#Fr7li

Nie potrafię znieść marnowania jedzenia do tego stopnia, że potrafię zjeść ser żółty, który ma już biały nalot - odkroić ten fragment i zjeść całą resztę, dziwnie pachnący makaron sprzed kilku dni - przepłukać pod zimną wodą i mocniej przyprawić, żeby mniej było czuć, że coś jest nie tak, wędlinę, która już jest obślizgła - też przemywam pod wodą i jem. Jeszcze nigdy nic mi przez to nie było, nie boli mnie brzuch ani nie mam biegunki. Robię tak tylko sobie. Nie uraczę czymś takim swojego chłopaka ani nawet psa. To też nie tak, że nie stać mnie kupić coś świeżego. Po prostu nienawidzę marnowania jedzenia.
rocanon Odpowiedz

To trzeba wszystko zjadać zanim wyrosną grzybki, albo robić zakupy rozsądnie, nigdy za dużo.

Mówisz tak jakby Tobie nigdy nie zdarzyło się kupić czegoś odrobinę za dużo. Poza tym jak przez cały tydzień wszyscy w domu hurtowo jedzą kanapki to raczej na następny tydzień kupuje się od razu ciut więcej żeby codziennie do sklepu nie biegać, a to nagle domownikom się kanapki odwidzą i jak wcześniej takie zakupy znikały w 2 dni tak innym razem i przez 4 niewiele ubędzie, a ja też nie planuję codziennie na śniadanie, obiad i kolację jeść kanapek żeby tylko jak najszybciej się tego pozbyć.

Serwatka31

Szczerze mówiąc, wolałabym codziennie jeść kanapki, niż jeść to, na co mam ochotę, ale potem zepsute kanapki.

diq1

W takiej sytuacji możesz ten ser po prostu zamrozić.
Większość rzeczy da się mrozić, albo wykorzystać na pizzę. Serio, jadłam pizzę już chyba ze wszystkim, jeśli trzeba było "posprzątać lodówkę", a nikt nie miał ochoty na nic konkretnego. Łącznie z sardynkami.
Słyszałam o osobie, co kupowała nawet mleko w hurtowej ilości, gdy była promocja i mrozila, bo dzieciaki zjadały dużo do płatków.

Itakzapomnehasla

Diq1
Ja uwielbiam pizze i u mnie co tydzień robi się z jej pomocą porządek w lodówce i każdemu kto lubi pizze to polecam.

zjemcikota Odpowiedz

Pleśń może być przyczyną nowotworów. Jeśli myślisz, że pleśń jest tylko tam gdzie jest biały nalot, to muszę cię uświadomić, że nie - tam jest jej po prostu najwięcej.

bazienka Odpowiedz

tooo kupuj mniej? kupuj tyle, ile zjesz w 1-2 dni. gotuj tez, lepiej 2 razy ugotowac jedna porcje makarony niz jesc zepsuty lub wywalac
wedline, ser kupuj w plasterkach,a jesli na promce typu kilo w lidlu czy bierze, to podziel np. po 10 plasterkow i zamroz
mocno zazdroszcze zoladka, ze nie mialas zadnych problemow, ale martwie sie, ze kiedys trafisz tak na salmonelle czy inne swinstwo :/
dobrze, ze chociaz innych nie trujesz...

Ebubu

Niby racja, ale ... jeżeli mieszka się samemu to czasami trudno kupić akurat tyle by było w sam raz. niektórych pakowanych rzeczy nie kupisz w małych ilościach. Stoją takie słoiki czy puszki w lodówce i czekają aż łaskawie się o nich przypomni.

Caldas Odpowiedz

Wiesz jakie ilości żywności marnują się w barach/restauracjach/stołówkach? Praktycznie wszystko to co ktoś zamówi i nie zje jest do wyrzucenia, do tego ogromne ilości żywności w sklepach, które trzeba utylizować bo skończył się ich termin ważności.

