#Gz0DF

Razem z mężem podjęliśmy najtrudniejszą decyzję w życiu i odebraliśmy jedynej córce i jej mężowi dzieci.

Ala (nasza córka) związała się z Jankiem na pierwszym roku studiów. Od początku nam się nie podobał. Widać było, że jest o wszystkich zazdrosny i ma bardzo zmienne nastroje, domagał się pełni uwagi Alicji. Wiele innych osób także zwróciło na to uwagę. Córka jednak była zakochana po uszy, nie chciała nikogo słuchać. Aby jej nie stracić, odpuściliśmy. Wkrótce potem Ala zaszła w ciążę. Uparli się na ślub, a prawie osiem lat temu urodziła się Iza. Pomagałam jak mogłam. Janek jedynie pracował, kategorycznie odmawiał opieki nad córką. Ala nie widziała w tym nic złego, twierdziła, że Jankowi należy się wyrozumiałość. Aby córka dalej mogła studiować, to ja opiekowałam się małą, dopóki nie poszła do przedszkola. Ala obroniła licencjat, dostała lepszą pracę. Szybko jednak znów zaszła w ciążę, urodził się Damian. I zaczął się istny horror.


Janek został dyscyplinarnie zwolniony z pracy za agresję wobec potencjalnego klienta. Zaczął jeszcze bardziej izolować Alę od znajomych i rodziny. Iza wyraźnie się go bała, ale kiedy pytaliśmy z mężem mówiła, że tatuś jest miły. Kiedy zauważyliśmy u niej siniaki, poważne porozmawialiśmy z Alą. Okazało się, że Janek ma zaburzenie, które powoduje częste zmiany humoru. Leki odstawił, bo go otępiały. Bał się terapii, aby nie trafić do szpitala, bo raz tam był i podobno przeżył koszmar. Kiedy zagroziliśmy zgłoszeniem do opieki społecznej, sytuacja na jakiś czas w miarę się uspokoiła, zięć dostał nową pracę. Spokój trwał aż dwa lata. Potem było o wiele gorzej. Choroba Janka pogłębia się, na zmianę ma depresję i napady szału. Córka uważa, że on potrzebuje jedynie miłości, wsparcia i zrozumienia. Gdy się uspokoi płacze i na kolanach błaga, by go nie opuszczała. Wszystko wskazuje na to, że jej na szczęście nie bije. Od Izy wiemy, że kiedy ma atak, rzuca czym popadnie, wrzeszczy i klnie. Widzieliśmy z jaką złością patrzy na dzieci, nawet kiedy wydaje się spokojny. Alicja nie chciała słyszeć o odejściu.



Pół roku temu w środku nocy zadzwoniła do nas przerażona Iza.
Pojechaliśmy do nich i zabraliśmy do siebie. Janek trafił na obserwację psychiatryczną. Wyszedł, odmawia dalszej terapii. Ala wybrała jego. My poszliśmy do sądu i jesteśmy rodziną zastępczą dla wnuków. Damianek jest za mały, by wszystko zrozumieć,  Iza jednocześnie tęskni za mamą, ale boi się mieszkać z ojcem. Ala odwiedza ich u nas, lecz niestety uważa, że tak jest lepiej dla jej męża (ma spokój i pełnię jej uwagi), a dzieci niedługo zrozumieją. Nie widzi, że mimo wizyt u psychologa Iza coraz częściej myśli, że ich mama kocha tylko męża.
Happyfalcon1 Odpowiedz

ja pierdziele szkoda mi dzieciaków, Twojej córki, że w tym tkwi i was, że musicie na to patrzeć. Szkoda, że mąż córki nie chce zacząć się leczyć.

bazienka

czy ja wiem, corka dorosla jest, to jej wybory i jej konsekwencje
chociaz z taka zaleznoscia to tez sie na terapie nadaje

Happyfalcon1

@bazienka wiem, że jej wybory i teoretycznie jest ich świadoma ale właśnie ta zależność od niego już ją zgubiła dlatego mi jej żal

paella Odpowiedz

Niestety to prawda, córka już wybrała. Dla dzieci lepiej, że są z Wami. Kiedyś zrozumieją.

PinkiPig

No nie wiem. W rodzinie miałam podobna sytuację. Kuzynka do tej pory nie potrafi ułożyć sobie życia (40 lat) , nie ufa ludziom, obraża się o wszystko. Ma też duży żal do ludzi, że mają lepiej od niej, to też powód wg niej do zerwania kontaktów. Największy żal ma jednak do matki.

paella

Czyli jako dziecko wolałaby być napieprzana przez ojca i żyć w strachu 24/24 niż mieszkać z kochającymi i troskliwymi dziadkami?

Seven777 Odpowiedz

Nigdy nie rozumiem kobiet, które wybierają męża/ faceta, lekceważąc dobro swoich dzieci. I myślę tu nie tylko o córce autorki a o rzeszach innych "matek" których facet leje dzieci, gwałci, pastwi się psychicznie. Czym te baby myślą, pizdą? Chwała dla Ciebie autorko i Twojego męża, że zareagowaliście w porę.

Lucy5

Masz 100 procent racji!

Iguana69

Argumentem ZAWSZE jest to ze nie maja pomocy od nikogo. Ale jest mnóstwo przypadków kiedy maja pomoc i nic nie robią. Chore

bazienka

pod warunkiem, ze dziecko nie jest gwalcicielem, zabojca czy innym kryminalista albo cpunem/alkoholikiem albo innym nalogowcem, nie niszczy zycia rodzicom itp- tez nie rozumiem
tym bardziej jesli koles ja krzywdzi, jak nie fizycznie to emocjonalnie

bazienka

dokladnie
przy milczacej zgodzie na wykorzystywanie seksualne dziecka to samo, za kraty

Dragomir

Szkoda też facetow, którzy idą w odstawkę kiedy tylko urodzi się bombelek, bo kobieta dostała jakiegoś spyerdolenia umysłowego. Miłość dziecka nie zastąpi miłości partnera, a miłość partnera nie zastąpi miłości dziecka.

Wredna90 Odpowiedz

Podziwiam i szanuję was za reakcje i walkę o wnuki.

Vito857 Odpowiedz

On ją kiedyś zabiję. Nic z tym nie zrobicie, jeśli sama nie oprzytomnieje w porę. Dobrze, że chociaż jesteście Wy i ma się kto wnukami zająć. Trzymajcie się tam ciepło!

bazienka

no ale co maja ja zwiazac, odurzyc i w pisnicy trzymac az jej przejdzie?
przeciez na sile nic nie zrobia

bazienka Odpowiedz

strasznie mi ich szkoda, bo takie wyrastanie obserwujac syndrom ofiary i calkowita zaleznosc emocjonalna matki od ojca robi dzieciom wielka krzywde
tym bardziej, ze wyglada, jakby ojciec mial je gdzies i wcale ich nie chcial
trauma porzuceniowa to straszne gowno, serio
jestem z Was dumna, ze zareagowaliscie tak stanowczo ( wiele osob woli sie nie wtracac) i zapewniliscie dzieciom terapie

Judit Odpowiedz

Córka świadomie wybrała. A dobrze że dzieci są bezpieczne. Tylko jeszcze kiedyś wszyscy tego pożałują.

Intrygujacanazwa Odpowiedz

Czy to zaburzenie to borderline? Pytam bo sama byłam w związku z taką osobą i zachowywał soe podobnie. Odmawiał terapii, miał ciągłe zmiany nastroju, albo było wszystko super i wspaniałe albo wpadał w szał. Nigdy nic po środku. Panicznie bal sie ze go zostawię więc strasznie mnie kontrolował a czasami histeryzowal, zanosił się płaczem i padał na kolana błagając żebym go nie zostawiala i obiecując ze on wszystko zmieni. 3 lata próbowałam odejść ale byłam tak uzależniona od tego człowiekiem ze tylko terapia pozwoliła mi sie uwolnić a i tak utrzymywałam kontakt Prze kolejne 1.5 roku. Czasem myślę ze byłby w stanie nawet teraz przekonać mnie do tego ze sie zmieni. Dlatego może warto spróbować przekonać córkę do wizyty u specjalisty?

