#IKmGe
Jakiś czas temu moje życie nie należało do najłatwiejszych. Podłapałam poważnego doła. Poprosiłam, więc mojego chłopaka o pomoc w zamknięciu paru spraw, które nie dawały mi spokoju. Obiecał, że pomoże, jednak wtedy pochłonęła go jego nowa praca i znajomi. Powoli zaczęliśmy oddalać się od siebie. Sporo się kłóciliśmy, po jednej awanturze wyszedł na miasto. Później wyznał, że mnie zdradził. Przepraszał, błagał. Jednak dla mnie tego było za wiele. Zerwałam z nim.
Wszystko mi się posypało. Moje życie wtedy składało się głównie z płakania i spania. Jednak któregoś wieczoru postanowiłam ruszyć dupę i iść na miasto. Sama. Jestem introwertykiem, więc pomysł zupełnie od czapy. Usiadłam w modnym miejscu, popijałam drinka. Wszystko by było dobrze, gdyby ludzie nie patrzyli się na mnie jak na zjawisko nadprzyrodzone. Paru facetów postanowiło mnie "uratować" z ostrzału tych spojrzeń i próbowało się przysiąść. Po którymś razie uznałam, że nie mam na to więcej siły i zwinęłam się. W międzyczasie rozpadło się i przemokłam do suchej nitki. Szukałam miejsca, gdzie mogłabym się schować, padło na burgerownię. Tam nie było lepiej, znowu dopadły mnie te spojrzenia i podśmiechujki ludzi. W sumie to się im nie dziwię, wyglądałam jak 7 nieszczęść. Przemoknięta, z rozmazanym makijażem, płacząca, do tego samotna.
Wyszłam stamtąd, przespacerowałam się trochę, ale że było już dosyć późno, postanowiłam wrócić taksówką. Czekam na taryfę. Centrum miasta, pusta ulica. Nagle gdzieś w tle wyłonił się pies. Uciekał przed czymś. Za nim pojawiło się trzech typowych Sebixów. Krzyczeli coś do siebie, byli chyba naćpani, dopadli psa i zaczęli się nad nim pastwić. Strasznie mnie to wkurzyło i miałam ochotę im dokopać, ale zdrowy rozsądek nie pozwolił mi zrobić ani jednego kroku. Wtedy z zza rogu wyjechała policja. Nie szukali Sebixów, ale już sam ich widok wystraszył "moich" dresów. Schowali się gdzieś dalej w bramie. Pomyślałam "teraz albo nigdy". Przebiegłam przez ulicę i wzięłam psa na ręce. To był szczeniak, miał może z 4-5 miesięcy. Chwilę później dresy dostrzegły mnie, zaczęli gonić, krzyczeli, że mnie pobiją, zgwałcą etc. Szczęśliwie przyjechała taksówka. Wsiadłam ze szczeniakiem i pojechaliśmy do weterynarza.
Magnus, bo tak mu dałam na imię, miał złamaną przednią łapę i parę żeber, rany na głowie. Wyrósł na pięknego malinoisa. Jest inteligentny, radosny, kochany i nie odstępuje mnie na krok. Ja uratowałam mu życie, a on mnie. Od kiedy go mam uporałam się ze swoimi sprawami, mam fajną pracę i przyjaciół. Bez niego pewnie popadłabym w depresję, siedziała sama w domu, w najlepszym przypadku tyła, w najgorszym... Cóż, wolę nie myśleć.
Zwierzak to najlepszy antydepresant ;)
Przeczytałem "antyperspirant". Pora umrzeć.
Ja też tak przeczytałam 😐😐
Najlepszy <3
Oj nie zawsze. Każdy reaguje po swojemu, czasem zwierzak zamiast pomagać tylko irytuje i dobija.
Pogłaskaj ode mnie Magnusa :)
Z przyjemnością :D
^^
Czasami zastanawiam sie, czemu ludzie śmieją sie z takich sytuacji. Gdybym zobaczyła kogoś nieszczęśliwego, z rozmazanym makijażem to po prostu uchachałabym sie jak nie wiem. Ludzie chyba są dziwni.
Wspaniale :)
Możesz mi powiedzieć skąd wzięłaś imię?
Znam dwóch Magnusów i jestem strasznie ciekawa, czy chodzi o któregoś z nich (książki <3) ;3
Zawsze się interesowałam kulturą nordycką, a tam dosyć sporo postaci o tym imieniu.
Poza tym chciałam mu dać silne imię (Magnus oznacza "wielki"), bo i sam mój zwierz ma mocny charakter. :)
@winnie
świetne imię dla psa z taką historią :)
@winnie
bliźniaczki ;3
Uwielbiam Morrigan z panteonu nordyckiego <3
Swoją drogą czytałam Diabelskie Maszyny cioci Cassie, gdzie również owy Magnus występował (polecam).
Zostanę chrzestną twojego psiaka, mogę? *głupek -.-*
Magnus Carlsen :3
za co minusiki ?
Magnus nie jest zwykły to super pies :)
wzruszyłam się. Też w trudnych chwilach wychodzę sama, a psiaki naprawdę mają coś w sobie, co potrafi pomóc i dać siłę. Powodzenia :)
Wow, takiego zakończenia się nie spodziewałam! :)
Ale strasznie mnie ucieszyło!
Twój były to niezła świnia, że Cię zostawił w trudnych chwilach, a obcy ludzie potrafią być naprawdę okrutni w stosunku do ludzi w potrzebie.
Cieszę się, ze uratowałaś tego psiaka, a on Ciebie! Dobry z Ciebie człowiek !
zwierzak poznał się na tobie.. Wiedział ze nie zrobisz mu krzywdy bo inaczej nie dałby się złapać :) Szczęścia i oby psiak był zdrowy jak najdłużej :)
Malinoisy to najlepsze psy ever! 💖
Gdy mnie rzucił chłopak po 3 latach związku byłam w opłakanym stanie. Nie mogłam się pozbierać, złe myśli też przychodziły. Po paru miesiącach zdecydowałam się na psa i całe szczęście! Życie nabrało barw, a ja znowu zaczęłam funkcjonować. Tylko dzięki tej psinie krok po kroczku próbuje na nowo poukładać sobie wszystko :). Trzymaj się, niech Magnus zdrowo się chowa :).