanie "Którą ratujemy? Jedna musi umrzeć". Kobieta w myślach modli się, by ratowali jej dziecko, przecież będzie miał się kto nim zaopiekować. Potem czuje jak lekarz naciska na jej brzuch, by dosłownie wypchać dziecko, a ona widzi biały tunel, jasność, do której idzie i piękną łąkę. Tylko ktoś nie pozwala jej tam iść, wypycha ją, mówiąc, że to jeszcze nie jej czas.
Dziecko rodzi się, dostaje 5 punktów w skali Apgar, trafia do inkubatora. Kobieta po odzyskaniu przytomności trafia na sale poporodową i usypia. Ale nie na długo. W nocy budzi ją pani doktor z informacją, że nie wiadomo, czy dziecko przeżyje dobę i czy ma wybrane imię, bo pielęgniarki chcą ochrzcić dziecko. Kobieta podaje imię i zaczyna płakać, tej nocy już nie uśnie.
Dziecko przeżyło tę noc, a nawet i kolejną . Potem były diagnozy, że dziewczynka zacznie chodzić dopiero w wieku 5 lat, a pierwsze słowa może zacząć wymawiać ok. 3 roku życia. Miała też być opóźniona w rozwoju o 2 lata od rówieśników.
Mała pierwsze słowo wypowiada jak ma 1,5 roku. Gdy ma 2 latka, stawia pierwsze kroki. Potem szkoła podstawowa, uczy się dobrze, w niczym nie dostaje od rówieśników, ale i tak życie daje jej w kość, choć ona się nie poddaje. Potem gimnazjum - nauka idzie jej OK, nie odstaje od rówieśników. A teraz chodzi do 3 klasy technikum, a wiedzą, mimo nieprzesiadywania nad książkami, może przebić niejednego. Od małego walczy, dzięki czemu jest silna.
Cześć, tu JA, ta dziewczynka, która miała nie przeżyć najpierw porodu, a potem doby :)
Myślałem, że to mama tego dzieciątka...Jej należą sie największe brawa, bo zapewne dzięki niej jesteś taka jaka jesteś.
Moja mama nie raz słyszała ode mnie słowa po dziękowania. I jestem z niej nie miłosiernie dumna, ze wychowali mnie z tatą na takiego człowieka, jakim jestem. Chodź czasem mam dość mojej mamy, bo często się kłócimy(różnice poglądowe i wpływ na to mojego młodszego rodzeństwa) i tak nie zamieniłabym jej na żadną inną. Kocham moją mamę najmocniej jak tylko <3
też myślałam, że to będzie mama. piękne wyznanie i miłość <3
Ja dostałam 1 punkt w skali Apgar i też miałam nie przeżyć :) To, że ktoś postawił na nas kreskę nie znaczy, że mamy się poddać :)
piękne ostatnie zdanie :)
Jakoś Ci niezbyt wierzę. Żeby dostać 0 pkt to trzeba:
- mieć martwica całego ciała,
- brak pulsu
- brak oddechu
- brak reakcji na bodźce
- brak napięcua mięśni.
To wszystko w 15 minucie po porodzie. Żeby mieć 1pkt to trzeba jednej z tych rzeczy nie mieć, czyli np mieć puls ale oddechu itd nie
Chyba że przez te kilkanaście lat się coś zmieniło :)
@BananowyArbuz, z tego co wiem, to początkowo nie oddychałam, nie płakałam, nie reagowałam na bodźce i byłam cała sina. Byłam reanimowana, miałam transfuzje krwi i spędziłam dwa miesiące w szpitalu. No, ale możesz nie wierzyć :)
A ja wierze, bo tez mialam 1 punkt i tez zyje i mam sie swietnie ! :))
Mialam tylko puls bo sie pepowina owinelam. Tez mialam nie przezyc
Mój kolega też miał 1 punkt :)
Corka kolezanki mojej mamy miala 1 albo 2 punkty, a teraz ma ponad 20 lat i zdaje medycyne, pomimo wieeelu alergii jakos daje rade. Mozna? Mozna, trzeba tylko chciec :)
Miałam 7 punktów i teraz odbijania się to na.moim zdrowiu (diagnoza choroby) czy tylko ja mam pecha?
ja miałam 10 punktów, a teraz zmagam się z dziesiątkami chorób, od nerek, przez serce i problemy psychiczne, po bardzo kiepski wzrok (-5) :(
@BananowyArbuz - mogła mieć 1 pkt w 1 minucie życia. Nie wiem, skąd te 15 minut, pierwszy pomiar jest po minucie, drugi bodajże 2 minuty później i potem jeszcze dwa w przeciągu kilku minut.
Mój kuzyn dostał 2 punkty, a teraz jest zawodowym siatkarzem :D
Jakiś znany?
Znany? Bo ja tam koffam siatkówkę 💖
Też jestem z serii "dziecko nie przeżyje"
A ja z serii: "Boże, ale brzydkie dziecko urodziłam". Podobno jak przeszłam zoltaczke wygląd się poprawił :D
@Khaleesi - żaden noworodek nie jest ładny :p
Brat mojej koleżanki urodził się 2,5 tygodnia po terminie, bo matka brała silne leki przeciwbólowe i nie czuła skurczy. Chłopak urodził się cały zielony - od tych 'przeterminowanych' płynów. Personel miał ubaw, a matka mało na zawał nie zeszła.
No widzisz, moja siostra dostała 1 punkt w skali Apgar, była wcześniakiem (3 miesiące przed terminem), mama kazała ratować siostrę. Po porodzie ważyła niecałe 900 gram, była wielkości lalki (niby lalka noworodek, ale w rzeczywistości mniejsze niz normalny noworodek) i co? I żyją obie. Fakt, ze siostra jest niepełnosprawna (ma MPD, nie widzi i ma sporo innych chorób), ale daje od siebie tyle radości, że nie znam drugiej takiej osoby :)
Ja miałam 2 punkty. Lekarka zamiast mnie ratować (nie było oddechu), powiedziała rodzicom, żeby poczekać aż zacznę sama oddychać.
Czy ŻYCIE jest dla was chwaleniem się?! To jest cud i tym trzeba się z tego cieszyć, nie rozumiem niektórych tutaj..
Nikt sie tu nie chwali .. Po prostu dała do zrozumienia , że chodziło w tym wyznaniu o nią.
Ciesze sie , ze wszystko skonczylo sie dobrze ! :)
Ludzie, co Wy jesteście tacy uczuleni na chwalenie się? Dziewczyna tylko pięknie udowadnia, że da się żyć normalnie, że takie słowa lekarza to nie wyrok. Dla mnie to nie chwalenie się, a po prostu ładna historia.
Też tak sądzę, przecież nie napisała że jest lepsza od innych noworodków bo już na starcie udało jej się wygrać walkę o życie i że inne dzieci by sobie nie poradziły czy coś. Nie rozumiem ludzi.