bazienka

przyjaciel ma taka dziewczyne, jednego dnia awantura nie chce cie znac nie pisz do mnie rozstanmy sie, drugiego dnia rano- czesc, co robisz? spotkamy sie?
i hustawka non stop
szkoda mi go, ale mowi chlop, ze "ma slabosc", wiec co zrobic :/
a laska ie nie leczy, bo po co

co do wizyty u specjalisty, zadna terapia nie zadziala jesli jej ktos kaze, ona musi chciec tam pojsc, dla siebie a nie mamie na odczepnego

Intrygujacanazwa

@bazienka. Jasne, masz rację. Ja też byłam już na takim dnie ze trafiłam do psychiatry który stwierdził depresję i od razu przepisał leki bo test Becka (u psychologa) wyszedł mi strasznie - byłam w stanie który według norm wymagał hospitalizacji. W życiu tez nie dałabym rady zerwać kontaktu z nim gdyby nie mój obecny chłopak. Ten ex był strasznie toksyczny. Jednego dnia byłam miłością jego życia i rozmarzony planował naszą przyszłość a kolejnego byłam juz najgorszym co go w życiu spotkało, obwinial mnie o wszystkie swoje niepowdzenia o błędy nazywał się moja ofiarą etc. Jak byl w dobrym nastroju to przepraszal za wszystko i mówił ze on nie wie czemu robi te rzeczy i mówi mi to wszystko bo nie wie co miał wtedy w głowie a kiedy był podły i zły to nie pamiętał czemu w ogóle mnie kocha..
Byłam tak uzależniona od tej huśtawki emocjonalnej i przywiozana do niego ze to było wręcz chore. Sama nie potrafię tego zrozumieć ale wiem że jemu tez jest super ciężko samemu ze sobą bo wielokrotnie powtarzał jak mu ciężko i płakał nqd swoim życiem. Nie mógł pogodzić się z tym co mi robi. Wielokrotnie umawiał się do specjalisty pod groźbą tego ze go zostawię ale potem przychodził ten 'gorszy czas' i wtedy miał to w dupie i uważał ze jemu nie potrzebne jest leczenie bo to ja jestem źródłem jego problemów i powodem czemu mu tak odbija.
W takich sytuacjach nie tylko osoba chora powinna podjąć leczenie ale psycholog powinien zajęć się tez najbliższymi. Ja zmagałam się wiele miesięcy z silnymi myślami samobójczymi. Nie wiem czy byłabym teraz żywa gdyby nie to że miałam wsparcie przyjaciół i chłopaka.

Cero

Nie demonizujmy tak borderline. To nie borderline sprawia, że ktoś nie chce się leczyć, a perfidnosc i nic więcej.

