#J3oZD
Wyprowadziłem się i ku mojemu zdziwieniu już po tygodniu jakoś stanąłem na nogi – w końcu mam studia i pracę, muszę jakoś żyć i przede wszystkim mieć za co żyć. Ale co najważniejsze – odnalazłem spokój, bez ciągłych kłótni, pretensji z jej strony, bez krzyku. W końcu nie muszę brać tabletek na uspokojenie trzy razy w tygodniu. I choć to boli, to mimo wszystko cieszę się, że zakończyła ten destrukcyjny związek.
Napisałem jej dziś SMS-a z podziękowaniami: dzięki jej decyzji wróciłem do siebie, jestem znów zrelaksowany i w pewien sposób daje mi to szczęście. Czasem trudne decyzje potrafią obrócić się w dobro, które na pierwszy rzut oka trudno dostrzec.
Płakałem kiedy cierpiałem, jakie to niemęskie...
Sami sobie robicie krzywdę takimi stwierdzeniami i jednocześnie marudzicie, że to ktoś na was wymusza nieokazywanie uczuć.
Cieszę się, że dobrze się czujesz, ale choćbyś nie wiem jak się starał, płakanie nie zrobi z ciebie baby. Ewentualnie może pomóc w poprawieniu samopoczucia.
"Napisałem jej dziś SMS-a z podziękowaniami: dzięki jej decyzji wróciłem do siebie, jestem znów zrelaksowany i w pewien sposób daje mi to szczęście."
Ty okrutniku! Ona nie dojdzie do siebie po przeczytaniu tego! :)
Czyżby Maciuś od wybolcowaneej to napisał? 😁
Następnym razem nie błagaj, to nic nie daje. Prędzej już reakcja w stylu "aha, OK", albo "masz rację, to nie funkcjonuje" może ją zachęcić żeby się jednak zastanowiła (ale też nie ma co na to liczyć).
Tak tak, każdy facet tak ma przez pierwsze kilka miesięcy. A potem zaczyna się tęsknota, próba przeproszenia byłej, która ma już nowego i żyje pełnią życia. Poczekaj jeszcze trochę