#HDcPH

Nie umiem swobodnie rozmawiać z ludźmi. Często mój sposób komunikacji opiera się na wypowiadaniu bzdur czy absurdów po to tylko, by podtrzymać konwersację.
Boję się być odrzucana i zdaję sobie sprawę z tego, jak mogę być postrzegana przez innych. Trudno mi czuć się swobodnie w towarzystwie, a jedno nieprzyjazne spojrzenie wprawia mnie w stan niepokoju.

Jestem świadoma, że moje słowa mogą brzmieć nieco absurdalnie, ale to odzwierciedlenie mojego codziennego życia. Już od najmłodszych lat miałam trudności z nawiązywaniem przyjaźni. Inne dzieci często kpiły ze mnie. Po pewnym incydencie w 4. klasie postanowiłam się zmienić i tak stałam się osobą, którą jestem dzisiaj. Może ludzie postrzegają mnie jako osobę pragnącą uwagi – być może mają rację. Gdy ktoś do mnie podchodzi, czuję się niespokojnie, a suchość w ustach i drżenie to moje typowe reakcje. Czuję się źle z tym, w jakiej jestem teraz sytuacji, a terapia nie przynosiła oczekiwanych rezultatów.

Ten post to moja próba wyrażenia siebie, choć zdaję sobie sprawę, jak to może brzmieć dla innych.
Quakie Odpowiedz

Trzymaj się ❤️ trzymam za Ciebie kciuki ❤️

Eldingar Odpowiedz

A jak długo chodziłaś na te terapię? Ludzie często mają nierealne wyobrażenia o niej, oczekując uzdrowienia po kilku ledwie spotkaniach.

Beznapiecia Odpowiedz

Chętnie bym nawiązał znajomość z osobami, które tak nie potrafią swobodnie rozmawiać... Przy mnie i ze mną zawsze można było, ale teraz jestem żonaty i "czas minął". Nie nawiązuję nowych znajomości, choć zawsze byłem bardzo otwarty.
Co bym zaproponował takim osobom?
1. Żeby czuły się przy mnie swobodnie i gadały to na co mają ochotę. Z czasem byśmy ustalili o czym naprawdę chcą mówić i czy w ogóle chcą.
2. Żeby nauczyły się czasem pomilczeć, poczuły swobodę milczenia, zrozumiały potrzebę milczenia... Czasem fajnie jest wspólnie pomilczeć z osobą, z którą jest fajna relacja. Czasem więcej można powiedzieć milcząc, niż paplając bez przerwy. Czasem można więcej zrozumieć wsłuchując się w siebie (i w siebie nawzajem) bez słowa. To naprawdę działa! - nie raz sprawdziłem
3. Żeby z czasem zrozumiały, że nie warto się dostosowywać do otoczenia. Że każdy z nas ma swoją wartość (choć często poczucie tej wartości jest mocno zaniżone) i inni "celebryci" czują się tak samo jak my, choć lepiej nadrabiają miną. Nie warto za nimi poganiać... Czasem lepiej jest wzruszyć ramionami i powiedzieć "mnie to nie wzrusza", "jestem ponad to", niż w sposób wymuszony udawać, że coś nas bawi albo interesuje. W ten sposób zaczyna się nabierać pewności siebie. Wtedy otoczenie dostrzega, że mamy swoje zdanie, swój wyrobiony gust lub styl i zaczyna w nas dostrzegać coś, czego im brakuje. Coś do czego sami dążą... I co się dzieje? Nagle jesteśmy ciekawi, fajni, cool, spoko... I nagle inni chcą nas naśladować! Czego i wam (#HDcPH, masloorzechowe3) szczerze życzę. :)
Pozdrawiam serdecznie!
Beznapiecia

masloorzechowe3 Odpowiedz

Ojej tak, mam tak samo. Zawsze boję się, że powiedziałam coś głupiego, że źle złożyłam zdanie albo źle dobrałam słowa. Dlatego ciężko jest zwłaszcza w pracy, ponieważ pracuje w grupie, czyli muszę być przygotowana na ocenę innych, rozmowę, wymianę opinii itp. Też byłam wyśmiewana w przeszłości, przez co czasem trudno o zaufanie do drugiej osoby. Niby udaję, że umiem rozmawiać, śmiać się z innymi itp, ale czasami nie rozumiem niektórych rzeczy które mówią do mnie ludzie, nie wiem jak zareagować, momentami czuję się jak kosmita uczący się ludzkich zachowań. Trzeba pamiętać jednak, że wiele rzeczy może nam się wydawać lub możemy je źle odebrać.

vvanonimowy Odpowiedz

Fobia społeczna? Asd? Czy jeszcze coś innego? Z drugiej strony jak jesteś w towarzystwie gdzie jest sporo gaduł to nie dopuszczą cię do rozmowy i będą gadać cały dzień. Znam kilka takich osób. W pracy mam na nich haka bo każe im wszystko spisać w formie pisemnej i wysłać. Prywatnie to już dramat bo nie potrafię.

Dodaj anonimowe wyznanie