#ELkOG

Mam świadomość, że nie będzie to zbyt anonimowe wyznanie. Chociaż powoli takie się staje, bo dla "świętego spokoju" przestaję mówić o moim problemie z czworonogiem komukolwiek z otoczenia. Każdy kto zna tę historię bagatelizuje sytuację. Natomiast "obrońcy zwierząt" najchętniej by mnie nabili na pal, bo mam czelność pragnąć spokoju i bezpieczeństwa.

Otóż mamy w domu dość dużego kundelka. Przygarnęliśmy go z rodzicami ponad rok temu ze schroniska. Uwielbia wszystkich oprócz mnie. Gdy tylko zostaję z nim sama w domu, on staje się agresywny. Nie zranił mnie jeszcze, ale szczeka i warczy, pokazuje kły i dominację, próbuje się na mnie rzucać - wygląda jakby chciał mnie wykurzyć ze swojego terenu.

Przeszukałam cały internet i próbowałam wielu "domowych sposobów", żeby się uspokoił: pokazywałam, że to ja jestem liderem (karmiąc, wyprowadzając, pilnując zasad i mojej przestrzeni osobistej), próbowałam spędzać z nim więcej czasu, potem schodzić z drogi, zmieniłam nawet wszystkie kosmetyki, których używałam, bo wyczytałam, że może to być kwestia zapachu. Próby pojednania zajęły mi wiele miesięcy, ale spełzły na niczym. Została mi już chyba ostatnia opcja, której nie potwierdzę bez udziału specjalisty. Przypuszczam, że pies ma jakąś traumę, może przypominam mu kogoś, kto zrobił mu wcześniej krzywdę.

Niestety, jestem niepełnoletnia i nie mam pieniędzy, żeby zabrać go do behawiorysty, a rodzice również bagatelizują sprawę. Nawet nagrania, które pokazują co robi mi pies (skacze na mnie, warczy, pokazuje kły, szarpie za ubranie) nie dają rezultatu, są pewni, że to ja dokuczam psu i to nagrywam. Pies natomiast jest coraz bardziej agresywny, coraz bardziej się zbliża. Miesiąc temu, gdy weszłam do kuchni nieświadoma jego obecności i "przerwałam mu posiłek", skoczył na mnie i szczerzył kły próbując dosięgnąć szyi, całe szczęście jest trochę za niski na to. Doszło do sytuacji, w której wolę siedzieć głodna w pokoju gdy jestem sama w domu, niż wyjść i go spotkać.

Chcę pomóc i sobie, i jemu. Rodzice są gotowi udać się do specjalisty, ale tylko gdy zobaczą na własne oczy, jaki to "niby" agresywny pies. Jedyny pomysł jaki przyszedł mi do głowy to ten jeden, jedyny raz sprowokować psa, ale tak, by wyglądało na to, że nie mam z tym nic wspólnego. Czy istnieją jakieś urządzenia, gwizdki czy pikacze, które spowodują, że pies zacznie szczekać albo warczeć, a jednocześnie nie zrobią mu krzywdy? (Najlepiej coś, co działałoby też przez ścianę i nie było słyszalne dla ludzi). Moi rodzice bardzo kochają zwierzęta, jeśli tylko zobaczą, że pies ma jakikolwiek, nawet najmniejszy problem ze sobą, zabiorą go do specjalisty, a tym samym pomogą nam obojgu.

Muszę działać szybko, boję się, że jeszcze trochę i zrobi mi krzywdę.

Behawioryście wystarczy nagranie jako dowód, ale najpierw muszę przekonać rodziców.
ItsLeviOsa Odpowiedz

Dziwni ci twoi rodzice

Songo Odpowiedz

Pies może być zazdrosny o Ciebie po prostu. Twoi rodzice go uratowali, a teraz na jego oczach okazują Ci czułość. Jesteś w jego głowie konkurencją w walce o ich uwagę. Może zaplanujcie wspólne zabawy, rodzinne spacery. Jeśli chodzi o nagranie, to ustaw włączony telefon w punkcie, w którym sfilmuje całe pomieszczenie, aby zarejestrować tę bezpodstawną zmianę w zachowaniu zwierzaka na Twój widok. Trochę to przykre, że rodzice bardziej ufają psu ze schroniska, który musiał przeżyć wiele traumatycznych sytuacji, niż własnemu dziecku.