Wiem i cieszy mnie, że w Polsce co raz więcej sklepów robi specjalne strefy z produktami o kończącej się dacie ważności i to dość mocno przecenione. Sama często korzystam z tego. Niestety w innych sklepach jak chociażby piekarnie marnuje się niewyobrażalna ilość chleba czy bułek tylko dlatego, że jakieś przepisy nakazują to w odpowiedni sposób zutylizować jeśli nie sprzedadzą się w określonym czasie, chyba do końca danego dnia. Wielu piekarzy chciałoby taki chleb oddać ludziom którzy na pewno by się z niego ucieszyli (bo może nie będzie idealnie miękki prosto z pieca ale nadal jest dobry i można go zjeść) ale mają związane ręce. Czasami komuś uda się zrobić coś podobnego nielegalnie ale jak zostali nakryci to nałożyli na nich srogie kary. Niektóre piekarnie podgrzewają w piecu wczorajsze słodkie bułki i sprzedają z rana za bezcen żeby się nie zmarnowało bo akurat na to chyba nie ma żadnego przepisu albo też łamią tym prawo?

Mam kumpla, który swego czasu pracował w piekarni. Kiedyś wspominał, że przez jakieś tam przepisy nawet oni nie mogli po pracy wziąć tego chleba co został tylko musieli wyrzucić do specjalnych zamykanych na kłódkę pojemników. Właścicielowi piekarni też to się nie podobało ale taki system i nic z ttm nie zrobisz.

egzemita Odpowiedz

Część jedzenia musi się zmarnować i nic się na to nie poradzi. Jak krowy mają pełne wymiona to trzeba je wydoić bo inaczej się rozchorują. A jeśli tego mleka akurat żaden zakład ani klient nie chce kupić to trzeba wylać. Chodzi o to żeby debile nie kupowali bez sensu na zapas bo jest promocja. Jak nikt nie kupi to durne promocje się skończą.

eserxia

Z takiego skiśniętego mleka robi się ser. A z sera pierogi XD nie trzeba wylewać mleka.

nutka1998 Odpowiedz

A nie lepiej jest po prostu nie kupować nic na zapas, tylko na bieżące potrzeby. Przecież nie trzeba kupować na przykład całego kilograma sera jeśli wiemy że jemy tylko trochę, to może lepiej robić zakupy mniejsze ale częściej. Wtedy nie będziesz marnować jedzenia ani się truć

Ebubu

pewnie że tak...kupię pół butelki mleka, ćwierć paczki pierogów i ćwierć piersi z kurczaka...

dylanklebold Odpowiedz

Psa jak najbardziej można uraczyć, od tego jest, żeby zjadał zepsute resztki, a jak nie pasuje, to może w ogóle nic nie jeść.

Nieistnienie

Idiota

PiankaRyzowa Odpowiedz

No yo albo kupuj mniej a czesciej albo wiecej i zamroz. Serio to jest bardziej odpowiedzialne niz robienie siebie meczennicy i zajadanie sie szkodliwym produktem.

Nie robię z siebie męczennicy xd nie mam o to do nikogo żalu i nie skarżę się, że muszę tak robić. To mój własny wybór nawet jeśli głupi i nieodpowiedzialny.

Softkitty1 Odpowiedz

Obrzydliwe. Zmycie pleśni nic nie da. Naucz się robić dobrze zaplanowane zakupy.

Doombringerpl

Czytanie ze zrozumieniem. Nie było mowy o zmywaniu pleśni a o okrawaniu z widocznych jej części.

Lyssa Odpowiedz

W praktyce, wystarczy że ma się swoje "przyzwyczajenia" dietetyczne - czyli, że stare żarcie nie jest dla twojego zołądka niczym nowym - i problemów nie będzie.

Ludzki układ pokarmowy akurat jest ogólnie przystosowany do wsuwania nieświeżego. Przede wszystkim dlatego, że żeby rozwinęła się inteligencja, białko pochodzenia zwierzęcego było w diecie absolutnie niezbędne - a że ludzie do polowania sa przystosowani gorzej, niż cokolwiek innego, to pozostały w sumie dwie opcje jak do tego białka dotrzec - żreć to, co nie ucieka zbyt szybko (robale), albo - to co nie ucieka w ogóle - czyli po prostu znajdywane zwłoki.

Ogolnie jest tak, że większość z tego co jest wywalane jako "nieświeże", tak naprawde nadal nadaje się do żarcia. Tylko kwestia smaku i psychiki.

To, że wsuwasz ser z białym nalotem - ser akurat to wynalazek, który nawet po kilku latach od końca terminu ważności, wciąż można spokojnie zjeść.

Zobacz więcej komentarzy (10)
Dodaj anonimowe wyznanie