#KSKvS
Któregoś ranka naszło nas na szybki numerek. W najciekawszym momencie młody zaczyna płakać w łóżeczku, mąż na mnie, tyłem do drzwi, a tu nagle wpada teść z rękami wyciągniętymi w stronę łóżeczka... Gdy go zobaczyłam, klepnęłam mocno mojego męża, bo chciałam, żeby szybko położył się obok, niestety on, nie wiedząc o co mi chodzi, stanowczo przyspieszył tylko akcję. Teść skulił się, odwrócił na pięcie i cichutko wyszedł z pokoju...
Przez dłuższy czas siedząc przy stole i ogólnie mijając się w domu unikaliśmy kontaktu wzrokowego, ale jedno wyszło nam na dobre - przynajmniej nauczyli się pukać, obydwoje.
Trochę to dziwne, ze jak rodzice są obok to babcia wpada żeby uspokoić dziecko
Oj, moja mama też tak robiła, bo sądziła że ja sobie nie poradzę. A jak faktycznie sobie nie radziłam to akurat wtedy nikt nie przychodził. Ot, paradoks. :)
To faktycznie paradoks :) moja mama przychodziła po dłuższym czasie płaczu i się pytała czy pomóc. Nic na siłę :) jak mam teraz jakieś wątpliwości to sama pytam.
To zazdroszczę. :) chociaż teraz wychowałam sobie i mamę i dziecko, więc jest dobrze. :D
No i bardzo dobrze :) grunt że mama dała się wychować :)
Chora sytuacja, że teściowie od razy lecą do płaczącego dziecka.
Moim zdaniem jeśli chodzi o takie maluchy do 2 roku życia powinno się byc na każde zawołanie. Nie biec, nie krzyczeć "co się stalo córeczko/synusiu?" Tylko podejść, pogłaskać po główce, pobujać w kołysce etc. Starsze dzieci wykorzystują płacz do zwrócenia na siebie uwagi. Mojej 3-letniej siostrze zawsze pozwalam chwilkę popłakac (gdy się nią opiekuje) bo ten płacz najczęściej trwa jakąś minute, po czym mała biega radosna. Po prostu dzieci w ten sposób chcą coś wymusić. Np zabawkę, jedzenie, którego nie powinno jeść etc.
@AnonimowaGabi 2 lata to zdecydowanie za długo, żeby być na zawołanie. Takie dziecko już dużo rozumie i potrafi się samo zająć dłuższą chwilę.
dziecko już po roku doskonale potrafi wymuszać płaczem. A przynajmniej podejmuje już pierwsze próby. Patrz, że moja trzyletnią córka nie wymusza, wiesz dlaczego? Bo już wcześniej nie ulegałam kiedy płakała by coś dostać.
Nigdy nie nosiłam córki. Przytulaliśmy się na kanapie. Córka jezdzi w wozku bez marudzenia, do sklepu, nawet do muzeum, jest pogodna, wesoła, mój kręgosłup zdrowy.
Ja wiedząc, że moi teściowie robią takie akcje, zamykałabym drzwi na klucz, albo po prostu uświadomiła im brak kultury. :)
U mnie teściowa dość często wchodziła do nas bez pukania, a gdy zaczęłam zamykać drzwi na klucz to stukała w nie krzycząc "śpicie?" lub "otwórzcie, nic wam nie jest?". Rozmowy nie dają żadnego efektu. Cóż pozostaje zacisnąć zęby, poczekać aż dom się skończy budować i się wyprowadzić. Może wtedy będzie trochę spokoju
^ Jak się tak dobija to krzyknijcie "uprawiamy seks!". Może wtedy dotrze? :)
Po przeczytaniu wielu podobnych wyznan tutaj postanowilam, ze nie wyjde za faceta, ani nie zamieszkam z nim, poki on sam bedzie jeszcze mieszkal u rodzicow. 😶
Idealna terapia szokowa 👍😄
Po takich widokach jakie przeżył teść stwierdzenie że oboje nauczyli się pukac - brzmi dziwnie :D
Bardzo ''kulturalni'' teściowie :)
Teściowie niestety żadko kiedy znają sens słowa "prywtność", całe życie wraz z rodzicami i bratem mieszkałam z babcią (mama taty), wścibskość mojej babci doprowadziła do rozwodu. a mnie nauczyło to żeby nigdy nie mieszkać z rodzicami ani swoimi ani swojego wybranka ;)
Seks to ludzka rzecz , nie?
I dziecko sobie dalej płakało...