#Gym5O
niemieckiej różnymi produktami (oficjalnie krasnale ogrodowe, ale spod lady pewnie też fajki i inne dobra z przemytu).
Wakacje. Matula zostawiła mnie wraz z rodzeństwem u ciotki na kilka dni. Mieli ogromny dom.
Oprócz biegania po podwórku, biegaliśmy też po domu.
Pewnego dnia ciotka wieszała pranie na dworze, wuja w robocie, a my z kuzynostwem bawiliśmy się w chowanego.
Schowałem się w jakimś pokoju pod łóżkiem. Leżał tam karton, a w nim mnóstwo pieniędzy. Niemieckie marki. Mnóstwo marek.
Niewiele myśląc zabrałem "trochę" i schowałem.... do majtek.
Później schowałem je do swojej torby z ciuchami i wyciągałem sukcesywnie jak chciałem kupić słodycze.
Nigdy mnie nie przyłapano.
Po latach dowiedziałem się, że wuja przestał kręcić biznesy z jakimś swoim kolegą, bo ponoć brakowało ok. 400DEM w skrytce.
Kuźwa,
nie wiedziałem że taki miałem rozmach.
A tak na serio, to głupio mi pomimo, że minęło już tyle czasu.
Może dzięki Tobie skończył ze szmuglowaniem.
kurde 5 zl to duuuzo
Jako dziecko przekraczałeś granicę i płaciłeś markami czy może miałeś znajomego cinkciarza?
Nie zdziwiłabym się, gdyby w sklepach pod granicą przyjmowali dwie waluty. Zwłaszcza te 30 lat temu.