Jestem wegetarianką. Żeby uniknąć hejtu, wciskam wszystkim znajomym, że mam alergię na białka zwierzęce i niesamowicie tęsknię za smakowitym mięskiem, ale niestety nie mogę go jeść, bo się przekręcę.
ja tak robie tylko w gornie rodzinnym, starsze ciotki nie rozumieją odstawienia produków z pobudek przekonaniowych, przynajmniej u mnie w rodzinie jest wieczne przekonywanie typu - ale tylko troszkę czy tyle sie napracowałam, a ty gardzisz - a krótki komunikat o alergii kończy dyskusję szybko. I wiem, że to dziecinada, ale jak odwiedzam ciortkę raz do roku, to nie po to, by jej robić przykrość i ją przekonywac do rzeczy, których nei rozumie, tylko pooglądac fotki, powspominać i pogadać.
Co ty za znajomych masz? Dopóki ktoś nie jest wege-terrorystą normalnych ludzi nie obchodzi co kto je.
Serwatka31
Może widziała kiedyś jak śmiali się z wege-terrorystów i bezpodstawnie pomyślała, że z normalnych wege też by się śmiali.
DontBeRude
Tak jak napisałeś: normalnych ludzi nie obchodzi kto co je. Ale niestety można też mieć nienormalnych znajomych, na przykład w pracy, na uczelni, na zajęciach jogi, gdziekolwiek. I wtedy chcąc nie chcąc trzeba z nimi spędzać czas.
Mycholina
Jestem wegetarianką od 2,5 roku i nigdy ludzie tak często nie zaglądali mi do talerza. Co chwilę słyszę mądrości o białku, ciąży, drapieżnikach itd. Moi bliscy przyjaciele i rodzina zaakceptowali to, ale poznawanie nowych ludzi albo większe imprezy zawsze kończą się przepytywaniem o powody mojego wyboru. I wcale nie dlatego, że ja zaczynam temat, tylko dlatego że ktoś wypatrzy że nie jem mięsa. Tak bardzo tego nie lubię że staram się już w żaden sposób nie dawać sygnałów do zaczepek. A podobno to wegetarianie zaglądają w talerze innym. Taaa jaaaasneee... W życiu takiej ilości kretyńskich komentarzy się nie nasłuchałam i też mam ochotę sprzedawać bajkę o alergii.
Cero
Ja jem mięso, ale rzadko, bo rzadko mam na nie ochotę. Zdarzało się przez kilka miesięcy nie jeść żadnych produktów odzwierzęcych (ot, taki apetyt). Nikt nigdy nie robił mi problemów z tego powodu. Jedyne co to pytali zmarwieni czy się odchudzam (bo i tak szczupła jestem). A tak to ludzie mają wyjebongo na to, że w maku zamawówiłam frytki i sałatkę (tę bez kurczaka i innych). Jak już ktoś zapytał (raczej znajomy znajomych) to wystarczyło powiedzieć ""nie wzięłam mięsa bo nie mam ochoty".
Jeśli macie znajomych, którzy mają tak nudne życie iż obchodzi ich co inni jedzą i czemu to zostaje tylko współczuć, że musicie się obracać wśród takich ludzi.
Jestem wegetarianką od około 10 lat. Teraz są trochę inne czasy i już nikt tego jakoś specjalnie nie hejtuje. Fakt, zdarzają się głupie żarty, ale zazwyczaj jednym uchem mi wlatują, a drugim wylatują, a czasami nawet sama się z nich zaśmieję. Ale te 10 lat temu, jak przechodziłam na wegetarianizm to też niejednokrotnie musiałam kłamać, że to ze względów zdrowotnych, bo ludzie by mi nie dali żyć. Jak mówiłam prawdę (czyli, że nie jem mięsa ze względu na swoje przekonania), to zdarzało się nawet, że jeden z drugim stwierdzili, że specjalnie podrzucą mi do jedzenia mięso.
Nie bardzo się w tym orientuję, więc może coś palnę, ale białka zwierzęce są przecież i w produktach pochodnych, jak jajko, masło... a to wegetarianie normalnie jedzą.
Soterius
@Jestjakjest tym się różnią wegetarianie od wegan. Wegetarianie nie jedzą mięsa a weganie nie jedzą nic pochodzenia zwierzęcego.
Dragomir
O ile wegetarianizm jestem w stanie zrozumieć, o tyle weganizm uważam za zboczenie umysłowe.
Tak w szkole umikałem palenia i spędzania czasu z palaczami, przekonania przekonaniami, ale przede wszystkim jestem zdecydowanie za skąpy, a żeby wypalać tak drogie ruloniki. Bajeczka o uczuleniu szybko się rozniosła i miałem spokój od tłumaczenia każdemu z osobna powodów. A płenta - wydaje mi się, że naprawdę jestem uczulony.
Mój mąż tak kłamie z alkoholem. Też ściemnia, że nie pije ze względów zdrowotnych, a tak naprawdę alkohol mu nie smakuje po prostu. Ale miałam kiedyś znajomą, która nie jadła mięsa. No spoko, nie jedz, nikt się z tego nie nabijał. Ale jak zobaczyłam kiedyś, jak kupuje buty z naturalnej skóry to nie wytrzymałam i pytam "a to ty nie jesz mięsa, bo nie lubisz? Nie z powodów ideologicznych, bo zwierzęta? " A otóż z powodów ideologicznych, bo zwierzęta. Czyli mięso jeść to nie, ale ich skóre nosić na nogach to już ok. Witki mi opadły, bo nie lubię hipokryzji. Ogólnie niech każdy je co chce, byleby mnie nie zmuszał do zmiany moich przyzwyczajeń i mnie nie nawracał. Amen
ja tak robie tylko w gornie rodzinnym, starsze ciotki nie rozumieją odstawienia produków z pobudek przekonaniowych, przynajmniej u mnie w rodzinie jest wieczne przekonywanie typu - ale tylko troszkę czy tyle sie napracowałam, a ty gardzisz - a krótki komunikat o alergii kończy dyskusję szybko. I wiem, że to dziecinada, ale jak odwiedzam ciortkę raz do roku, to nie po to, by jej robić przykrość i ją przekonywac do rzeczy, których nei rozumie, tylko pooglądac fotki, powspominać i pogadać.
Ja wolałabym powiedzieć, że jem to, na co mam ochotę i nic nikomu do tego. Ale,jak kto woli. 🤷
Co ty za znajomych masz? Dopóki ktoś nie jest wege-terrorystą normalnych ludzi nie obchodzi co kto je.
Może widziała kiedyś jak śmiali się z wege-terrorystów i bezpodstawnie pomyślała, że z normalnych wege też by się śmiali.
Tak jak napisałeś: normalnych ludzi nie obchodzi kto co je. Ale niestety można też mieć nienormalnych znajomych, na przykład w pracy, na uczelni, na zajęciach jogi, gdziekolwiek. I wtedy chcąc nie chcąc trzeba z nimi spędzać czas.
Jestem wegetarianką od 2,5 roku i nigdy ludzie tak często nie zaglądali mi do talerza. Co chwilę słyszę mądrości o białku, ciąży, drapieżnikach itd. Moi bliscy przyjaciele i rodzina zaakceptowali to, ale poznawanie nowych ludzi albo większe imprezy zawsze kończą się przepytywaniem o powody mojego wyboru. I wcale nie dlatego, że ja zaczynam temat, tylko dlatego że ktoś wypatrzy że nie jem mięsa. Tak bardzo tego nie lubię że staram się już w żaden sposób nie dawać sygnałów do zaczepek. A podobno to wegetarianie zaglądają w talerze innym. Taaa jaaaasneee... W życiu takiej ilości kretyńskich komentarzy się nie nasłuchałam i też mam ochotę sprzedawać bajkę o alergii.
Ja jem mięso, ale rzadko, bo rzadko mam na nie ochotę. Zdarzało się przez kilka miesięcy nie jeść żadnych produktów odzwierzęcych (ot, taki apetyt). Nikt nigdy nie robił mi problemów z tego powodu. Jedyne co to pytali zmarwieni czy się odchudzam (bo i tak szczupła jestem). A tak to ludzie mają wyjebongo na to, że w maku zamawówiłam frytki i sałatkę (tę bez kurczaka i innych). Jak już ktoś zapytał (raczej znajomy znajomych) to wystarczyło powiedzieć ""nie wzięłam mięsa bo nie mam ochoty".
Jeśli macie znajomych, którzy mają tak nudne życie iż obchodzi ich co inni jedzą i czemu to zostaje tylko współczuć, że musicie się obracać wśród takich ludzi.
Jestem wegetarianką od około 10 lat. Teraz są trochę inne czasy i już nikt tego jakoś specjalnie nie hejtuje. Fakt, zdarzają się głupie żarty, ale zazwyczaj jednym uchem mi wlatują, a drugim wylatują, a czasami nawet sama się z nich zaśmieję. Ale te 10 lat temu, jak przechodziłam na wegetarianizm to też niejednokrotnie musiałam kłamać, że to ze względów zdrowotnych, bo ludzie by mi nie dali żyć. Jak mówiłam prawdę (czyli, że nie jem mięsa ze względu na swoje przekonania), to zdarzało się nawet, że jeden z drugim stwierdzili, że specjalnie podrzucą mi do jedzenia mięso.
Nie bardzo się w tym orientuję, więc może coś palnę, ale białka zwierzęce są przecież i w produktach pochodnych, jak jajko, masło... a to wegetarianie normalnie jedzą.
@Jestjakjest tym się różnią wegetarianie od wegan. Wegetarianie nie jedzą mięsa a weganie nie jedzą nic pochodzenia zwierzęcego.
O ile wegetarianizm jestem w stanie zrozumieć, o tyle weganizm uważam za zboczenie umysłowe.
nie zaglądaj/komentuj nikomu w talerz i nie spowiadaj się/reklamuj ze swojego
Jakim cudem to jest na glownej
Mam poglądy, ale kłamię bo się ich wstydzę.
Skąd to wywnioskowaleś?
Tak w szkole umikałem palenia i spędzania czasu z palaczami, przekonania przekonaniami, ale przede wszystkim jestem zdecydowanie za skąpy, a żeby wypalać tak drogie ruloniki. Bajeczka o uczuleniu szybko się rozniosła i miałem spokój od tłumaczenia każdemu z osobna powodów. A płenta - wydaje mi się, że naprawdę jestem uczulony.
ażeby
i puenta lub pointa
Mój mąż tak kłamie z alkoholem. Też ściemnia, że nie pije ze względów zdrowotnych, a tak naprawdę alkohol mu nie smakuje po prostu. Ale miałam kiedyś znajomą, która nie jadła mięsa. No spoko, nie jedz, nikt się z tego nie nabijał. Ale jak zobaczyłam kiedyś, jak kupuje buty z naturalnej skóry to nie wytrzymałam i pytam "a to ty nie jesz mięsa, bo nie lubisz? Nie z powodów ideologicznych, bo zwierzęta? " A otóż z powodów ideologicznych, bo zwierzęta. Czyli mięso jeść to nie, ale ich skóre nosić na nogach to już ok. Witki mi opadły, bo nie lubię hipokryzji. Ogólnie niech każdy je co chce, byleby mnie nie zmuszał do zmiany moich przyzwyczajeń i mnie nie nawracał. Amen