#JEali
5 lat temu wyprowadziłam się z domu. Niedaleko wprawdzie, ale praca nie pozwalała mi na częste odwiedziny u mamy. Zazwyczaj było to trzy razy w miesiącu.
Moja mama ma dwa psy, które już są staruszkami. Niedowidzą, niedosłyszą, a jeden z nich w typie owczarka ma problemy ze stawami. Mama ma dom. Psy mieszkają na podwórku, mają duże ocieplone budy ze słomą, więc na pewno nie jest im zimno. Jak są silniejsze mrozy, to brane są do przedsionka w domu.
Do tej pory, kiedy ją odwiedzałam, nie działo się nic niepokojącego. Psy wyglądały normalnie.
Wczoraj odwiedziłam mamę po trzech miesiącach nieobecności. To był grudzień, wieczór. Akurat musiałam na nią poczekać, więc poszłam na podwórko do psów się przywitać i zobaczyć, jak się mają. Kiedy jeden z nich wyszedł z budy, nie wierzyłam w to co widzę. Tak jak pisałam, pies w typie owczarka niemieckiego. Sama skóra i kości. Żebra aż wychodziły i odciskały się na klatce. Brzuch zapadnięty. No szkielet. Drugi pies z racji tego, że miał dużo sierści wyglądał dobrze, ale kiedy mu się przyjrzałam, również zobaczyłam, że jest strasznie chudy.
Niewiele myśląc poszłam do domu i zaczęłam szukać jedzenia dla nich. Nie znalazłam niczego, więc w samochód i do sklepu. Kupiłam puszki, karmę suchą, kasze i przygotowałam im w domu posiłek.
Psy jadły, aż im się uszy trzęsły. A ja stałam i płakałam. Mieszkam w małym mieszkaniu w bloku i nie mogę ich zabrać do siebie. Z mamą rozmawiałam, mówi, że je karmi. Jak to stwierdziła "dostały rano".
Potem jak dopytałam, to okazało się, że psy dostały jakieś resztki gotowanego kurczaka, którym nie wiem, czy york by się najadł, a co tu mówić o dwóch dużych psach.
Oczywiście awantura, bo dla niej to tylko psy i nic im nie będzie, i że miała im dać po przyjściu z pracy, czyli o 22! I to też miała być paczka kaszy na dwa psy...
Nie docierają do niej żadne argumenty. To typ osoby, która zatrzymała się w latach, gdzie psy trzymano na łańcuchu i służyły tylko do pilnowania. Pytam ją: czy tak wygląda zdrowy pies? Skóra i kości? Co usłyszałam? Że taką ma widocznie budowę... Teraz wiem, że będę w domu codziennie. Nie wiem jak to zrobię, ale nie pozwolę, by one głodowały. Przykro mi, że robi to moja matka, która zawsze lubiła zwierzęta.
Kup worek,dwa karmy,mamie łatwiej będzie sypać suche a nie gotować.
Nie będzie się musiała wysilać z gotowaniem.
Wpadaj co tydzień i po ilości w worku zobaczysz czy psy są karmione.
Jak są na zewnątrz to dwa razy dzienne powinny dostawać jeść.
dokladnie, mozna tez zainwestowac w dozowniki do karmy
Psy są stare a to oznacza, że ich zęby nie są już zbyt dobre. Sucha karma nie wystarczy jeśli pies ma problem z pogryzieniem. Ja bym spróbowała dogadać się z sąsiadem i poprosić o pomoc by ktoś podczas nieobecności matki, która pracuje chodził i im nakładał karmy do misek. Powinna też ich zabrać do weterynarza bo jak matka o karmie zapomina to i o szczepieniach pewno również...
No i jest opcja, że matka uzna, że tyle karmy dla psów to za dużo i wymieni z sąsiadką za paczke fajek, albo coś w ten deseń.
Skoro psy są stare to mogą mieć problem z pogryzieniem suchej karmy zwłaszcza zimą.
To może być zaskoczeniem ale jest coś takiego jak karmnik dla psów. Powiem więcej - jest tego w cholerę. Elektroniczne ustrojstwo które w określonych porach podaje porcję suchej karmy dla psa. Ba, w droższych wersjach można to robic zdalnie z apki w telefonie i nawet przez kamerkę podglądać psa, w jakim jest stanie. Ale podstawowa opcja to chyba w okolicach 200 PLN. Zaznajom się - może to rozwiązanie twojego problemu.
