#Fhab3
Skąd mi się to wzięło?
Kiedyś na spacerze postawiłam znicz na grobie naszego krewnego. Kilka dni później babcia dzwoni do mamy, że zostawiła taki paskudny znicz na grobie. Mama mówi, że to nie ona. Z tego, co wiem, babcia w sprawie znicza obdzwoniła całą bliższą i dalszą rodzinę i sprawcy nie znalazła. Kiedyś nawet skarżyła się koleżance, że wandale zniszczyli grób, bo fioletowy znicz postawili. FIOLETOWY, a to taki paskudny kolor.
Nigdy się nie przyznałam, ale babci na grobie (bo zmarła jakiś czas temu) zawsze zapalam znicz w jej „ulubionym” kolorze fioletu.
PS Z babcią byłam w dobrych stosunkach, kolor znicza to takie mrugnięcie okiem do babci, bo często w rozmowach używałyśmy określania „ulubiony”, by podkreślić, że któraś za czymś nie przepada, np. „O, idzie moja ulubiona sąsiadka” (o tej przez nią nielubianej) czy „Wpadnij do mnie, bo dziś na obiad zrobiłam twoją ulubioną wątróbkę” (nie cierpię wątróbki).
Małostkowa złośliwość, by świadomie wqurwiać ludzi. Nie cenię sobie buractwa.