#GEtXZ
Ostatnio na lekcji biologii siedziałam wraz z moją przyjaciółką - Weroniką. Przypomniała się nam bardzo śmieszna sytuacja, dlatego zaczęłyśmy się śmiać. Lekcja biologii dobiegła końca. Na następnej lekcji, czyli matematyce, ja i moja przyjaciółka zostałyśmy wezwane do dyrektora. Byłyśmy zdziwione, ponieważ obie nigdy nie sprawiałyśmy żadnych kłopotów, dobrze się uczyłyśmy i dla każdego byłyśmy życzliwe.
Wchodzimy do gabinetu dyrektora, dyrektor zamyka drzwi i z surową miną pyta: "Co brałyście?". Stałyśmy jak wryte. Zapytałyśmy o co chodzi, skąd te podejrzenia?
Otóż nasza nauczycielka biologii uznała, że jesteśmy pod wpływem narkotyków.
Uważajcie, jeśli śmiejecie się w szkole. Zaraz ktoś oskarży was o zażywanie narkotyków.
W mojej szkole, na lekcji, jak ktoś jest uśmiechnięty, to nauczycielka wyjeżdżają: Co się tak głupio uśmiechasz?! Nie wiedziałam, że jest zakaz uśmiechania się na lekcji. Jeżeli taki jest.
U mnie raz gdy kolega się uśmiechał nauczycielka do niego "Tak ci wesoło? Zaraz jak dostaniesz -50 punktów i uwagę to ci ten uśmiech z twarzy zejdzie."
Widać śmianie się jest nie dość, że zakazane to jeszcze karalne.
Mnie nauczycielka niedawno wyprosiła na korytarz, bo koleżanka coś do mnie powiedziała. Nawet na to nie odpowiedziałam, ale i tak zostałyśmy wyrzucone za drzwi. Później pani pedagog stwierdziła, że ucznia można wyprosić z klasy nawet jeśli się nie odezwał, ale np. postawa jego ciała sugerowała, że nie słuchał. <3 Pozdrawiam z czwartej klasy technikum.
A później się dziwią skąd ta znieczulica. :') W bodajże Mediolanie jest NAKAZ uśmiechania się. Ile bym dała, żeby i u nas to wprowadzili...
Dlatego kocham moją uczelnie. Tam zostałam zapytana przez panią profesor, dlaczego jestem taka smutna. :) "No niech się pani w końcu uśmiechnie" 😃
W mojej szkole na lekcji polskiego nie wolno się uśmiechać, bo to podobno brak szacunku dla nauczyciela...
Ehhh, to ja, gdy nieco przez wakacje schudłam (dzięki czemu miałam w końcu prawidłową wagę) usłyszałam, że wychowawczyni mówi, że mam anoreksję. Ta sama babka dzwoniła do mojej mamy, gdy kupiłam sobie glany (będąc już pełnoletnią!) pytając, co się ze mną dzieje. Gdy się przestałam angażować w kółko teatralne, które prowadziła, bo zaczęło mnie wkurzać jej plotkowanie, to rozgadywała uczniom, że mam depresję.
Ależ ja nienawidzę do dziś tego babska.
Ja w gimnazjum zostałam oskarżona przez nauczycielkę o założenie gangu przeciwko naszej nauczycielce od WF. Podobno angażowałam ludzi, pozwalałam im wkupić się w moje łaski, jeśli byli godni itd. To wszystko było bzdurą... dopóki nauczyciele nie dali mi tego pomysłu xD
Haha to mi Pani zarzucala depresję bo się nie smialam. . :D jak moja przyjaciółka to usłyszała to wybuchnela śmiechem :D fakt nie śmiałam się jak szla nauczycielka, aby nie myślała, ze z niej ( duży rygor w szkole). Pozdrawiam zatroskane nauczycielki :D
Gdy do twojej klasy chodzi Weronika, masz matme po biologii i zastanawiasz się kto do cholery czyta anonimowe, oprócz ciebie z twojej klasy.
Nie próbujcie czasem sie rozpłakać w szkole, bo pomyślą, że macie jakieś smutne halucynacje
Jak mi się ostatnio przypomniała śmieszna sytuacja na biologii, to dostałam uwagę za śmianie się z nauczyciela ;-;
Raz się tak śmiałem ze nauczycielka do mnie podeszła i spytała czy wszystko dobrze. Po czym jeszcze bardziej się nakręciłem i tak mnie ze śmiechu bolał brzuch ze się przewróciłem i spier*iczylem po schodach
Pani przerażona przybiegła z pielęgniarką a ja dalej się śmiałem...
Ja mam tak z nauczycielką chemii. Cały czas narzeka lub sugeruje, iedy ktoś się śmieje lub zwyczajnie uśmiecha. Ale gdy powiesz jej, że
,,śmiech to zdrowie" może ci nawet wpisać uwagę. WTF?!
Ja pierdzielę, serio? Jak nastolatek w wieku gimnazjalnym śmieje się to od razu oznacza to że ćpa? Ja się zastanawiam co brała nauczucielka. Przecież tak zachowuje się większość gimnazjalistów.