Wracam z moim czteroletnim synkiem z przedszkola. Wcześniej padał deszcz, więc na chodniku było pełno ślimaków. On jechał rowerkiem biegowym, więc krzyczę za nim, żeby jechał ostrożnie, bo może przejechać ślimaczka. I co robi mój synek? Specjalnie przejeżdża ślimaka... Pytam go, co zrobił, a ona na to: „Przecież powiedziałaś, że mogę przejechać ślimaczka”.
Teraz staram się lepiej dobierać słowa :)
Dodaj anonimowe wyznanie
Skojarzyło mi się z Super Mario...
Przykre doświadczenie, ale z pewnością dziecko zrozumiało tłumaczenie mamy. Empatii i dobroci się uczymy.
Chyba najwyższy czas uświadomić synowi, że rozjechanie ślimaka zabije go
Mały sadysta.
Mnie nikt nie nauczył jeździć na rowerze.
Chciałbym w sumie by tata lub mama poświęcili te 10 minut by mnie nauczyć. A tak to do tej pory muszę jeździć autobusami i tramwajami…
I tu chyba jest Twój problem. Nie dostawałeś wystarczająco czułości i zainteresowania w dzieciństwie i teraz stałeś się takim zgorzkniałym człowiekiem, który każdego krytykuje.
To nie prawdziwy Schwarzmaler, tylko podszywka. Tylko głupi się nabierze, więc intelektem niestety nie grzeszysz, Marquise. 🙄
@dertyp, a może nadal szukam w Tobie choć odrobinę empatii i człowieczeństwa? O tym nie pomyślałeś, prawda?
Nie przejmować się tym czymś. Żaden jej nie chce nawet dotknąć, to i myśleć nie umie. Ale może jakiś przeruchał ten pierwszy raz, taki niezbyt bystry był i wtedy doszło do zmian w mózgu tej lafiryndy, który wyparował.