Lubię anonimowość – dosłownie. Kiedy nadchodzą mrozy, zdejmuję okulary i wychodzę z domu w innych ciuchach niż zwykle (kurtka wojskowa, spodnie moro), a na twarz zakładam kominiarkę (czarną, z dziurami na oczy i usta). Nawet znajomi mnie nie rozpoznają. Ludzie gapią się na mnie jak na wariata, a ja się tym nie muszę przejmować i mogę patrzeć im prosto w oczy. Udaję, że strzelam z palców, tańczę na ulicy, przybijam piątki, rzucam śnieżkami, posyłam całusy dziewczynom i robię dziwne miny, jak ktoś się za długo na to gapi.
To forma radzenia sobie z własną nieśmiałością – boję się bycia ocenianym przez innych i jestem na to wrażliwy, więc zawsze starałem się robić wszystko jak trzeba i jak wypada, na tip-top, aż w końcu w wieku 22 lat postanowiłem to przewalczyć. Chyba pomaga :)
Trzymajcie kciuki... i nie bójcie się spotkanych wariatów w kominiarkach, a przynajmniej nie wszystkich :D
Dodaj anonimowe wyznanie
Wydaje mi się, że "nie bójcie się wariatów w kominiarkach" to nie jest dobra rada
Szczególnie jeśli są uzbrojeni.
Zbliżający się mężczyzna w kominiarce, który ewidentnie dążyłby do kontaktu fizycznego ze mną (jestem kobietą) nawet jeśli to tylko przybicie piątki jak najbardziej źle mi się kojarzy. Skojarzenie z kominiarką i ukrywaniem twarzy oraz ze złymi intencjami jest natychmiastowe.
jak robisz miny w kominiarce to nie widzą XD
Mam nadzieję, że Cię nigdy na ulicy nie spotkam. Zachowujesz się jak wariat, a nigdy nie wiadomo, co tak może zrobić. Przybije piątkę, czy zaatakuje.
Do czasu aż policja się nie zainteresuje jakimś dziwnie zachowującym się typem.
Zabawne, kreatywne, pozytywne. A przy tym wszystkim skuteczne. Brawo, Autorze. :)
Skuteczne dla kogo? Bo chyba nie dla osób które spotykają na swojej drodze zamaskowanego kolesia, który mierzy do nich z palców jak z pistoletu, podbiega i chce przybijać piątkę (czyli podejmuje próbę kontaktu fizycznego z osobami nieznanymi, które prawdopodobnie nie życzą sobie tego). Jak wśród tych osób byłby jakiś były zakładnik napadu na bank, ofiara rozboju, osoba z traumą czy syndromem stresu pourazowego albo choćby z fobią społeczną albo atakami paniki, to funduje im się niezłe przeżycie i to z pewnością nie z tych pozytywnych.
Aż przeżyłem małe rozczarowanie, że Ty to napisałaś.
Czaroit, co jest pozytywnego w podbudowywaniu sobie samooceny czyimś lękiem? Naprawdę zabawne, być nagabywanym przez takiego typa, zwłaszcza w nocy.
Właśnie albo się naćpała, albo jakiś troll włamał jej się na konto. Ona by tak nie napisała.
Nie, nikt mi się na konto nie włamał. I nie ćpam, to też możecie skreślić. :)
Po prostu Wy widzicie zupełnie inny scenariusz niż ja. Jakiś przerażający, zamaskowany gość w moro, który wieczorową porą, w ciemnej uliczce, wyskakuje na niewinnych, przerażonych przechodniów... Zgroza! 😱
Ja zobaczyłam to inaczej. Ale po kolei.
Po pierwsze, od wielu lat widuję zimą na ulicy kolesi w kominiarkach i wojskowych ciuchach, więc mnie ten widok nie szokuje, i się takich gości nie boję. Ot, taki styl ubierania i tyle.
Po drugie, wychowałam się w czasach, gdy ludzie nie dostawali palpitacji na myśl o interakcji z obcym człowiekiem. Gdy normą było podejść do obcej osoby na ulicy i zapytać o coś. Albo zacząć rozmowę o niczym czekając na autobus.
