Kiedy miałem 5 lat, urodził się mój brat, a więc rodzice chcąc nie chcąc musieli się nim zajmować bardziej niż mną. Niestety był to moment budzenia niegroźnych strachów, takich jak ciemność itd. Problem w tym, że strach stawał się coraz większy... W wieku 13 lat biegałem po domu z pokoju do pokoju, bo się bałem, a wyjście w nocy do toalety kończyło się oświetleniem całego domu. Usłyszałem, że mam tak nie robić, bo jestem na to zbyt dojrzały, i powiedziano mi, że mam nie wymyślać, a strach sam minie.
Dzisiaj mam schizofrenię paranoidalną, mam ciągle wrażenie, że ktoś mnie dotyka, a każdy szmer w mych uszach brzmi jak skradanie się bandytów, panicznie boję się ciemności, bycia samemu w domu.
Rodzice, pytajcie dzieci, czy czegoś się nie boją i pomagajcie im w zwalczaniu ich lęków, bo czasem strach z każdym dniem staje się silniejszy.
Dodaj anonimowe wyznanie
to nie do konca jest tak, ze reakcja rodzicow ci te chorobe wywolala, chociaz powinni miec wiecej empatii
moze tez miales poczatki choroby w dziecinstwie a rodzice to zbagatelizowali lub po prostu nie drazyli tematu
Nie ma to jak obarczać za wszystko rodziców. Przyczyny tej choroby mogą być różne, z tego co wiem. Może genetyczne, może za dużo ćpasz, a może jeszcze coś innego. Ale najłatwiej powiedzieć, że to źli starzy.
Btw, ja tam się wcale nie dziwię, że nie traktowano cię w wieku 13(!) już lat jak pięcioletniego chłopca. Zapewne chcieli, byś wyrósł na faceta, a nie na jakąś, za przeproszeniem, pizd_. Niestety się nie udało. Ale na pewno chcieli dobrze.
No, ale tutaj starzy też źli. Jeżeli u 13-letniego dziecka występują zachowania, które nie pasują do jego wieku, lub dziecko ma stany lękowe, to należy się tym zainteresować. Im wcześniej postawiona zostanie diagnoza i wdrożone leczenie, tym lepiej. Jakby dziecko miałoby nowotwór kości i uskarżałoby się na ból nogi, a rodzice mówiliby mu, że ma przestać wymyślać, bo jest za młody na choroby, to też powiedziałbyś, że chcieli dobrze?
Nie wiem, czy jesteś idiotą, czy tylko trollem, ale mam nadzieję, że nigdy się nie rozmnożysz.
Ale to nie jest nowotwór i ból nogi. Większość dzieci się czegoś tam boi (najczęściej właśnie ciemności), jednak te lęki przechodzą, są czymś normalnym, więc nic dziwnego, że rodzice się zbytnio nie przejęli.
Bardziej ciekawi mnie, skąd wniosek, że obecna choroba autora wyznania to skutek tego właśnie wydarzenia. Chyba sam sobie taką diagnozę postawił.
@Schwarzmaler Lęk moze przejsć lub nie musi. Ale reakcja rodziców na ten lęk tworzy potem relacje. A potem biedne staruszki nie są odwiedzane przez okropne dzieci.
A choroba mogła nie być winą rodziców, ale na pewno nie poprawiło jego stanu późniejsze jej zdiagnozowanie.
Okropne staruszki, okropne. Wychowali, wyżywili, trzymali gada przez wiele lat pod swoim dachem, a to, że być może nie wiedzieli wszystkiego na temat psychologii, skreśla wszystko i jest powodem, by w wieku dorosłym nigdy więcej starych nie odwiedzać. Żałosne.
@Schwarzmaler Nakarmienie i łóżko w kącie jest niewielkim zadośćuczynieniem za ściągniecie tutaj bezbronnej istoty z egoistycznych pobudek.
Tutaj nie trzeba nic wiedzieć o psychologi, wystarczy empatia.
Czyli dalej byliby wspaniałymi rodzicami, jeśli dawaliby mu miłosć, zrozumienie czy dach nad głową, ale nie dawali jedzenia i sam musiał jeść robaki na podwórku czy zebrać? W końcu rodzice mieli prawo nie znać się na biologi, że jedzenie robaków moze dziecku zaszkodzić.
Tutaj muszę się zgodzić z trollem. Julki z internetu jak zwykle pretensjonalne, oczywiście same żadnych błędów nie popełniają. Nieskazitelne takie, współczujące. Nikt nigdy nikogo nie zdradził. Puste jajeczko (czyli de facto brak zarodka) - no tragedia, bo i tak akcja porodowa to żałoba. Aborcja w razie wpadki? Przecież to nie dziecko a PŁÓD, moje ciało moja sprawa ty katolu i faszolu.
Jak się dziecko boi pająków czy myszy to też biegacie po specjalistach, leki, terapia? Ten się bał ciemności...kiedyś się mówiło na takich "bojącą dupa". Terapia bo światła zapala? Błagam. Ten rodzic to ma być mądrzejszy od lekarzy, terapeutów, pedagogów, psychologów i do tego iść do pracy i zarobić na dom i rodzinę. Ciekawe jacy wy jesteście lub będziecie jako rodzice. Łatwo się mówi czy pisze jedynie.
Dodam jedynie, że tak pretensjonalni ludzie to produkt zbyt dobrych czasów. Jakie czasy wy stworzycie, to aż strach myśleć ale "na szczęście" nie musicie się o to martwić. Są tacy, którzy już mają zaplanowaną waszą rolę.
