#Jo2jS
Pięć lat wcześniej raczyłam bowiem pojawić się na świecie o trzy miesiące za wcześnie, wydarzenie to wzbogacając jednocześnie o rozmaite atrakcje dodatkowe w stylu masy urodzeniowej 907 g czy uszkodzenia siatkówki. Znaczenie słowa znałam więc doskonale, ale mimo wszystko - nikt mojego zapewnienia nie wziął wówczas na poważnie.
Dziś studiuję medycynę i zgadnijcie, którą specjalizację w pierwszej kolejności biorę pod uwagę :-) Wymarzyłam sobie dodatkowo pracę w pewnym szpitalu klinicznym - tak, dokładnie tym samym, w którym ponad dwadzieścia lat temu przyszłam na świat. Kto wie, może kiedyś to ja uratuję jakieś małe życie, któremu będzie spieszyło się na ten świat trochę za bardzo... :-)
Piątka, też przyszłam na świat o trzy miesiące za wcześnie :) Żyję dzięki takim ludziom jak Ty, więc podziwiam i życzę Ci żebyś uratowała jak najwięcej takich wcześniaczków jak my :)
Ja tez wcześniak! Dołączam się do podziękowań i życzę sukcesów w pracy. ^^
Yen, ja też o 3 za wcześnie, a jakoś nie pachne bzem i agrestem :(
CzlowiekTetnica, a urodziłeś się w maju? :D
A moja siostra była w brzuchu 10 miesięcy :D
Moje siostra była w brzuchu 10 mscy naprawdę, tak się zdarza. Gdyby mama sama musiała rodzić to nie było by jej, mojej siostry, mojego rodzeństwa. Lekarze nue chcieli zrobić jej cesarki i w końcu po miesiącu zrobili. Nie rozumiem, dlaczego minusujecie mój ostatni komentarz.
Ja też wcześniak, tyle że o 2,5 miesiąca za wcześnie ;D
piękne wyznanie
Od zawsze miałam chore nerki ale w czasie testów gimnazjalnych sytuacja pogorszyła się na tyle że spędziłam miesiąc w szpitalu z kroplówkami, biopsjami i innymi takimi rzeczami. W tamtym czasie zastanawiałam się nad moją przyszłością i co mogłabym robić. I tak obserwując tych superbohaterów w białych kitlach... Zapragnęłam być jednym z nich. Gdy wróciłam pod koniec roku do szkoły musiałam szybko poprawiać oceny z chemii. Jednak moja nauczycielka stwierdziła, że przecież to bez sensu iść na medycynę skoro jestem przewlekle chora, powinnam uciekać od tego jak najdalej, najlepiej na humanistykę, przecież ja dobra z angielskiego jestem, po co pchać się głębiej w chorobę.
No ale postawiłam na swoim, choroba powoli zanika, ilość lekarstw się zmniejsza, biologia i chemia to czysta przyjemność, a ja coraz bardziej upewniam się w tym, że decyzja o postawieniu na swoim była jak najbardziej słuszna.
Nawet nie wiesz jak bardzo Ci zazdroszczę, że od razu wiedziałaś co chcesz robić w życiu :)
Powodzenia :-)
To wspaniałe, że realizujesz swoje marzenie. Życzę dużo szczęścia w nauce, a pózniej w znalezieniu pracy. Powodzenia! :)
Jak byłam mała to mówiłam, że chce być w przyszłości żoną opernika :D
Ps: Opernik według mojego młodego rozumku to taki ktoś kto operuje chorych :D
moja siostra chciala koniecznie zostac striptizerka. dzis studiuje kierunek medyczny ;)
Jesteś taka niezwykła.
Też jestem trzymiesięcznym wcześniakiem i też mam problemy z siatkówką ale moja historia jest trochę inna. Jak każdy wcześniak byłem w inkubatorze ale lekarze nie zadbali aby przed tym światłem/promieniowaniem inkubatora ochronić moje oczy... Odkleiła mi się siatkówka i musieli mi ją"przyklejać" laserowo. Mogłem stracić wzrok ale na szczęście jest dobrze tylko wada -6 ale no cóż. Wcześniaki łączmy się!