Możliwe, że masz rację. Nie pomyślałam o tym. Natomiast większość czasu jaki spędzam z psem to właśnie ten czas wspólny. Wtedy wiem, że jestem bezpieczna bo pies przy rodzicach traktuje mnie jak powietrze.
Co do nagrania to właśnie tego próbowałam. Rodzice myślą, że wcześniej mu dokuczam, a potem ustawiam telefon. Coś im nie gra bo przecież " jeszcze wczoraj jak oglądaliśmy film to Burek normalnie leżał niedaleko Ciebie i gryzł zabawkę. Na pewno go nie prowokujesz? Może jesteś zazdrosna?" Po tym jak zaskoczył mnie w kuchni boję się już wychodzić, a tym bardziej nagrywać.
Naprawdę skończyły mi się już pomysły, stąd idea gwizdka. Możliwe, że źle zareagowałby na mnie, ale może też na rodziców. Jeden czy dwa przypadki wstrząsnęłyby nimi na tyle, że w popłochu zabraliby go do weterynarza, a jako że ten nic by nie stwierdził to poszliby do behawiorysty. Akurat tego jestem pewna.

Songo

Może postaraj się jeszcze raz szczerze porozmawiać z rodzicami. W końcu dbasz o tego psa, chcesz dla niego dobrze. Nie jestem pewna co do tych podstępów, nie masz pojęcia jak on zareaguje. Żeby nie skończyło się to tragicznie. Jeden z moich psów też został przez nas adoptowany w dorosłym wieku, więc swoje przeżył. Świetnie znałam charakter tej rasy, wiedziałam jak się nim zajmować, dużo czasu spędzaliśmy razem, nawet trochę go rozpieszczałam, jako jedyna nigdy na niego nie krzyknęłam, nie skarciłam. Ugryzł mnie 2 razy, najpierw delikatnie, kilka tygodni później o wiele bardziej agresywnie. Zupełnie bez powodu, po 1,5 roku od adopcji. Do 3 razu nie dopuściłam, bo mógłby odgryźć mi rękę. Nigdy nie dowiesz się co siedzi w głowie psa, zwłaszcza gdy nie znasz go i nie wychowujesz od samego początku. Wytłumacz rodzicom, że chodzi o Wasze bezpieczeństwo, jego również. Według mnie lepsza jest wizyta u specjalisty bez powodu, niż otrzymanie tragicznych w skutkach dowodów na to, że wizyta była konieczna.

404error

Zostaw telefon/aparat/kamerę czy co tam masz na cały dzień od rana i wieczorem może im pokaż? Włącz zanim wstaną, niech widzą, że jest ok, a potem co się dzieje po ich wyjściu. Nie ruszaj nic, zostaw do wieczora niech się nagrywa, do ich powrotu. Skoro nie da się tego inaczej załatwić to tak zrób.

Mirenka Odpowiedz

Mi do głowy wpadł pomysł jedynie żeby ustawić gdzieś w pokoju kamerę żeby ciągle nagrywała. Jak rodzice pójdą siedź cały czas w tym pokoju jak pies przyjdzie i zacznie warczec to będzie bardziej wiarygodne niż nagrywanie w trakcie zdarzenia.

Salander Odpowiedz

Mój znajomy w ten sposób uśpił psa gdy ten pogryzł mu żonę jak została z nim sama w domu, była w ciąży. Pies nie miał traumy, po prostu zdecydowali się na agresywną rasę, z czego był posłuszny tylko gdy w pobliżu był pan domu. A znam i psy które były piekielnie agresywne jako szczenięta, a dało je się wyprowadzić. Behawiorysta.

Inetta

Mam nadzieję ze z żoną i dzieckiem wszystko w porządku?

Salander

Tak, częściowo udało jej się zamknąc w pokoju, więc tylko kilka blizn na ręce i udzie. Dziecko donosiła bez problemów.

diana2705

Czyli facet ma na sumienie i psa i blizny żony. Jeśli się bierze psa, nie ma czegoś takiego jak rasy agresywne, to się z nim pracuje od szczeniaka.

0110111

Nie ma czegoś takiego jak agresywna rasa psa! Każdy pies może być agresywny - nawet golden retriever czy inne "rodzinne" psy. To zależy od charakteru, wychowania i problemów psa, a nie od rasy

Salander

Rasa zależy od selekcji, a od selekcji zależy chociażby to czy pies czy zostały skrzyżowane osobniki o dużej koncentracji czy nie, dominujące czy uległe. Rasy agresywne to rasy w których selekcja stawiała na dużą zaciętość w dążeniu do celu (zabij innego psa) oraz odporność na ból (walcz jak najdłużej nie ważne jak ranny jesteś).

Salander

Pies był rasy pracującej, typu zaprzęgowego, w niewielkim procencie przypadków ujawniający dużą dominację, więcej nie powiem żeby utrzymać anonimowość. Facet pracował z nim od szczeniaka, szkolenia z behawiorystami, codzienna dawka ruchu, przy nim pies chodził jak zegarek.

