#HxiDs
W tamtym okresie zawsze miałam nieregularne miesiączki, więc kiedy terminy dwóch z nich minęły, nawet się nie przejęłam. Inne objawy zwaliłam na stres spowodowanymi egzaminami i wyborem liceum. Chciałam zostać lekarzem, uczyłam się więc niemal cały czas.
Dopiero kiedy zaczęłam przybierać na wadze, przyjaciółki zasugerowały wizytę u lekarza. Zbagatelizowałam to, choć dla świętego spokoju poszłam. Lekarz potwierdził, że jestem w dziesiątym tygodniu.
Mama była załamana, chyba nawet bardziej niż ja. Mateusz oczywiście zniknął zaraz po tym, jak się dowiedział. Mama nie chciała wychowywać następnego dziecka, mimo tego, że chciałam je zatrzymać. Wybawienie przyszło w postaci mojej starszej siostry. Z narzeczonym od dawna chcieli mieć dziecko, a sami nie mogli go mieć. Kiedy zaproponowała mi, że zajmą się moim - zgodziłam się. Nie miałam raczej innego wyjścia.
Siostra jeździła ze mną na wszystkie badania i wizyty kontrolne. Kupowała ubrania ciążowe i wszystkie potrzebne witaminy. Chciała, żeby dziecko było zdrowe.
Mała urodziła się w październiku. Po porodzie nie chciałam jej widzieć, bo wiedziałam, że jeśli mi ją dadzą, nie będę w stanie jej oddać.
W tym czasie nadal chodziłam normalnie do szkoły, zdałam całkiem dobrze egzaminy, choć nie na tyle, żeby dostać się do wymarzonego liceum.
Tuż po ukończeniu gimnazjum zerwałam kontakt ze wszystkimi starymi znajomymi, którzy nieustannie twierdzili, że popełniłam błąd. Ja tak nie uważałam. Małej było lepiej z moją siostrą, która miała stabilną pracę i dom.
W listopadzie, rok później, siostra wyjechała za granicę. Tęskniłam za małą, bo do tej pory widywałam ją codziennie.
To jednak pomogło mi skupić się na moim życiu. Poznałam chłopaka, który nie wiedział o mojej przeszłości. Skończyłam liceum, dostałam się na medycynę.
Kilka lat temu wyszłam za mąż i urodziłam drugie dziecko.
Jest mi dobrze, czasem tylko, kiedy ktoś rzuci komentarz o tym jak ''siostrzenica'' jest do mnie podobna, zastanawiam się, czy nie popełniłam błędu.
Ale potem przypominam sobie, że gdybym jej nie oddała, moje życie nigdy nie wyglądałoby tak jak teraz. Nigdy nie byłabym tak szczęśliwa. I cieszę się, że jest jak jest.
"Oczywiście bez zabezpieczenia, bo chociaż nie byłam pijana nie uważałam, żeby prezerwatywa była konieczna.",
"Chciałam zostać lekarzem [..]" .
A jakby, za przeproszeniem, syfa jakiegoś ten chłopak miał? Też prezerwatywa nie byłaby konieczna?
Ja wiem, że szesnastolatki z seksem to jak sześciolatki z zakazanymi zabawkami ale słabo mi się robi jak taką hipokryzję czytam.
mam nadzieje,z enie zostala ginekologiem...
kmystery - w moim otoczeniu większość wpadek to wynik myślenia "prezerwatywa nie była konieczna". Najpierw dziewczyny chwalą się (przedział wiekowy 16-25), że one lubią iść na żywioł, no nie zawsze jest czas na założenie gumki, mamy dobry seks to nas czasem poniesie... A jak któraś wpadła to płacz, że prezerwatywa zawiodła.
przezsamoh albo, ze chlopak zdazy wyciagnac...
Brak wiedzy to nie hipokryzja...
Jak to kolega Twojego brata zniknął? Nagle się wyprowadził i porzucił całe swoje życie i uciekł?
no smieszy mnie to
sprawa w sadzie, ustalenie ojcostwa, alimenty
przeciez pod ziemie sie nie zapadl
Miała 16 lat. Brat był starszy, nie wiemy o ile, ale nawet jak tylko o 8, to w wieku 24 lat nie tak trudno uciec, zwłaszcza jeśli pracował w firmie z placówkami po całej Polsce, lub uciekł za granicę nie mówiąc rodzinie gdzie. Było tu tyle wyznań o ucieczce a granice od rodziny, że nie powinno was to dziwić.
jak jest ojciec dziecka nieuchwytny lub nie moze na nie lozyc to alimentow mozna zazadac od jego rodzicow :)
Bazienka, ale autorce nie należały się alimenty bo zrzekła się praw rodzicielskich i swoje dziecko oddała siostrze. Nieważne gdzie był ojciec skoro w tej sytuacji go nie potrzebowali.
To teraz polecam wszystkim przeciwnikom edukacji seksualnej wysłać początek wyznania. Niechby się puknęli w te swoje puste sagany.
Ta a oni się pukną,już to widzę...
W tej opowieści jest wiele nielogiczności i dziur w wydarzeniach. Zmyśliłaś to.
"Oczywiście bez zabezpieczenia, bo chociaż nie byłam pijana, nie uważałam żeby prezerwatywa była konieczna."
To zdanie przeraża. I szczerze wątpie żebyś skończyła medycynę 🤣
A więc uczyłaś się, żeby iść na medycynę i nie wiedziałaś skąd się biorą dzieci? Zachowanie typowej patoli z zawodówki. Puścić się za gówniarza i zaciążyć
Pulpa masz coś do zawodówki to normalna szkoła, a to co zrobiła ta osoba to głupie
Nonlov dokładnie. Niektóre osoby kończąc zawodówkę zarabiają nawet więcej niż ludzie po studiach. Bo mają wyuczony zawod, otwierają swoje biznesy, więc pisanie w taki sposób o "patoli z zawodówki" jest słabe.
Mój mąż bardzo długo czuł się gorszy bo skończył zawodówkę. Parę lat mi zajęło wytłumaczenie mu, że nie ma się czego wstydzić. Dzięki zawodówce ma wyuczony zawód w którym pracuje i który mu przede wszystkim odpowiada. A kompleksu dostał przez takie osoby jak Pulpa. A co do patoli to są w każdej grupie społecznej.
To bardzo dobra sytuacja, każdy jest szczęśliwy. Siostra, bo ma wymarzone dziecko, mała, bo ma kochających "rodziców" i "ciocię" a nie mamę, która mogłaby z czasem obwiniać ją za zepsuty początek życia i nie kochać należycie, Ty bo ułożyłaś sobie szczeliwie życie prywatnie i zawodowo. To chyba jeden z niewielu przypadków, kiedy faktycznie udało się zjeść ciastko i mieć dalej ciastko.
Powodzenia!
Dziecko zapewne kiedyś przez przypadek dowie się prawdy, mąż również...
Dziecko powinno poznać prawdę.
Z tego, co wiem, w Polsce nie ma adopcji ze wskazaniem. Szkoda, bo to piękna sprawa.
Jeżeli rodzicielka jest niepełnoletnia to rodzina/opiekun może się ubiegać o zostanie rodzicem zastępczym, już za okresu ciąży.
Muszę to napisać: byłaś zwyczajnie głupia bagatelizując antykoncepcję. Ale coś mi się nie zgadza, przybrałaś widocznie na wadze przed 10 tyg?
Zdarza się