#1GtJJ
W wieku 17 lat wyprowadziłam się z domu do chłopaka. Wiadomo, początki zawsze są piękne, miłe... ale często staje się tak, że przestaje być tak dobrze. Przez cały rok żyłam jak w bajce, ba! Nawet przestałam się uczyć, gdyż po prostu nie starczało mi na to czasu, sprzątałam, prałam i gotowałam, myśląc o założeniu gniazdka jak i o potomkach.
Wszystko zmieniło się pewnej nocy, pamiętam to jak dziś, gdy ON się napił na wieczorze kawalerskim kolegi, wrócił do domu budząc mnie przy tym i jak nigdy nic rozpoczął awanturę. Wypominał mi błędy z przeszłości, rozwalał wszystko co popadnie. Jednakże wiadomo, co mogłam począć? Swoją głupotą nie miałam nic, pracy, skończonej szkoły średniej, "wjechał" mi tak na psychikę, że w końcu udało mu się wmówić, że bez niego nie mogę nic.
Męczyłam się tak przez dobre 4 lata, poniżana, przestraszona, nikomu nic nie mówiąc.
Jednak pewnego dnia wszystko się zmieniło, pomyślałam, że z nim czy bez niego, że dam jakoś radę, skoro tyle już wytrzymałam. Gdy go nie było, spakowałam wszystkie swoje rzeczy i trzy kilometry niemal przebiegłam obładowana do swojej matki. I choć stało się to dość niedawno nie żałuję, serce boli, bo mimo wszystko i tak go kocham, dalej się czuję malutka, dalej tęsknię. Lecz wiem, że muszę być silna i choć bardzo boli, staram się powrócić do życia, wiem, że nie mogę tam wrócić i że choć nie mam nic, postaram się zawalczyć o siebie. Więc dziewczyny... Mam nadzieję, że choć jedna, która jest w podobnej sytuacji w jakiej byłam ja, gdy to przeczyta, zrozumie, że stać ją na więcej i że najważniejsze jest zadbać w takim momencie o siebie, o swoje zdrowie, bo utrata osoby, którą ty kochasz, a która nie kocha ciebie, nie jest warta tylu nerwów, łez i tylu upokorzeń.
Jesteś silną i odważną dziewczyną. Wszystkim w podobnej sytuacji życzę takiej samej siły i dopuszczenia głosu rozumu. Każdy czas, wszystkie lata są do nadrobienia i odzyskania, zwłaszcza, że jeszcze jesteś młoda, a najważniejsze, że nie zmarnowałaś z nim wszystkich pozostałych lat swojego życia.
a moze jest slaba i tchorzliwa?czemu wszyscy na anonimowych sa tak wrazliwi i tolerancyjni?
Każdy potrzebuje wsparcia, a już na pewno w trudnych chwilach. Powiedzenie komuś "jesteś słaba i tchórzliwa" na pewno nie podniesie nikogo na duchu ;).
A poza tym słaba kobieta nie odeszłaby od faceta, tylko dalej byłaby podporządkowana jemu i tylko jemu. ;)
Przebiegła 3 kilosy obładowana i wyrwała się z koszmaru
Nie jest ani słaba ani tchórzliwa.
Tak patrząc z innej strony, masz wspaniałą matkę. Ile razy już słyszałam i czytałam historie o rodzicach odwracających się od swoich dzieci, bo podejmowały decyzje i popełniły błędy...
Autorko, jestem pewna, że jeszcze Ci się ułoży i znajdziesz mężczyznę, który będzie Cię szanował ;)
Wydaje mi się, że kobiety po takich przeżyciach są silniejsze. Osobiście bałam się tak zmienić swoje życie z dnia na dzień.
Owszem, taka szkoła życia uczy raz i konkretnie, ale też osoby stają się dużo silniejsze..
Silniejsze, ale i nieco skrzywione. Niestety. Grunt to nie tracić nadziei i patrzeć pozytywnie w przyszłość ;).
Jak dla mnie, prawdziwa miłość/związek jest wtedy, gdy zmieniasz się na lepsze, dla niej, dzięki niej i z nią ;)
Miałam tak samo. Jak mi facet przywalil po pysku jak byłam w ciąży to było jak kubeł zimnej wody na głowę. Spakowalam dziada i wywalilam za drzwi. Niech sobie tacy nie myślą że jak kobieta słabsza to można się wyzywac na takiej eh.
Vics - męczyłabym się pewnie do dziś. Ale bałam się nie tyle co o siebie, jak o dobro dziecka. Mam z nim kontakt do dziś (na odległość), a dziecko widuje tylko i wyłącznie przez komputer. Przynajmniej wiem, że nie zrobi nam krzywdy.
Moja najstarsza siostra miała podobnie, ale tu był ślub i dziecko. Jest już 7 lat jak uciekła od męża, a 5 po rozwodzie. Dwa razy uciekała i wracała, za trzecim to moja mama i my jako rodzeństwo jej nie pozwoliliśmy bo było widać jak on ją psychicznie niszczył.
Życze powodzenia wszystkim którzy są w takiej sytuacji, dacie rade, nie ma co tracić życia i się męczyć z takimi ludzmi co tylko krzywdzą...
jakos dziwnie mi sie to czyta, wiedząc ze zrobilas to wieku 17 lat.. serio, nawet nie skonczywszy szkoly? gdzie byli Twoi rodzice? naprawdę myslalasz, ze to ok?
no nie weim ,dla mnie by zrobic cos takiego w tym wieku, to trzeba po prostu nie mysleć. Zero wyobraźni.
No chyba, że musiałas sie rpzeprowadzic do chłopaka bo groziło ci spanie pod mostem, albo miałaś patologię w domu.
polowa nastek naoglada sie hamerykanskich seriali i chce spelniac swoj amercian dream potem przychodzi zderzenie z rzeczywistoscia i wlasna glupota, ktora potem okreslaja "doswiadczeniem"
Moja mama z takim psycholem ( moim ojcem) meczyla się 14 lat . bylysmy obie bite ,, dopiero ja jej uswiadomilam ze poradzimy sobie bez niego , i tak sobie żyjemy bez niego juz 6 lat
Gratuluje decyzji :) życze dalszego szczęśliwego życia ;)
Pamiętaj, Anonimowi są z tobą i Cię wspierają :) Wszystko będzie dobrze ;))
Trzymaj się cieplutko ☺