#Gtr2j
Dzwoni codziennie nawet kilka razy. Pyta co robię, jak w pracy, kto co mówi. Wszystko musi wiedzieć. Czuję się jak na smyczy. Najgorsze jest to, że tak jest od zawsze. Ciągle byłam pod kontrolą. Nic bez jej wiedzy nie mogłam robić. Gdy tylko gdzieś wyszłam, od razu był telefon gdzie jestem. Gdy poszłam z koleżankami, to jeździła i sprawdzała, czy nie piję. Miałam wtedy 17 lat. Ciągłe pytania kto do mnie pisze. Kiedyś była sytuacja, że zabrała mi telefon i czytała SMS-y czy wchodziła na gg. Nigdy jej się nie zwierzałam, bo zwyczajnie się bałam i wiedziałam, że wszystko powie rodzinie. Nigdy nie rozmawiałam z nią jak z matką. O pierwszej miesiączce i współżyciu dowiadywałam się ze szkoły i od koleżanek. O seksie pierwszy raz porozmawiała ze mnę, gdy miałam 20 lat. Moimi powierniczkami były koleżanki, a potem szukałam znajomości na czatach. Wszystko musi być po jej myśli, a gdy się sprzeciwię jest afera. Nawet ciuchów nie mogę kupić sobie sama, bo musi być jak ona chce, bo twierdzi, że ja nie mam gustu.
Mam już tego wszystkiego dość. Ale nie wiem co mam zrobić.
Może poprostu nie odbieraj telefonu zawsze jak dzwoni i nie tłumacz jej się ze wszystkiego co robisz. Wprowadzaj zmiany powoli żeby to nie bylo dla niej zbyt gwałtowne. Skoro mieszkasz i utrzymuje się sama to nie może cię szantażować, najwyżej się obrazi, ale w końcu jej przejdzie.
Gdyby to wszystko było takie łatwe jak piszesz to nie byłoby tego wyznania.
@alex1141 wbrew pozorom to wcale nie jest takie trudne. Może kosztuje trochę nerwów, ale nie ma innego sposobu na odcięcie pepowiny. Mówię z własnego, bardzo podobnego doświadczenia.
Też o tym pomyślałam. Nie odbieraj telefonu od razu za każdym razem. Po jakimś czasie oddzwoń i powiedz, że byłaś zajęta, nie słyszałaś, cokolwiek. Najwyżej trochę posmęci, ale wytłumacz jej, że nie masz telefonu non stop przy sobie, jesteś dorosła, masz swoje obowiązki itp. Nie musisz też jej się ze wszystkiego zwierzać. Jeśli wybierasz się wieczorem na imprezę, nie musisz jej o tym mówić. Jeśli wybierasz się na randkę, zakupy czy cokolwiek, też nie musisz jej tego mówić. Chyba nie przyjedzie, żeby sprawdzić, czy jesteś w domu? A jeśli tak, to pocałuje klamkę. Musisz pomału ją od siebie odcinać, bo co będzie za parę lat? Wybierze Ci męża? Będzie dzwonić i pytać, czy uprawiacie seks? Będzie Ci układać życie, Twoje życie, wejdzie Ci z butami w rodzinę, którą być może kiedyś będziesz chciała założyć. Zacznij małymi krokami- nie odbierz jednego telefonu. Oddzwoń np. po godzinie i powiedz, że nie słyszałaś. Zapyta czy masz jakieś plany na dziś? Jesteś umówiona ze znajomymi, ale spróbuj jej o tym nie mówić, albo odpowiadaj ogólnikowo, bez szczegółów.
Miałam taką mamę, kiedy zachorowałam na wiele rzeczy związanych z krwią i hormonami na raz. Dzwoniła codziennie mimo tego, ze wiedziała ze nie robiłam nic szczególnego bo nie pracowałam w tamtym momencie coby podratować zdrowie. Kiedy poszłam na terapie, bo myślałam ze mam traumy z dzieciństwa i lęki okazało się, ze moim problemem jest właśnie kontrola matki. Sposób jest banalnie prosty- kiedy dzwoni, odbierz, żeby sie nie martwiła ze leżysz martwa pod mostem i powiedz ze jesteś aktualnie zajęta i oddzwonisz pózniej. Następnego dnia zrob to samo i kolejnego tez. Rozmowa raz na kilka dni czy nawet tydzień wystarczy. Musisz nabrać asertywności a kiedy mama będzie pytała o to czego mowić nie chcesz zmień temat. I zmieniaj za każdym razem. Kiedy mama będzie nalegała grzecznie zakończ rozmowę, mówiąc ze masz coś pilnego do zrobienia. Wymyśl sobie co i sie rozłącz.
