#DqGPX
Pewnego dnia odszedł do innej, dużo młodszej dziewczyny. Załamanie nerwowe sprawiło, że zaczęłam bardziej tyć. I wtedy przez przypadek natknęłam się na grupę w internecie, taką o zdrowym żywieniu. Poznałam kilka osób, a motywacja rosła. Poczułam wewnętrzny spokój i w rok udało mi się dojść do wymarzonej wagi. Zapisałam się również na siłownię. Po jakimś czasie uznałam, że warto zrobić badania. Chciałam się przekonać, czy zmiany które wprowadziłam, wyszły mi na dobre.
Czekając na swoją kolej, do przychodni weszła dość tęga kobieta. Dużo większa, niż ja kiedykolwiek byłam. Była w ciąży. Za nią dreptał mój były mąż - To przez ciebie jestem taka gruba - wysyczała przez zęby, ciężko osuwając się na krzesło. Wtedy coś we mnie wstąpiło, sięgnęłam do kieszeni i dałam jej wizytówkę mojej siłowni mówiąc, że na wszystko przyjdzie czas. Mój były mąż o mało nie zjechał z krzesła na podłogę. Wczoraj wysłał pierwszego od roku esemesa: "Popełniłem błąd, przepraszam".
"Najważniejsze, to nie popełniać go jeszcze raz z kimś innym" - odpowiedziałam.
Na drugi dzień zmieniłam numer. Życzę im szczęścia.
Tak było, a po wszystkim lekarz wyszedł z gabinetu i zaczął klaskać.
Jakieś naciągane to wyznanie.
Na pewno zmieniłaś numer, a alimenty płaci dobra wróżka.
A po co numer do alimentów? Zakładając, że gość płaci, bo jeśli przez rok nie kontaktował się z byłą żoną, to dzieci ma tam, gdzie słońce nie dochodzi. Szkoda, że spłodził kolejne
Smutne, jeśli prawdziwe. Ale małżeństwa nie rozpadają się "pewnego dnia" ot tak, bez powodu, co było powodem u Was? Po 16 latach nie odchodzi się ot tak..
Przecież napisała autorka wyznania, że mąż odszedł do młodszej
To akurat niczego w tym kontekscie nie tlumaczy.