200 zł to i tak mała cena za jej spokój, bo chyba więcej by ją kosztowało żeby codziennie przyjeżdżać i sprawdzać psy. Super pomysł tak w ogóle, rzeczywiście takie kamerki istnieją i niektórzy podglądają tez swoje zwierzaki :)
sa tez specjalne karmniki dla mokrej karmy. Z wkladami chlodzacymi
Też najlepiej nie zrobiłaś bo jak głodowały trzy miesiące i nagle dałaś im dużą ilość jedzenia aby to zrekompensować to mogłaś doprowadzić do tzw refeeding syndrome nie wiem jak to po polsku
Możesz być raz na 2 dni. Jednego dnia dostaną ciepłe jedzenie, a na drugi nasyp suchej karmy.
a pieniadze na bilet czy benzyne na drzewie rosna?
i szef bedzie dawal wolne co 2 dzien skoro do matki autorka ma daleko?
Nawet w czasach/miejscach gdzie "pies to ma pilnować" dobrzy gospodarze porządnie karmią zwierzęta... Poedukuj mamę ile powinien jeść pies i co ma się składać na jedzenie (np nie sama kasza). Może zainteresuj się jej sytuacją finansową też
Rzadko to trzy razy w miesiącu? :o
telefon to TOZ, serio
i nie przejmowalabym sie, ze to matka
Zgłoś mamę na SM i do TOZu, a psy oddaj do fundacji.
Jeżeli to jej ukochane stare psy którymi ma jak się pośrednio zajmować to niby czemu miałaby je na stare lata oddawać do fundacji.
Może po to żeby jej szurnieta matka ich nie zagłodziła?
@niebieskiatrament @Norskekatten Napisałam ,,skoro ma możliwość sama się nimi zajmować" to są też jej psy i może być do nich przywiązana, jak odda do fundacji może ich więcej nie zobaczyć a skoro ma możliwość jeździć codziennie tak jak napisała i karmić to czemu nie? Po co zaraz naskakiwać, że ja chcę źle dla tych psów. No nie ja chcę jak najlepiej ale sama wiem jak to jest mieć stare zwierzaki, które są z tobą kawał życia. Jeśli nie jest się taką osobą jak mama autorki to się je kocha jak własną rodzinę i ja gdubym zobaczyła podobną sytuację i była w stanie przyjeżdżać się opiekować ( autorka nie mogła wziąć psów do siebie ale dysponuje czasem) to w życiu nie oddałabym swoich ukochanych zwierząt tylko dobrze się nimi zaopiekowała ❤
Tylko mnie razi, że nagle udało się wygospodarować czas żeby być częściej w domu? Przykre jest to, że własnej matki nie odwiedzała wcześniej nawet 3 miesiące, ale jak okazało się, że cierpią psy, to wizyty codziennie
Do matki można zadzwonić, porozmawiać, zapytać czy wszystko Ok. Jeśli bierzesz psa, to on jest od Ciebie zależny. Trochę tez trzeba żyć własnym życiem a nie tylko matką sie zajmować. Z tego co zrozumiałam to chodzi do pracy więc nie jest z nią źle.
@Woda ale nikt nie każe się zajmować matką, po prostu razi mnie w oczy to, co napisałam w komentarzu wyżej, bo nie wyobrażam sobie wyjechać i nie widzieć się z własną mamą 3 miesiące. Może to tylko ja
Też na to zwróciłem uwagę. Co innego gdyby wyjechała na drugi koniec kraju albo za granicę, ale autorka pisze że przeprowadziła się niedaleko. I przez 3 miesiące nie znalazła czasu żeby matkę odwiedzić.
nie wiecie, jak wygladaly ich relacje
ja mame odwiedzilam po 2 latach, bo nie mialam ochoty na kontakt z dawca spermy, a mieszkaja razem
a dzwonimy do siebie czesto
poza tym mogla miec delegacje, wazny projekt, byc chora itp.
wczesniej jezdzila 3 razy/mies
Poza tym autorka zareagowała na cierpienie zwierząt. Podejrzewam, ze gdyby mama zachorowała lub uległa wypadkowi czy cokolwiek złego by sie stało to tez chciałaby być codziennie. Mama ma swoje życie, autorka ma swoje i nic nam do tego czy i ile jeździ odwiedzić mamę. Dzwoni często- nie ma obaw, nic złego sie nie dzieje to dziewczyna robi swoje życie.
powiedz tej wstrętnej starej babie ze ma karmic te psy.Jak nie zmto je zabierz od niej.Juz im w schronisku będzie lepiej
Pewnie 6, wnioskuję po wypowiedzi oraz liczbie przy nicku (nie zdziwiłabym się jakby to był rocznik).