Jestem w siódmym miesiącu ciąży. Dziecko planowane i wyczekane, poród coraz bliżej, rodzice z obu stron nie mogą się doczekać na wnuka.
A ja z dnia na dzień jestem coraz bardziej przerażona tym, jak wszystko się zmieni. I nie mogę się nikomu do tego przyznać, bo gdy zaczynam ten temat, słyszę, że jestem nienormalna...
Na końcówce pierwszej ciąży (od 7 miesiąca) praktycznie codziennie budziłam się z wrzaskiem, bo miałam koszmary odnośnie dziecka (np. urodziłam ufoludka - do dzisiaj pamiętaj te wielkie czarne oczy i szarą skórę - więc musiałam go chować przed światem... w koszu na pranie). Byłam kompletnie przerażona, częściowo macierzyństwem, częściowo tymi snami. Podczas wizyty powiedziałam o tym lekarzowi, stwierdził, że mi przejdzie i mam się nie przejmować. Miał rację :).
Tak samo poinformował mnie, że mam się kompletnie nie przejmować, jeśli nie zapałam szaloną miłością do syna od pierwszej sekundy. Mądry lekarz wiedział co mówi - na widok syna czułam głównie ciekawość i lekkie przerażenie (nooo... urodą od tego ufoludka dużo nie nie odbiegał). Uczucie zaczęło się pojawiać jakoś tak dzień-dwa później.
Przy córce było mniej koszmarów, mniejsza ciekawość i przerażenie (ona od początku przypominała istotę ludzką), a miłość pojawiła się jak tylko się wyspałam.
Ps. Syn z wiekiem wyładniał, obecnie co chwilę jakaś dziewczynka nam pod oknami do Jaśnie Panicza wzdycha.
Cotusiedzieje
Bardzo mądrze napisane :) niestety kobiety mają wpajany idealny obraz porodu i macierzyństwa, a to tak nie jest ;)
cane
Cotusiedzieje idealny obraz macierzyństwa jeszcze rozumiem... Takie coś w stylu "och, ujrzałam mą kruszynkę i od razu żyć bez niej nie mogłam i w ogóle takie tam ochy i achy". Jakoś nikt nie przyznaje się, że te słodkie kruszynki regularnie przechodzą bunt (Starszy Kruszący średnio co 10 miesięcy, Mała Kruszyna co 5-6 miesięcy). Do tego nikt nigdy mnie nie uprzedził, że zdobycie jedzenia w domu to WALKA (wiecie ile może zjeść 10-latek? Nie wyobrażacie sobie nawet!).
Za to jaki jest idealny obraz porodu?! "Panie doktorze, naćpaj mnie pan szybciutko, póki jeszcze nie boli"?! Poród bolał, boli i boleć będzie... Tydzień po porodzie miałam wyrywanego zęba (siódemkę) bez znieczulenia i śmiało mogę powiedzieć - rwanie zęba mniej nie bolało. Podczas porodu odkryłam, że umiem wytrzymać o wiele, wiele więcej niż kiedykolwiek sądziłam.
Ale... mimo wszystko... Mam te swoje 2 stworki, które kosztowały (i kosztują dalej) mnie mnóstwo bólu, wymagają oceanu cierpliwości, a do wychowania ich przydałby mi się geniusz Einsteina. Mimo to dalej twierdzę, że było warto :).
Dla mnie oswojenie się z macierzyństwem zajęło 2 lata (rok depresji poporodowej i rok powolnego z niej wychodzenia z pomocą terapii). Nie wiem czemu, bo dziecko było planowane, ale kompletnie nie mogłam odnalezc sie w nowej sytuacji. Miałam wówczas koleżankę w ciąży i szczerze mówiłam jej o wszystkich trudach rodzicielstwa. I wiecie co? Zerwała ze mną kontakt. W naszym społeczeństwie nie ma przyzwolenia na prawdę i narzekanie na macierzyństwo, przecież "nasze babki i matki wychowywały po 5 dzieci i dawały radę". Macierzyństwo musi byc pierdząco-różowe, jak tylko zobaczy się dziecko to wielka miłość a jego kupa pachnie kwiatami na łące...
cane
Twój komentarz nieźle mnie rozbawił :)... W pieluszce u dzieciaków wiele przeróżnych rzeczy było, ale kupy pachnące kwiatami na łące rozłożyły mnie na łopatki :D.
Aż mi się przypomniały te momenty, kiedy z Jaśnie Panem graliśmy w marynarza kto tym razem będzie przewijać...
Mmef
Dokładnie tak! Strasznie mnie wkurza to, że te trudniejsze strony posiadania dzieci to taki temat tabu w społeczeństwie... No bo przecież jak sie jest matka to trzeba byc jak robot - nie ma czasu na sen, jedzenie, o chwili wolnego nie wspominając. 24h na dobę musisz byc zwarta i gotowa na cokolwiek sie dziecku zachce... I narzekac absolutnie nie wolno,bo z automatu będziesz wyrodna matka...
Wątpliwości/obaw nie mają chyba tylko nieświadome i naiwne osoby. Ciąża i zdecydowanie się na dziecko to ogromna odpowiedzialność, poświęcenie, masa pracy, wiele trudnych decyzji i wiele problemów. Naprawdę trzeba być strasznym ignorantem by nie zdawać sobie z tego sprawy. Twoje obawy są naturalne. Dziwne, że inni tego nie rozumieją...naiwni myślą, że wychowanie dziecka to bajka. Gorzej jeżeli Twoje obawy zbywają kobiety, które przez to przeszły. Twoje przerażenie jest normalne. Bo może być i tak, że na początku się załamiesz, może być tak, że nie będziesz miała siły - to też jest naturalne, bo życie i wychowanie dziecka to niestety nie bajka. Może wybierz się do psychologa? Wiem, że sporo osób właśnie decyduje się na przykład na jedno/dwa spotkania - by się wygadać - bo nie mają komu, by zasięgnąć jakiejś sugestii, może innego spojrzenia na sytuację. Warto spróbować.
U mnie,mama mojego narzeczonego wręcz namawia mnie do zajścia w ciążę(chodź jestem w młodym wieku) i kiedy mówię ,że za bardzo nie lubię dzieci,wolę się wyszaleć,nie mam warunków(mieszkam z rodzicami a on u swojej mamy) to mówi ,że ona będzie się zajmował a ja mam ,,tylko" urodzić....taa ona sama ma swoich 2małych. Pozatym jej myślenie jest dla mnie nienormalne.
IWannaMore
Nie słuchaj jej. Pewnie zazdrości Ci tej wolności i zwyczajnie chce Cię usadzić przy pieluchach. Poza tym dziecko też kosztuje, skąd weźmiecie pieniądze na pieluchy, mleko, szczepionki, lekarstwa i inne potrzebne rzeczy? Twoja "teściowa" ma coś nie ech pod kopułą.
Ja mając już 3-latke w domu, w drugiej ciąży panikowałam, że wszystko się zmieni albo że nie będę mogło pokochać drugiej córki skoro kocham tak mocno pierwszą. A z pierwszą przez 3 miesiące po urodzeniu czasem nachodziły mnie myśli czy naprawdę ją kocham. Teraz z perspektywy czasu wiem, że tak. Choć wtedy nie wiedziałam czy to co czuję to miłość czy obowiązek. Po prostu wszystko przychodzi z czasem. Niewyspana, przerażona nową rolą nie wiedziałam jak się nazywam, a co dopiero co czuję. Głowa do góry. Nie będzie tak źle. Kiedyś sobie przypomnisz i będziesz śmiała się z twoich obaw. :)
Nie martw sie, to całkowicie normalne.
Ja na przykład jestem w drugiej ciąży i mam to samo, mimo ze juz raz przez to przechodziłam... pierwsze, czwarte czy dziesiąte - każde dziecko to wyzwanie i matka ma prawo byc przerażona. Pamietam ze w pierwszej ciąży strasznie bałam sie porodu, za to w ogóle nie martwiłam sie tym co bedzie po porodzie, a uwierz mi ze było o wiele gorzej 😂 Teraz tez boje sie porodu, bo tak na prawdę przy pierwszym to nie czułam ani skurczy ani żadnych bólów..ale co najgorsze u mnie jeszcze dochodzi rozczarowanie płcią dziecka, bo spodziewam sie drugiego chłopca. I weź tu komuś powiedz ze popadasz w depresje bo chcesz miec córkę, a wiesz ze nigdy nie będziesz jej miała - wtedy dopiero ludzie powiedzą ze jesteś nienormalna, bo przecież inni nie mogą miec dzieci, albo maja chore, starają sie latami czy cokolwiek. A najgorszy tekst to "trzeba bedzie sie postarać o trzecie" 🙄 Jakbym nie wystarczajaco jeszcze zle sie czuła.
Też tak miałam, obecnie moje dziecko ma 8 miesiecy i jest moim 8 cudem świata. Zmieni się wszystko ale babcie to najlepsza instytucja na świecie. Także dziekuje mojej mamie za pomoc codziennie ☺
Spokojnie, jesteś absolutnie normalna...
Na końcówce pierwszej ciąży (od 7 miesiąca) praktycznie codziennie budziłam się z wrzaskiem, bo miałam koszmary odnośnie dziecka (np. urodziłam ufoludka - do dzisiaj pamiętaj te wielkie czarne oczy i szarą skórę - więc musiałam go chować przed światem... w koszu na pranie). Byłam kompletnie przerażona, częściowo macierzyństwem, częściowo tymi snami. Podczas wizyty powiedziałam o tym lekarzowi, stwierdził, że mi przejdzie i mam się nie przejmować. Miał rację :).
Tak samo poinformował mnie, że mam się kompletnie nie przejmować, jeśli nie zapałam szaloną miłością do syna od pierwszej sekundy. Mądry lekarz wiedział co mówi - na widok syna czułam głównie ciekawość i lekkie przerażenie (nooo... urodą od tego ufoludka dużo nie nie odbiegał). Uczucie zaczęło się pojawiać jakoś tak dzień-dwa później.
Przy córce było mniej koszmarów, mniejsza ciekawość i przerażenie (ona od początku przypominała istotę ludzką), a miłość pojawiła się jak tylko się wyspałam.
Ps. Syn z wiekiem wyładniał, obecnie co chwilę jakaś dziewczynka nam pod oknami do Jaśnie Panicza wzdycha.
Bardzo mądrze napisane :) niestety kobiety mają wpajany idealny obraz porodu i macierzyństwa, a to tak nie jest ;)
Cotusiedzieje idealny obraz macierzyństwa jeszcze rozumiem... Takie coś w stylu "och, ujrzałam mą kruszynkę i od razu żyć bez niej nie mogłam i w ogóle takie tam ochy i achy". Jakoś nikt nie przyznaje się, że te słodkie kruszynki regularnie przechodzą bunt (Starszy Kruszący średnio co 10 miesięcy, Mała Kruszyna co 5-6 miesięcy). Do tego nikt nigdy mnie nie uprzedził, że zdobycie jedzenia w domu to WALKA (wiecie ile może zjeść 10-latek? Nie wyobrażacie sobie nawet!).
Za to jaki jest idealny obraz porodu?! "Panie doktorze, naćpaj mnie pan szybciutko, póki jeszcze nie boli"?! Poród bolał, boli i boleć będzie... Tydzień po porodzie miałam wyrywanego zęba (siódemkę) bez znieczulenia i śmiało mogę powiedzieć - rwanie zęba mniej nie bolało. Podczas porodu odkryłam, że umiem wytrzymać o wiele, wiele więcej niż kiedykolwiek sądziłam.
Ale... mimo wszystko... Mam te swoje 2 stworki, które kosztowały (i kosztują dalej) mnie mnóstwo bólu, wymagają oceanu cierpliwości, a do wychowania ich przydałby mi się geniusz Einsteina. Mimo to dalej twierdzę, że było warto :).
Obawy są normalne. Dasz radę z pomocą obu stron :)
Co to za pomoc jak wspierają ją tylko jak jest dobrze i kolorowo...
Ciekawe czy twoja matka albo teściowa nie miały żadnych wątpliwości w ciąży i się nie martwiły jak to będzie.
Pewnie miały, ale wolą robić z siebie święte Matki Polki, co to nikt im nie dorówna.
Dla mnie oswojenie się z macierzyństwem zajęło 2 lata (rok depresji poporodowej i rok powolnego z niej wychodzenia z pomocą terapii). Nie wiem czemu, bo dziecko było planowane, ale kompletnie nie mogłam odnalezc sie w nowej sytuacji. Miałam wówczas koleżankę w ciąży i szczerze mówiłam jej o wszystkich trudach rodzicielstwa. I wiecie co? Zerwała ze mną kontakt. W naszym społeczeństwie nie ma przyzwolenia na prawdę i narzekanie na macierzyństwo, przecież "nasze babki i matki wychowywały po 5 dzieci i dawały radę". Macierzyństwo musi byc pierdząco-różowe, jak tylko zobaczy się dziecko to wielka miłość a jego kupa pachnie kwiatami na łące...
Twój komentarz nieźle mnie rozbawił :)... W pieluszce u dzieciaków wiele przeróżnych rzeczy było, ale kupy pachnące kwiatami na łące rozłożyły mnie na łopatki :D.
Aż mi się przypomniały te momenty, kiedy z Jaśnie Panem graliśmy w marynarza kto tym razem będzie przewijać...
Dokładnie tak! Strasznie mnie wkurza to, że te trudniejsze strony posiadania dzieci to taki temat tabu w społeczeństwie... No bo przecież jak sie jest matka to trzeba byc jak robot - nie ma czasu na sen, jedzenie, o chwili wolnego nie wspominając. 24h na dobę musisz byc zwarta i gotowa na cokolwiek sie dziecku zachce... I narzekac absolutnie nie wolno,bo z automatu będziesz wyrodna matka...
Wątpliwości/obaw nie mają chyba tylko nieświadome i naiwne osoby. Ciąża i zdecydowanie się na dziecko to ogromna odpowiedzialność, poświęcenie, masa pracy, wiele trudnych decyzji i wiele problemów. Naprawdę trzeba być strasznym ignorantem by nie zdawać sobie z tego sprawy. Twoje obawy są naturalne. Dziwne, że inni tego nie rozumieją...naiwni myślą, że wychowanie dziecka to bajka. Gorzej jeżeli Twoje obawy zbywają kobiety, które przez to przeszły. Twoje przerażenie jest normalne. Bo może być i tak, że na początku się załamiesz, może być tak, że nie będziesz miała siły - to też jest naturalne, bo życie i wychowanie dziecka to niestety nie bajka. Może wybierz się do psychologa? Wiem, że sporo osób właśnie decyduje się na przykład na jedno/dwa spotkania - by się wygadać - bo nie mają komu, by zasięgnąć jakiejś sugestii, może innego spojrzenia na sytuację. Warto spróbować.
U mnie,mama mojego narzeczonego wręcz namawia mnie do zajścia w ciążę(chodź jestem w młodym wieku) i kiedy mówię ,że za bardzo nie lubię dzieci,wolę się wyszaleć,nie mam warunków(mieszkam z rodzicami a on u swojej mamy) to mówi ,że ona będzie się zajmował a ja mam ,,tylko" urodzić....taa ona sama ma swoich 2małych. Pozatym jej myślenie jest dla mnie nienormalne.
Nie słuchaj jej. Pewnie zazdrości Ci tej wolności i zwyczajnie chce Cię usadzić przy pieluchach. Poza tym dziecko też kosztuje, skąd weźmiecie pieniądze na pieluchy, mleko, szczepionki, lekarstwa i inne potrzebne rzeczy? Twoja "teściowa" ma coś nie ech pod kopułą.
Ja mając już 3-latke w domu, w drugiej ciąży panikowałam, że wszystko się zmieni albo że nie będę mogło pokochać drugiej córki skoro kocham tak mocno pierwszą. A z pierwszą przez 3 miesiące po urodzeniu czasem nachodziły mnie myśli czy naprawdę ją kocham. Teraz z perspektywy czasu wiem, że tak. Choć wtedy nie wiedziałam czy to co czuję to miłość czy obowiązek. Po prostu wszystko przychodzi z czasem. Niewyspana, przerażona nową rolą nie wiedziałam jak się nazywam, a co dopiero co czuję. Głowa do góry. Nie będzie tak źle. Kiedyś sobie przypomnisz i będziesz śmiała się z twoich obaw. :)
Raczej każda przyszła matka ma takie obawy, które są zupełnie normalne. 😊
Nie martw sie, to całkowicie normalne.
Ja na przykład jestem w drugiej ciąży i mam to samo, mimo ze juz raz przez to przechodziłam... pierwsze, czwarte czy dziesiąte - każde dziecko to wyzwanie i matka ma prawo byc przerażona. Pamietam ze w pierwszej ciąży strasznie bałam sie porodu, za to w ogóle nie martwiłam sie tym co bedzie po porodzie, a uwierz mi ze było o wiele gorzej 😂 Teraz tez boje sie porodu, bo tak na prawdę przy pierwszym to nie czułam ani skurczy ani żadnych bólów..ale co najgorsze u mnie jeszcze dochodzi rozczarowanie płcią dziecka, bo spodziewam sie drugiego chłopca. I weź tu komuś powiedz ze popadasz w depresje bo chcesz miec córkę, a wiesz ze nigdy nie będziesz jej miała - wtedy dopiero ludzie powiedzą ze jesteś nienormalna, bo przecież inni nie mogą miec dzieci, albo maja chore, starają sie latami czy cokolwiek. A najgorszy tekst to "trzeba bedzie sie postarać o trzecie" 🙄 Jakbym nie wystarczajaco jeszcze zle sie czuła.
Też tak miałam, obecnie moje dziecko ma 8 miesiecy i jest moim 8 cudem świata. Zmieni się wszystko ale babcie to najlepsza instytucja na świecie. Także dziekuje mojej mamie za pomoc codziennie ☺