WHO już zapowiedziało przywódcom państw, żeby się przygotowywali na nową pandemię. Wojna się oklepała, srovid też, kto zmarł na naglicę to miał pecha. Ale ludzie powoli cieszą się latem, strach w społeczeństwie się zmniejszył. A ludzie którzy się nie boją nie będą chcieli oddać wolności za obietnicę bezpieczeństwa. Więc czas podgrzać nastroje.
Jak pisałem wcześniej, że na rok 2025 przewidziane są masowe protesty w Europie to nikt nie uwierzył, a niektórzy tradycyjnie nazwali mnie szurem i płaskoziemncą. No to zobaczymy jak będzie, bo pewnie jesienią wróci temat pandemii i obostrzeń, wraz z sezonem przeziębienia i kataru. I naprawdę chciałbym się teraz mylić, ale nie mam złudzeń. Może się opóźni coś o rok lub dwa, gdyby masy nie okazały się zbyt uległe ale srovid pokazał, że można wprowadzić każdy absurd i podzielić społeczeństwo. A tu każda partia głosowała tak samo, a tych co byli przeciwni zamykaniu gospodarki nazywa się faszystami i populistami. Świat stanął na głowie.
Tak więc radzę zapiąć pasy, bo zacznie się jazda. To powiedziałem ja, zafoliowany szur.
Czyli właściwie co, ignorowanie tego, że 13latek boi się ciemności to sposób na wychowanie? I co znaczy żeby "wyrósł na faceta", facet nie ma prawa się bać? I dziwne jest pochwalanie tego, rodzice zamiast wesprzeć własne dziecko w pokonaniu lęku, kazali mu nie wymyślać i być dojrzałym. Serio? Jasne że nie czyni to z nich w 100% złych ludzi, bo możemy założyć że poza tym go wychowywali i zapewnili odpowiednie warunki bytowe, może go nawet przytulali, ale nie trzeba też mieć nie wiadomo jakiej wiedzy psychologicznej by wykazać się normalną empatią wobec własnego 13letniego dzieciaka i wesprzeć go gdy się boi, a nie wysmiewać że zachowuje się jak dziecko. Serio, do tego wystarczy po prostu być rodzicem, który szanuje swoje dziecko i dba o nie, a nie psychologiem.
Serio? Idziesz spać, bo wstajesz do pracy jak co dzień. Przychodzi już nastolatek i mówi, że boi się ciemności. Serio? Ostatecznie mówisz mu, żeby sobie zostawił zapaloną lampkę i poszedł spać, bo jutro idzie do szkoły i wszyscy muszą wstać rano. Poza tym że zapala światło, zachowuje się OK, jak na typowego nastolatka. Myślisz sobie - w końcu wyrośnie. I tak leci czas.
Kiedyś też było inaczej, skaleczyłeś się? Do wesela się zagoi. Boisz się, lub płaczesz? Przestań się mazać jak jakaś baba. Chyba tylko dziś pieluszkowe zapalenie mózgu u rodziców nie przechodzi do 30 roku życia dziecka. A jak masz więcej niż jedno dziecko? A jak to starsze wymyśla wszystko, żeby zwrócić tylko uwagę na siebie i rodzice biorą to za celowe udawanie albo takie gadanie? Idealna jesteś pewnie jako mama albo będziesz. Aż strach być Twoim dzieckiem, bo jak się dziecku usuwa każdy kamyk z drogi, to kiedy dorośnie potknie się o piasek.
No i właśnie przez takie "kiedyś to nikt się nie przejmował" wyroslo pokolenie ludzi niepewnych swoich emocji. A poza tym jeśli nastolatek próbuje zwrócić na siebie uwagę to jest tego powód i trzeba go poznać, a nie karać dzieciaka za to że próbuje wypełnić luki tak jak potrafi. Co to w ogóle za podejście "przestań się mazać", nie ma to jak uczyć już od początku dopiero kształtującego się człowieka, że jego emocje nie mają znaczenia i najlepiej żeby je ukrywał. Oczywiście wszyscy ludzie mają wady, a to znaczy że rodzice też. Ale uważam że świadome ignorowanie lęku dziecka i to jeszcze gdy on sam daje o nim znać to chyba jakieś celowe działanie albo coś. Bo to nie jest nawet sytuacja że musisz się domyślać co się dzieje tylko młody sam wprost przekazuje że zwyczajnie się boi i ewidentnie ma z tym problem. I tak, jeśli zamiast takiego dzieciaka wesprzeć na informacje z jego strony że coś jest nie tak, mówi mu się by się ogarnął i przestał się mazać no to ewidentnie jest coś nie tak z rodzicami. A u autora to mogly być już wczesne objawy choroby. I żadne kiedyś było inaczej tego nie usprawiedliwia. Obowiązkiem rodziców jest także dbanie i komfort psychiczny dzieci i postawa w stylu przestań się mazać albo jesteś na to za duży gdy 13latek wprost mówi że się boi i coś jest nie tak to jest jakiś żart chyba bo odpowiednie zareagowanie na taką informację od własnego dziecka to nie jest żadne bycie idealnym rodzicom, to jest bycie normalnym rodzicem, który nie olewa jego uczuć. To tak jakbyś rzucił osobie z arachnofobią pająka na poduszkę, a potem tłumaczył, że nie jesteś idiotą tylko po prostu nie ma ludzi idealnych. Nie, jak dzieciak przychodzi opowiedzieć o tym co go trapi to nie odprawia się go z kwitkiem i nie wyśmiewa i nie ma co wyciągać takich całkowicie normalnych zachowań do jakiejś niemożliwej do osiągnięcia rangi rodzica idealnego bo to usprawiedliwianie zignorowania problemu dziecka o którym się wręcz wiedziało.
Twoje strachy/choroba w Tobie już były. Nie obwiniaj rodziców.