#HzzOf
Jak byłam w pierwszych klasach podstawówki, nie pamiętam już, ale zdecydowanie klasy 1-3, mieliśmy jakiś wykład o szkodliwości palenia. Przejęłam się tym bardzo. Nie chciałam, żeby mama umarła. Wymyśliłam więc chytry plan.
Jak nadarzyła się pierwsza okazja - mama wyszła na zakupy i zostałam na chwilę sama w domu - pieczołowicie obśliniłam WSZYSTKIE zapałki we WSZYSTKICH pudełkach z zapałkami jakie znalazłam.
(Nie pytajcie dlaczego po prostu ich nie zamoczyłam w wodzie - nie mam pojęcia dlaczego na to nie wpadłam).
Było to obrzydliwe i miałam duży niesmak w ustach, no ale poświęcałam się przecież dla dobra mamy....
Oczywiście mama pożyczyła "działające" zapałki od sąsiadki, więc moje poświęcenie poszło całkiem na darmo.
Ja w wieku 12 lat z tego samego powodu zniszczyłam papierosy jakie tylko było w domu albo dałam koleżance z klasy..