Salander

Przez "duża dominacja" mam na myśli szczenięta atakujące ręce właścicieli gdy ci chcą dotknąć ich miski w celu innym niż nasypanie jedzenia, nie wynikające z traumy tylko instynktu.

Aswq Odpowiedz

Facebook -- Grupa ---> BEHAWIORYZM W PRAKTYCE - PSY , Mega pomagają ;) duża wiedza. Jest i darmowa i płatna grupa. Warto spróbowac

Underworld765 Odpowiedz

A nie lepiej nawet i telefon poswiecic na to by wlaczyc mu nagrywanie i polozyc na dluzej w takim miejscu gdzie najczesciej pies odpieprza. Wtedy rodzice zobacza wszystko z 3. Osoby a nie nagrywane z pierwszej (tj trzymanie telefonu w rece gdy do ciebie skacze)

pisarzyk Odpowiedz

Jakaś rodzina, ciocia czy babcia, nie mogą z tobą pójść do behawiorysty? Rodzice to nie jedyna deska ratunku będąc niepełnoletnim.

Moi rodzice są jedynakami, a jeśli mowa o dziadkach to tylko Ci od strony mamy żyją. Niestety to ludzie, którzy wychowali się na wsi i są zdania, że "behawiorysta to fanaberia młodych, którzy nie mają na co pieniędzy wydawać."

SzaraDama Odpowiedz

A to nie lepiej zainwestować w kamerki małe i nagrywać wszystko, a nie telefonem tylko agresję psa? I to nagrywać tak, aby było widać całe pomieszczenie?

Nvm Odpowiedz

Prawdopodobnie wystarczy, że spróbujesz zabrać mu przy nich miskę z jedzeniem.

Irvette111

ale wtedy będzie że ona go tym sprowokowała i ona jest ta niedobra

Qehayoii

> Prawdopodobnie wystarczy, że spróbujesz zabrać mu przy nich miskę z jedzeniem.

@Irvette111
>> ale wtedy będzie że ona go tym sprowokowała i ona jest ta niedobra

Pies ktory dalby sie sprowokowac do ataku w ten sposob nadaje sie raczej tylko do uspienia (pewnie mozna by go ustawic sila narzucajac mu nizsze miejce w hierarchii, ale po co) gdyby natomiast okazal niezadowolenie to wtedy mozna by isc do behaviorysty.

Natomiast co do rodzicow nie reagujacych na (ewentualny) atak - zglosic na policje, pogryzienie i wskazac wlascicieli...

diana2705

Wiele psów, które nie jest wychowywane, na zabranie jedzenia zareaguje agresją i to nie jest powód do uśpienia. To powód do pracy. Cesare Milet pokazuje, ze da się nawet ułożyć psa, który na farmie zagryzal zwierzęta.

Qehayoii

@diana2705
U psow oprocz wychowania funkcjonuje jeszcze cos takiego jak pozycja w stadzie. Wiec u psa ktory odstawia takie numery z miska sa problemy i z agresja i z hierarchia - cos takiego chyba raczej ciezko bezpiecznie (dzieci) skorygowac.

"da się nawet ułożyć psa, który na farmie zagryzal zwierzęta." duzo psow ma silny instynkt lowiecki, na przestrzeni lat mialem miedzy innymi huskiego i jamnika i obydwu "wredot" :p trzeba bylo pilnowac w poblizu malych i puchatych zwierzatek.
Gdzie obydwa psy typowe przytulasy a huskiemu z pyska czekoladki (dokladnie mase plastikowo(opakowania) - czekoladowa xD ) kiedys wyciagalem podczas czego mozna by o nim powiedziec zebyl conajwyzej zblazowany. Takze to zaden argument.

Nie mowie, ze nie szkoda mi psa, ale duze i agresywne (czyli niebezpieczne) zwierze (nawet rasy ludzkiej ;) majace pierszenstwo przed zdrowiem i bezpieczenstwem niewinnego/dziecka to zachwiany system wartosci.

zimbirem Odpowiedz

A może spróbuj np. Na messengerze, whatsappie czy innym Skype rozpocząć rozmowę video z Twoimi rodzicami jak jeszcze będą w domu (tylko tak żeby ich nie słyszał nawet- niech będą cicho albo wyłącz u siebie ich głos), w międzyczasie niech wyjdę, a Ty skonfrontuj się z psem. Będą widzieli, że nijak go nie prowokowałaś. I niech będę na tyle blisko żeby szybko wrócić i w razie czego zareagować szybko.

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie