#IEooT
Otóż było pełno ludzi i ledwo udawało mi się pomóc kolejnym klientom, którzy ustawiali się w kolejce. Wszystko szło gładko aż do jednego momentu. Zobaczyłem jak zbliża się do mnie pewien łysy człowiek, wytatuowany od stóp do głów, chyba ze 100 kg wagi, wysoki, przy moich 185 cm aby spojrzeć mu w twarz - co z takimi ludźmi różnie się kończy - musiałem stojąc podnosić głowę, jednym słowem "koks". Przekalkulowałem szybko w głowie wyniki rozmowy na temat sprzętu i doszedłem do wniosku, że albo nasłucham się wielu epitetów, albo będę musiał tłumaczyć coś ze 30 razy, a jeśli coś pójdzie nie tak, to ja jako nie pan, a "koleś" z marketu dostanę blokersowe ostrzeżenie.
Uwierzcie, miałem masę takich klientów i różnie się to kończyło, tak więc postanowiłem, że odwrócę się, udam, że klienta nie widziałem, a nuż zaczepi któregoś z moich kolegów. Niestety tuż przy finalizacji mojego planu, zaczepiła mnie pewna staruszka, która szukała słuchawek dla syna, tym samym "Sebek", który zmierzał w moim kierunku, w tej chwili także stanął przy mnie, nie dając mi zrealizować mojego planu ucieczki. Jakież było moje zdziwienie, gdy po 25-minutowej rozmowie odniosłem wrażenie, że rozmawiałem z chyba najbardziej wychowanym, spokojnym, grzecznym, zdecydowanym i konkretnym klientem, jakiego obsługiwałem.
Ów pan (teraz już mogę tak o nim powiedzieć) kupił telewizor, grzecznie podziękował i życzył miłego dnia. Mój światopogląd nieco się zmienił. Naprawdę, od tej pory "nie czytam etykiet". Parę chwil po tym zdarzeniu podszedł do mnie jeden z kolegów i mówi, że pan Krzysiek to stały klient, zawsze bierze rozszerzoną gwarancję (profit dla nas). W dodatku pan Krzysiek jest właścicielem najlepszego prywatnego przedszkola w dzielnicy. Jedyne co w tym momencie mogłem pomyśleć, to chyba to, że... poślę swoje dzieci do tego przedszkola.
Drodzy państwo, oto jak strona anonimowe.pl łamie powszechne strereotypy o dresach, Sebkach, koksach, babciach i tym podobnych.
"dresach, Sebkach, koksach, babciach" :D uśmiałam się!
Albo jest potwierdza
kolejne wyznanie które łamie ogólny światopogląd i stereotypy (y)
Raz siedziałam na fotelu u fryzjerki, przyszedł do salonu taki 'koks' o wyglądzie opisanym w wyznaniu... Rozgląda się po pomieszczeniu, myślę sobie 'cholera, mamy prze*rane'... Gdy fryzjerka znalazła się w zasięgu jego wzroku zaczął iść w jej stronę w stylu 'wiozę się pomaauu', ona go nie widziała, uspokoiłam się dopiero gdy zobaczył jeszcze mnie i tak grzecznie powiedział 'dzień dobry', a okazało się, ze to jej sympatyczny mąż :D
Nie oceniaj koksa po tatuażach :v
Na anonimowych tworzy się Klub Miłośników Sebków i Dresów XD
Kolejny mily Sebek xd
A może on ma na imię Jan?
Albo Pszemek?
Ma na imię Krzysiek :)
Nie oceniaj książki po okładce :)
Super wyznanie! :)
Widać, że facet ogarnięty. Chociaż pewnie ja na twoim miejscu spierdzielałabym gdzie popadnie :D
Myślałam, że on się okaże tym synem, dla którego były słuchawki :D