#Jo2jS

W życiu każdej szanującej się pięciolatki przychodzi taki moment, kiedy uznaje za stosowne poinformować świat, kim zostanie, jak dorośnie. Kim wobec tego chciałam być ja? Nie piosenkarką, nie księżniczką, ani nawet nauczycielką. Odpowiedziałam pewnego razu, że zostanę neonatologiem - nie tak całkiem bez powodu.

Pięć lat wcześniej raczyłam bowiem pojawić się na świecie o trzy miesiące za wcześnie, wydarzenie to wzbogacając jednocześnie o rozmaite atrakcje dodatkowe w stylu masy urodzeniowej 907 g czy uszkodzenia siatkówki. Znaczenie słowa znałam więc doskonale, ale mimo wszystko - nikt mojego zapewnienia nie wziął wówczas na poważnie.

Dziś studiuję medycynę i zgadnijcie, którą specjalizację w pierwszej kolejności biorę pod uwagę :-) Wymarzyłam sobie dodatkowo pracę w pewnym szpitalu klinicznym - tak, dokładnie tym samym, w którym ponad dwadzieścia lat temu przyszłam na świat. Kto wie, może kiedyś to ja uratuję jakieś małe życie, któremu będzie spieszyło się na ten świat trochę za bardzo... :-)
YenneferzVengerbergu Odpowiedz

Piątka, też przyszłam na świat o trzy miesiące za wcześnie :) Żyję dzięki takim ludziom jak Ty, więc podziwiam i życzę Ci żebyś uratowała jak najwięcej takich wcześniaczków jak my :)

BlackVelvet

Ja tez wcześniak! Dołączam się do podziękowań i życzę sukcesów w pracy. ^^

CzlowiekTetnica

Yen, ja też o 3 za wcześnie, a jakoś nie pachne bzem i agrestem :(

YenneferzVengerbergu

CzlowiekTetnica, a urodziłeś się w maju? :D

alien

A moja siostra była w brzuchu 10 miesięcy :D

alien

Moje siostra była w brzuchu 10 mscy naprawdę, tak się zdarza. Gdyby mama sama musiała rodzić to nie było by jej, mojej siostry, mojego rodzeństwa. Lekarze nue chcieli zrobić jej cesarki i w końcu po miesiącu zrobili. Nie rozumiem, dlaczego minusujecie mój ostatni komentarz.

shiro

Ja też wcześniak, tyle że o 2,5 miesiąca za wcześnie ;D

ivshe Odpowiedz

piękne wyznanie

medyczna Odpowiedz

Od zawsze miałam chore nerki ale w czasie testów gimnazjalnych sytuacja pogorszyła się na tyle że spędziłam miesiąc w szpitalu z kroplówkami, biopsjami i innymi takimi rzeczami. W tamtym czasie zastanawiałam się nad moją przyszłością i co mogłabym robić. I tak obserwując tych superbohaterów w białych kitlach... Zapragnęłam być jednym z nich. Gdy wróciłam pod koniec roku do szkoły musiałam szybko poprawiać oceny z chemii. Jednak moja nauczycielka stwierdziła, że przecież to bez sensu iść na medycynę skoro jestem przewlekle chora, powinnam uciekać od tego jak najdalej, najlepiej na humanistykę, przecież ja dobra z angielskiego jestem, po co pchać się głębiej w chorobę.
No ale postawiłam na swoim, choroba powoli zanika, ilość lekarstw się zmniejsza, biologia i chemia to czysta przyjemność, a ja coraz bardziej upewniam się w tym, że decyzja o postawieniu na swoim była jak najbardziej słuszna.

MalySzaryCzlowiek Odpowiedz

Nawet nie wiesz jak bardzo Ci zazdroszczę, że od razu wiedziałaś co chcesz robić w życiu :)

KupMiZelka Odpowiedz

Powodzenia :-)

jolmadafaka Odpowiedz

To wspaniałe, że realizujesz swoje marzenie. Życzę dużo szczęścia w nauce, a pózniej w znalezieniu pracy. Powodzenia! :)

busik Odpowiedz

Jak byłam mała to mówiłam, że chce być w przyszłości żoną opernika :D

Ps: Opernik według mojego młodego rozumku to taki ktoś kto operuje chorych :D

wiecznastudentka Odpowiedz

moja siostra chciala koniecznie zostac striptizerka. dzis studiuje kierunek medyczny ;)

project Odpowiedz

Jesteś taka niezwykła.

Chmaju Odpowiedz

Też jestem trzymiesięcznym wcześniakiem i też mam problemy z siatkówką ale moja historia jest trochę inna. Jak każdy wcześniak byłem w inkubatorze ale lekarze nie zadbali aby przed tym światłem/promieniowaniem inkubatora ochronić moje oczy... Odkleiła mi się siatkówka i musieli mi ją"przyklejać" laserowo. Mogłem stracić wzrok ale na szczęście jest dobrze tylko wada -6 ale no cóż. Wcześniaki łączmy się!

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie