#IQS5o

Gdy miałam 19-20 lat, dorabiałam sobie na myjni samochodowej. Mieszkałam z rodzicami na obrzeżach większego miasta. Tata akurat stracił pracę (redukcja etatów). Pracy w mojej wsi i okolicach nie było, dojeżdżałam na myjnię do miasta. Szef był okropny, istne zło wcielone. Zacznę może od tego, że jego świat kręcił się wokół wyzysku pracowników i znęcania się nad nimi. Zostawaliśmy po godzinach, informował nas o tym 5 min przed końcem pracy, kazał myć kafelki szczoteczką do zębów. Jawnie podrywał klientki, tak samo jak mnie i moją współpracownicę. Szczytem było wydarzenie, którego mu nie wybaczę. Na myjnię przyszedł po mnie chłopak ze swoim psem, uwielbiałam tego sierściucha. Szef o tym wiedział. Niby przypadkowo go potrącił, gdy wyjeżdżał z myjni. Psiak zginął na miejscu. Nawet nie wysiadł z auta, a na jego twarzy malował się uśmiech wyrażający satysfakcję. Tego było za wiele. Zwolniłam się mimo tego, że kolejnej pracy szukałam jeszcze przez 3 miesiące. Takie były czasy.

Teraz anonimowa część wyznania.

Rok temu wygrałam dość pokaźną sumę pieniędzy. Postanowiłam kupić jakieś stare auto, tego samego dnia zrobiłam w nim bałagan życia. Podeptałam kilka paczek paluszków w aucie, wysypałam na dywaniki i podłogę różnokolorowy brokat, w bagażnik wtarłam sierść wyczesaną z mojego psa (owczarek niemiecki), a całość dopełnił wysypany w niektórych miejscach pieprz mielony. Tak pojechałam na myjnię. Nie zastałam szefa, ale postanowiłam poczekać. Warto było kwitnąć pod tą myjnią 2 godziny, by w końcu spojrzeć mu prosto w oczy. Przywitałam się i zapytałam, czy da radę wyczyścić środek auta. Powiedział, że tak, ale patrząc na stan w jakim samochód się znajduje, policzy mnie drożej. Odparłam, że pieniądze nie grają dla mnie żadnej roli, płacę 1000 zł, ale mam swój warunek. Moje auto musi sprzątnąć pan szef osobiście.
Zdębiał, ale się zgodził. To ten typ człowieka, który złotówki by nie przepuścił.

Patrzyłam na ten cyrk ponad 3 godziny. Były przekleństwa, próba uzyskania pomocy od pracowników (na miejscu jednak byłam ja, a miał sprzątać sam). Pojawiło się nawet pytanie, czy może być bez bagażnika. Oczywiście, że nie mogło :) Po skończonej pracy zapłaciłam. Zrobiłam pogadankę na temat szacunku. Przyjął ją na klatę, zapewne licząc na więcej możliwości szybkiego zarobku, lecz z udziałem pracowników. Poprzednich współpracowników nie zastałam, byli nowi młodzi ludzie, ale patrzyli na zmagania szefa z nieukrywaną satysfakcją.

Do wszystkich, którzy mają zamiar napisać mi, że mogłam lepiej wydać te pieniądze niż na zemstę napiszę jedno: co miesiąc wspieram znane fundacje ratujące dzieci i zwierzęta większą sumą.

Mi osobiście starczy uczucie, że szef chyba jednak będzie milszy dla swoich ludzi.
livanir Odpowiedz

1000zł za 3 godziny pracy? Aż mam ochotę zacząć być dupkiem dla ludzi

KrulWafel

Ja też chętnie bym przyjął taką ofertę

slk176

jakbyś się uczył to zarabiałbyś o wiele więcej

KrulWafel

Slk
333zł na godzinę to nawet najlepszy programista na etacie nie zarabia... nauka nie ma nic do tego.

AleksanderV Odpowiedz

Szef ma tysiaka, a pies dalej nie żyje. Zła ty.

PrzezSamoH Odpowiedz

Tylko to żadna zemsta. Facet za 3 godziny pracy, na którą zgodził się dobrowolnie dostał 1000 zł. Gdyby taki układ mu nie pasował a sprzątanie było poniżej jego godności to zwyczajnie wysłałby autorkę na drzewo.

Repellomugoletum Odpowiedz

No, no. Gość przytulił kafla, a Ty się łudzisz, że się zemściłaś.

pisarzyk Odpowiedz

To, że się zemściłaś to jedno. Mnie tylko ciekawi, czy ktoś zgłosił to śmiertelne potrącenie psiaka. Co jak co, skoro znałaś sprawcę i miałaś świadka (chłopak, może też były kamery w tamtym miejscu) - szłoby to z odwagą zgłaszać. Wiem, że to proces nie fair po śmierci, ale kto wie, czy ten psiak to była jedyna ofiara szefa.

GoMiNam

I tak by uszło "mała szkodliwość społeczna" - parę groszy na jakąś fundację pomagającą zwierzakom każą mu wpłacić i tyle. Nie będzie porządnej kary.
Jednak ponoć od 01 stycznia ma się to zmienić, oby, mam nadzieję. Bo póki co to jest kpina i cyrk na kółkach. A zwierzę jest traktowane jak przedmiot - z ustawy - "przepadek rzeczy".

Lunathiel

@GoMiNam - Dokładnie, to jest parodia jak to u nas wygląda. "Mała szkodliwość społeczna", my ass. Bardzo mała, zwłaszcza dla tej części społeczeństwa, która traktuje zwierzęta jak członków rodziny. Gdyby ktoś z premedytacją potrącił mojego psa czułabym taki sam ból i gniew jak matka po potrąceniu dziecka.

Achnoniewiem Odpowiedz

Zmartwię Cię. Dla niego to żadna zemsta, ma w nosie Twoja pogadankę, za to wpadł mu tysiak za trzy godziny pracy.

raindancemaggie Odpowiedz

Gdyby ktoś, na moich oczach, zrobił krzywdę mojemu zwierzakowi to w jednym kawałku by go nie zabierali...

Chou

Czy w takiej sytuacji nie wzywa się policji?

Lunathiel

Tak samo czuję, że chyba bym się nie powstrzymała od rękoczynów w takiej sytuacji. Przy psie włącza mi się taki prymitywny instynkt opiekuńczy i odpowiedzialność - więc jakby go ktoś skrzywdził, to pewnie najpierw dostałby ode mnie, a dopiero potem martwiłabym się o prawo. Also, nie umiem sobie wyobrazić co trzeba mieć w bani, jak bardzo podłym i skrzywionym trzeba być, żeby z premedytacją skrzywdzić psa.

GoMiNam

@Chou, niby tak, ale policja potrafi spisać i stwierdzają, że nic się w sumie nie stało. W przypadku zwierzaków dość często bagatelizują.

Liarxxx

@Chou tak policje sie wzyw i osoba ktora zabila psa dostaje 300zł grzywny
to ja dziekuje za taka kare juz lepiej porządnie sie zemscic

Ewwu Odpowiedz

Nie rozumiem. Daliście się traktować jak szmaty,nikt z tym nic nie zrobił,nie zgłosił nigdzie. Po czym wjeżdżasz ty,cała na biało i płacisz tysiaka od tak bo hehe,to go nauczy. No najmądrzejsza to nie jesteś.

Hayguro Odpowiedz

Jakim cudem to wyznanie znalazło się na głównej?
Albo to wszystko ściema, albo jesteś kompletną idiotką. Zapłaciłaś facetowi 1000 zł za 3 godziny pracy i opowiadasz o tym jakby to było twoje zwycięstwo. On sobie z twojej 'zemsty' i tak nic nie zrobi, a dzięki tobie tylko zarobił. Brawo

KrowkaMaja Odpowiedz

Sadysta.

Zobacz więcej komentarzy (12)
Dodaj anonimowe wyznanie