By "mieć" borderline trzeba w życiu wiele złego doświadczyć, bo borderline to zaburzona osobowość, a nie choroba. Nie bierze się znikąd, na to trzeba "pracować" latami. Fakt, borderline często towarzyszą inne zaburzenia i choroby (np. depresja). Fakt, borderline można wyleczyć. Ale faktem też jest to, że osoba z borderem wie, że robi źle i nie chce tak robić. Jeśli ktoś odmawia pomocy to jest perfidny i tyle, borderline nie sprawia, że nie chce się leczyć.
(Wiem to dobrze z autopsji. Mam bordera i depresję. Wystarczyło trochę wsparcia i nie było problemu z zaleczeniem (obecnie, bo daze do wyleczenia). Wystarczyło iść ze mną do przychodni, bo jak miałam iść sama to nie widziałam w tym sensu, nie miałam na to siły. Jednak gdy ktoś już mnie odprowadzil to nie miałam serca nie wejść do gabinetu. W końcu ukochana osoba poświęcala swój czas na to i rezygnacja w takim momencie byłaby zwykłym brakiem szacunku. Po dobraniu leków już nie musiał mnie nikt prowadzić za rączkę. Potrafię się zmusić, bo już umiem zrozumieć, że to dla mojego dobra i potrafię znaleźć siłę w sobie, nie potrzebuję jej czerpać z czyjejś obecności przy mnie tu-i-teraz.
Inną formą wsparcia było docenienie mnie. Zwykłe "brawo, dałaś radę" i poglaskanie po głowie było dla mnie bezcenne. Taki prosty gest pokazujący, że ktoś docenia mój wysiłek. Też zwracanie uwagi, zwykle powiedzenie "widzę, że się starasz. Robisz postępy" potrafi zdziałać cuda. Szczególnie gdy robi to ktoś, kogo kocham całym sercem.
Tak, takie proste gesty są naprawdę ważne.)

bazienka

Intrygujacanazwa an wlasnie
mi przykro to obcerwowac, bo typ raz podchodzi racjonalnie i stwierdza, ze to nie jest opcja na zycie, bo ciagle dramy, ale lepiej przytulac kogos niz nie przytulac i siedziec w kacie
a potem slysze, ze on jest zauroczony i planuje przyszlosc bo ona jest taka inteligentna i w ogole go pociaga
i hustawka, drama za drama ehhh
sama mialam typa, z kt bylam rok dluzej tylko dlatego,z emnie straszyl, ze sie zabije, dzis to bym mu stwierdzila- spoko, podrzucic ci instruktaz robienia petli? bo to mocno manipulecyjne bylo, przyszlo co do czego i chlop zyje (a minelo z 15 lat)
i tak, zgadzam sie, terapie systemowa. w sumie sama tendencja do wchodzenia w tego typu zwiazki i trwania w nich jest oznaka zaburzenia relacji rodzinnych i jakichs poteznych deficytow emocjonalnych, bo normalna osoba kopnelaby takiego goscia w tylek po 2-3 dramie

Cero- wszystko zalezy od wgladu, sa np. lekarze-schizofrenicy bioracy leki i z powodzeniem wykonujacy zawod, sa tez ludzie chorzy zaprzestajacy leczenia, bo remisja... z borderem i innymi chorobami jest kwestia swiadomosci konsekwencji. i zaawansowania problemu, bo taka hustawka emocjonalna nie jest komfortowa dla osoby, ktora jej ddostwiadcza
nie mam bordera, jetem wysoko wrazliwa i to juz jest jakis dramat chwilami, a co dopiero jakis border
jestem z ciebie dumna, ze z tym walczysz :)

Gaazr30 Odpowiedz

Posluchaj Autorko... Byc moze dziewczyna jest osoba wspoluzalezniona od partnera, a byc moze na prawde kocha go na przyslowiowe "dobre i zle", a calosc tlumaczy choroba i wspiera go. Trzeba dziewczynie otworzyc oczy na to, ze gdyby temu chlopakowi ZALEZALO sam podjalby sie leczenia, by nie krzywdzic bliskich! W przypadku, gdy tego nie robi - to juz nie mowimy o chorobie a o perfidnosci! I wowczas nie zasluguje na to, by szla za nim w ogien, pomijajac cierpienie dzieci.

Dragomir

A Jak.ktos z depresją popełnia samobója to też perfidnosc czy jednak choroba?

aalicja Odpowiedz

Kurcze, tak myślę. Skoro zięć jest psychiczny (zdiagnozowany) i agresywny dla otoczenia nie można go jakoś ubezwłasnowolnić ? Na prawdę dojdzie do tragedii... może wezwać policję żeby zamknęli albo przymusowo wysłali na oddział. Nie żeby mu zrobić na złość ale żeby pomóc. Jak na własne dziecko patrzysz krzywo tzn że masz coś nie tak z głową.

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie