#KNuZH
Pewnego razu postanowiliśmy odwiedzić moją babcię więc pojechaliśmy tam pociągiem a następnie przesiadką w tramwaj. Siedząc tak na kolanach u mojej rodzicielki dostrzegłam psa rasy owczarek niemiecki.
Pociągnęłam mamę za rękaw i z oczami jak pięć złotych, z zachwytem w głosie wykrzyczałam:
- Mama! Patrz jaka duża koza!
Wieś ze mnie nigdy nie wyjdzie, ale przynajmniej potrafię już odróżnić psa od kozy.
Może po prostu to była koza przebrana za psa c:?
Cwana ta koza :D
Hahah :D tak mogło być owszem owszem :D
Ciekawe jak musiała się poczuć kiedy bohaterka ją zdemaskowała :(
Moze pies mial bródke? ;P
Taki kozeł
Albo kozieł :D
Oj tam, mała różnica ;D
Moja miastowa mlodsza kuzynka miała totalnie odwrotnie. Pojechała na wieś i jak zobaczyła koze to powiedziała z zachwytem: mamo, zobacz! Bambi!
"Bo człowiek ze wsi zawsze wyjdzie, ale wieś z człowieka nigdy." :D hehehehe
Nowe wyznania! 😺
Kocham owczarki
Eee tam. Mój bratanek, mieszkaniec stolicy, w czasie jazdy do mnie, widzi na pastwisku cielaka: - Mamo!!! Jaki wielki pies! Wjeżdżają na podwórko i widzi psa marki Bernardyn: - Mamo!!! Jaki wielki cielak!
Psa marki Bernardyn? Od kiedy psy maja markę? xDD
Ja całe życie mieszkam na wsi.
I jak miałam ok 5 lat to zawołałam "Pacz mamo jakie ładne koniki!"
A to było stado krów ;-;