Po trzecie. Gdyby taki gość wycelował do mnie z palców a potem zatańczył i próbował przybić mi piątkę, radośnie bym się roześmiała. Uwielbiam spontaniczne zabawy! 🤩 Nie uważam też, że wyciągnięcie do kogoś ręki w celu przybicia piątki to przekroczenie cudzych granic. Tutaj druga strona sama decyduje, czy ją przybije, czy nie. A jeśli kogoś taka sytuacja przeraża do tego stopnia, że czuje się napadnięty, to jest jego problem, i terapia się kłania.
Reasumując. Ja widzę oczami wyobraźni sympatycznego, wesołego chłopaka, wygłupiającego się na ulicy. Który nikogo nie straszy ani nie krzywdzi, ale ZAPRASZA do chwili zabawy. Wiele razy widziałam takie filmiki w necie. I mnie się to PODOBA. Uważam, że to genialny pomysł na przekroczenie własnych ograniczeń.
Zatem każdy z nas wyobraził sobie opisane sytuacje wedle tego, co nosi w sobie. I nadal nie wiemy, jaka jest prawda, i jak to faktycznie wygląda. Za to przy odrobinie autorefleksji mamy szansę dowiedzieć się czegoś o samych sobie. 🙃
Zamaskowany koleś zbliża się do mnie, tańczy hujwiepoco, probuje mnie dotknąć i robi jakieś dziwne gesty łapami. Myślę że to świr i lepiej się trzymać od niego z dala, ale jak będzie nachalny to niestety trzeba będzie się skonfrontować albo ratować ucieczką. Ja to widzę tak.
Drago
Otóż to. Każdy widzi to, co na podstawie jego wizji świata, lęków, cech charakteru itd. wyświetla mu jego podświadomość.
Każdy widzi przez własny filtr, który tak naprawdę niewiele mówi o rzeczywistości. Za to wszystko o tym, kto przez niego patrzy.
No tyle że ja się nie doyebuję do obcych na ulicy i nie mieści mi się we łbie, żeby ktoś miał to robić do mnie jeśli sobie tego nie życzę. To też taki wyznacznik, że to co ja robię to tego samego mogę oczekiwać od innych.
Ponownie. To, co dla Ciebie jest dojebywaniem się, dla mnie jest beztroskim zaproszeniem do zabawy. Ja bym bardzo chętnie przybiła chłopakowi piątkę, i razem z nim zatańczyła na tej ulicy.
Więcej. Gdyby autor napisał dokładnie to samo wyznanie, słowo w słowo, tyle, że ubierałby zabawny strój postaci z kreskówki - większość ludzi byłaby nim zachwycona.
Zatem tu w ogóle nie chodzi o jego zachowanie na ulicy. Chodzi tylko o to, że kominiarka i moro budzą podświadomy lęk. Tymczasem za tą kominiarką może być ukryty uroczy człowiek, natomiast w przesłodkim ubranku wesołego króliczka może kryć się morderca.
My nigdy nie wiemy, jaka jest rzeczywistość. My tylko reagujemy na własne filtry. Koleś w kominiarce to na pewno niebezpieczny psychopata, ale ten sam koleś przebrany za króliczka to już fantastyczny, zabawny chłopak. Dla jednego przybicie piątki to gwałt na jego osobie, drugiemu poprawi humor na cały dzień. A trzeci się obrazi, że byle kto chce z nim przybijać piątkę. I będzie przeżywał przez tydzień, jakaż to zniewaga go spotkała...
Filtry. One zawsze są o nas.
Zgadzam się z Tobą Dragomir. Może to być zaproszenie do zabawy, a może ktoś z psychiatryka uciekł. I jak takiemu piątki nie przybijesz, to dostanie jakiegoś ataku agresji.
Jest wiele sposobów na interakcje, które nie wywołują złych skojarzeń.
Co Ty gadasz, gość w przebraniu królika też by wskazywał na psychola.
A zresztą, jak masz takie podejście ok, możesz sobie mieć. Tylko zauważ, że większość osób jednak przyznaję racje nam i Dragomirowi.
Wyobraź, że ludzie właśnie dostawali palpitacji serca na widok psycholi, bo w XX wieku od cholery było seryjnych zabójców, a także cyganów i gangsterów.