Czasem tak jest ze to dziecko musi odciąć pępowinę matce.
Ale po co wymówki, że nie ma czasu i zmienianie tematu? Czy powiedzenie "nie chcę o tym rozmawiać" nie jest wystarczająco wymowne?
Po powiedzeniu "nie chcę o tym rozmawiać" mama może zacząć wywoływać wyrzuty sumienia mówiąc chociażby "ty nigdy nie chcesz ze mną o niczym rozmawiać", by uzyskać daną informację.
A jak powie, że nie ma czasu, to usłyszy "ty nigdy nie masz dla mnie czasu". Co za różnica, skoro i tak się obrazi? Kłamanie wymaga więcej energii.
Ale to nie jest kłamanie tylko zabranie sie w końcu za swoje życie po swojemu a nie jak mama chce. I jest to sposób nieinwazyjny bo przecież matka powinna zrozumieć ze nie zawsze mamy jak rozmawiać. A jeśli sie obrazi to sie obrazi, zapewne nie na długie lata. Nie zawsze musimy mowić coś wprost. Ja osobiście wole kogoś zmusić do myślenia i może nawet zawstydzenia sie ze jest sie upierdliwym. Jeśli powiem wprost mam szanse na odwrócenie karty przeciwko mnie tekstem ze jestem chamska czy jak ja moge sie tak do matki zwracać. Nie masz czasu bo robisz co innego i już. Dowidzenia, porozmawiają kiedy będzie na to czas a nie kiedy sobie mama tak wymyśli.
Jak w innym mieście to w czym problem - chyba tylko w psychice żeby się odważyć. Nie wiemy co to za praca i w jakich godzinach ale kolejnego telefonu nie odbieraj tylko wyślij SMSa -Jestem na spotkaniu , mam szkolenie itp. Jeśli mama mimo wszystko zadzwoni to teraz ty zadzwoń po godzinie i powiedz że ci zepsuła spotkanie służbowe. I teraz to ty jesteś w ataku. Spytaj dlaczego nie daje ci pracować i co miała takiego ważnego że nie mogło godzinę poczekać. A jeśli masz prostą pracę fizyczną to powiedz że szef zabronił prywatnych rozmów i kilka godzin masz spokój.
w pracy to w ogole powinna ten tel miec na wibre co najwyzej :)
To zależy od pracy.
Masz 26 lat. To pora by wyjść z roli córki. Teraz żyjesz sama i dla siebie. Nie jesteś już tylko córką.
Może zacznij od zaprzestania odbierania telefonów. Tak stopniowo. Z pewnością będzie o to dużo kłótni i fochow i wcale nie jest powiedziane że później się sytuacja poprawi ale odpowiedz sobie na pytanie czy wiecznie chcesz żyć na smyczy.
Może ustaw sobie limit odbierania telefonu na dzień i później zmniejszaj go do tego poziomu który ci odpowiada. Tak jak z nałogiem od papierosów. Pójdź sama na zakupy i kup cokolwiek lubisz i przestań się matce spowiadać...
Jak to co? Kochana, sprawa jest prosta, tym bardziej, że jesteś już niezależna finansowo. Wyjaśnij matce - najlepiej przez telefon - co ci leży na sercu i że nie pozwolisz dłużej sobą dyrygować. Jeśli będzie to konieczne, odetnij się od niej zupełnie. Też miałam taką rodzicielkę, doskonale rozumiem jak to jest być non stop kontrolowanym i tłamszonym ☹️ Jedyna rada to stanowczość, której ci życzę.
@NOTHING000 Dokladnie tak.Jest niezalezna to nie ma przeciwwskazan aby powiedziec śmialo wprost nazywajac rzeczy po imieniu.
"Przepraszam jestem teraz zajęta, oddzwonię jak będę miała czas" - oddzwoń raz dziennie wieczorem, potem raz na tydzień :)
Ja bym nie odbierał i wyciszył telefon następnie powiedział, że jestem dorosły i żyje na własny rachunek.
Psycholog, o którym nie wspomnisz słowem + przeprowadzka po cichu w inne miejsce. Do tego stopniowe coraz rzadsze odbieranie telefonów i dawanie do zrozumienia, że masz swoje życie i nie będziesz na każde zawołanie.
Nikt ci nie każe się jej spowiadać, ekonomicznie już nie jesteś zależna, ale widać, że psychicznie tak.