#HCFTv
Jako dziecko bardzo lubiłam jeść ryby, pojęcie obrzydzenie było mi nieznane, skrobanie i ich patroszenie nie było dla mnie wyczynem.
W wieku 9 lat pojechaliśmy wraz z rodzeństwem rowerami nad jezioro oddalone od domu o 2 kilometry, mój brat i dwie siostry byli doskonałymi pływakami o wypływali do takiego miejsca zwanego "kołkami" (stare pozostałości po molo z czasów niemieckich) i jeszcze dalej.
Chciałam popływać tego dnia z nimi, ale oni odpowiedzieli mi gadką "jesteś za mała", "utopisz się, my ratować cię nie będziemy", "pływaj tam gdzie masz grunt". Jako że byłam dzieckiem bardzo buntowniczym, wyszłam z założenia - ja nie dam rady?! Potrzymaj mi kółko, i wypłynęłam za nimi, skutek był taki że prawie się utopiłam. Rodzeństwo naskarżyło mamie i tacie, więc oni jako mądrzy rodzice nastraszyli mnie potworami i zmutowanymi rybami, które czyhają pod taflą wody, aby złapać takie małe dziewczynki jak ja, żeby je zjeść.
Przez kilka lat moje obrzydzenie i strach wzrosły do tego stopnia, że ryby stanowiły dla mnie temat taboo.
Sytuacja miała miejsce rok temu, tata wrócił z obfitego połowu i na stole stały dwie miski płotek, tata wyszedł na chwile do garażu, a ja weszłam do kuchni i postanowiłam popatrzeć żeby przezwyciężyć fobię.
Wszystko pięknie ładnie, powoli się asymilowałam z tymi małymi monstrami, gdy jedna wredna krowa wyskoczyła, aby mnie zaatakować, odskoczyłam, łzy w oczach, panika ręce się trzęsą, myślę sobie idealny moment, żeby stawić czoło armii tych wrednych łuskowatych świń. Założyłam rękawiczki, spojrzałam memu nemezis w puste i bezduszne oczy i zdecydowanym ruchem złapałam ją za ogon. Zdziwiony potwoór nie wiedział co zrobić w pierwszym momencie, ale w następnym wpadła na myśl żeby zatańczyć salsę. Ja panika, rzuciłam ją o ścianę i cofnęłam się wpadając na pozostałe dwie miski. wrogowie na mnie wypłynęli, cała kuchnia pod oblężeniem, poślizgnęłam się na jednej z nich, upadając i robiąc pustki w szeregach wroga, wstałam i pobiegłam do taty z łzami w oczach, ze ryby mnie zaatakowały. Tata w śmiech ja ryczę.
Ojciec wszedł do kuchni i zbladł, oczy na mnie i panika, jedyne co zdołał wydusić to "Matka nas zabije" i jak na zawołanie właśnie wróciła z pracy. Jak zobaczyła, to wyszła i zwróciła wszystko co miała w żołądku. Od tego momentu w domu nie widuję żywych ryb, a te gotowe do spożycia, nie są podawane przy mnie.
Moja kochana Mamusiu i kochany Tatusiu, macie 19-letnią wariatkę, która boi się ataku zmutowanych ryb. To by było na tyle.
"Matka nas zabije" :D Ja bardzo często słyszę ten tekst xD
Chyba nie jesteś jedyna :P
@MaryJ- Ja od braci również :D
Ja kiedyś z tatą się wygłupiałam i tata złamał mamie ukochanego storczyka. (chyba kochała go bardziej ode mnie :D) I powiedział coś takiego: Matka CIĘ zabiję. Tak, dostałam szlaban i wszystko wygadałam mamie. Takich cichych dni to nigdy nie było :D
Tez.tak u mnie jest ;p ..jak bylismy w sklepie na zakupach i spodobaly mi sie głośniki które do tańszych nie należały mowie do taty :
Ja:kupimy je?(taki blagalny wzrok)
-tata: Kurczę sa fajne ...ale chodź zapytamy sie matki..inaczej może dojść do rozwodu na środku sklepu ..
Tak ..glosnikow nie bylo..xd
I pomyśleć ze rodzice sami straszą swoje dzieci a potem jeszcze mają pretensje ze te dzieci się czegoś panicznie boją...
O to to to....
Moi tez mnie kiedyś w podobny sposób nastraszyli...
Jak byłam mała (koło 4-5 lat) mieszkałam z rodzicami w bloku na drugim piętrze. Za ścianą miałam młodszą sąsiadkę z którą bardzo lubiłam sie bawić. Niestety, była jedyną dziewczyną w mojej klatce (poza mną) a nasi rodzice za sobą nie przepadali... Na jaki sprytny pomysl wpadły dwie małe dziewczynki? Ano przejdziemy do siebie przez balkon! Co z tego, ze balkony są połączone ścianą, a jedyny sposób na pokonanie jej to złapać sie za barierkę, stanąć na niej i zeskoczyć na balkonu
drugiej. Wszystko będzie super! ^-^
Tak oto odwiedzałyśmy sie przez pół roku aż nie nakryli nas nasi rodzice... Matka chciała mi jakoś delikatnie wytłumaczyć, ze to niebezpieczne, ale mój tata zawsze wolał dosadnie wszystko zobrazować... Tak oto wpadł na genialny pomysł. Postawił córkę przy stole, wyją z lodówki (surowe!) jajko i powiedział "Córciu, to Ty, a stolik to balkon. Co sie stanie, jak spadniesz z balkonu?" I nie czekając na moją odpowiedź zepchnął surowe jajko ze stołu a czterolatka w płacz. Tak oto nabawilam sie leku wysokości. Dziękuję tatusiu. <3
@Ryoka Napisz o tym wyznanie :D
Dobrze, że syreny nie istnieja.
Ja nie dam rady?! Potrzymaj mi kółko!
hahaha :D
ale przynajmniej Matka nie zabiła :)
Jak ja bym miała się tak panicznie bać wszystkiego czym straszyli mnie rodzice to nie wchodziłabym do lasu bo baba jaga, nie wychodziłabym sama w domu, bo jakiś pan może mnie zabrać, i nie otwierałabym drzwi od domu, bo to na 100% włamywacz. Rodzice mówią różne rzeczy by dziecku wybić z głowy głupoty, bo powiedzenie "to jest niebezpieczne/jesteś na to za mała" dziecko traktuje jak wyzwanie.
Tak kończą się żarty rodziców i zastraszania dzieci. Mi mówiono, że w studni jest wodnik i jak zbliży się do niej to wyciągnie wielkie ręce i wciągnie mnie do wody. Jednak najgorzej ucierpiał na tym tato, ponieważ ok. 20 razy dziennie musiał chodzić obok studni i przynosić coreczce piłkę, bo sama bala się iść :D
No no, oprócz ryb pojawiły sie też krowy i świnie ;)
Biedne ryby...
Też się boję ryb, najgorzej kiedy jest lato i chciałoby się popluskać w jeziorze, ale strach przed rybami jest większy :c