Ciepłe popołudnie, zmęczona po szkole z ciężką torbą idę na dworzec PKP, stoję na peronie. Szukam wolnej ławki, ale niestety wszystkie zajęte, na jednej siedział sobie typowy Sebek, więc nie chciałam mu przeszkadzać i wolałam postać. Sebek zauważył, że chyba tak nie wypada, by tak kobieta stała, więc zaproponował, bym usiadła koło niego. OK, skoro tak nalegał, zrobiłam to. Zaczął rozmowę o tym jaka dziś piękna pogoda, pytał gdzie jadę itp., itd. Nagle na torach zauważyliśmy małego kotka, który chciał przejść na drugą stronę (nie wiadomo nawet jak się tam znalazł i skąd). W tle nadjeżdżający pociąg, trąbił. Więc co się dzieje? Sebek pędzi niczym spuszczony balon w powietrze, by nie doszło do tragedii i by kotek ocalał, wskakuje na tory i ratuje życie maluchowi, ryzykując swoim! Kopara mi opadła. Potem już nigdy go nie widziałam, ponieważ odjechał tamtym pociągiem, a ja czekałam na inny...
Dodaj anonimowe wyznanie
Widać i Sebki są wrażliwe :)
Moim skromnym zdaniem jaki ktoś dla zwierząt taki i dla ludzi
O kurcze moja mlodsza siostra miala slimaka nazwala go Roman a jak go juz wszystkim przedstawila wyniosla na dwor i posypala sola. A potem sie smiala ze to fajnie wygladalo.. mala sadystka.
Czasem bywa, że ktoś miłośnik zwierząt, a do ludzi cham i prostak, więc nie ma reguły
Z tego co się orientuję to Hitler uwielbiał zwierzęta, a do ludzi był całkiem inny...
Ostatnio jacyś, zapewne hamerykańscy ;) naukowcy przeprowadzili badania - przeważająca liczba skazanych za morderstwa miała w przeszłości epizody znęcania się nad zwierzętami.
Kurtyna.
Chodzi w dresach to oczywiście SEBEK, niektórzy ludzie po prostu lubią tak się ubierać bo jest wygodnie, a mają wysokie wykształcenie, dobre serce i łagodny charakter.
Racja. Kiedyś w gimnazjum mieliśmy studenta (przeprowadził z nami kilka lekcji). Zawsze ubrany w marynarkę i koszulę. Jakiś czas później skończył praktyki. Kilka miesięcy później spotkałam go z koleżanką. Był ubrany jak typowy
* jak typowy dres
Tylko że to nawet obraźliwe nie jest ani nic.. To tak jak np., prosty przykład, ,,zwykły Jan Kowalski". Ale nie można tak wrzucać ludzi do jednego wora, bo on może ma na imię Marian.
Miło, super, ale, będę szczera - nie ryzykowałabym swojego życia dla życia zwierzaka.
Minusujcie.
Trzeba było dać mu swój numer! :D
I tu trzeba się zastanowić gdzie jest granica między odwagą a brakiem rozsądku.
Jeśli ktoś ryzykuje swoje życie dla zwierzęcia to jest idiotą. Jest pewna hierarchia na tym świecie.
Ja nie zaryzykowałabym nawet dla człowieka. Martwy ratownik to zły ratownik.
W końcu coś co ma więcej niż 2 zdania ☺
Jakoś trudno mi uwierzyć by ktoś ryzykował swoje życie by ochronić kota.
Też mi się wydaje, że to wyznanie jest naciągane:/ ale to moja subiektywna ocena
Kot by nie drgnął widząc "trąbiące, jadące w jego stronę, duże i śmiercionośne coś" ? :o
Może był młody i jeszcze nie ogarniał. A ten pociąg był prawdopodobnie jeszcze dość daleko bo pisze: "W tle nadjeżdżający pociąg..."
A ja bym bez zastanowienia rzuciła się na pomoc kotu. Prędzej niż na pomoc człowiekowi.
No nie przesadzajmy, że nie pomogłabyś człowiekowi... Sama nie mogłabym patrzeć na pociąg rozjeżdżający kotka, ale gdyby zaistniała taka sytuacja na pewno by nie było fajnie stać i patrzeć, jak kogoś zabija ta maszyna...
Może i dla Was to mało prawdopodobne, ale ja bym postąpiła podobnie:(
Dla mnie mogłoby rozjechać 100 słodkich małych kotków, bylebym mógł uratować człowieka...
Toby - to slabo, że tak łatwo wyceniasz czyjeś życie. I kota, i człowieka. Nie do ciebie to należy a każde jest ważne niezależnie od tego czy wygląda słodko i jest małe i puchate
Jak to nie do mnie?W sytuacji w której ja decyduje i o tym mówie wszystko zależy ode mnie.Życie nawet 10000tysiecy kotów jest dla mnie mniej warte niż starego,bezużytecznego bezdomnego.
toby, aż brak mi słów na takiego człowieka jak ty. I wolałabym patrzeć, jak ciebie rozjeżdża pociąg, prędzej bym pomogła takiemu kotu, niż osobie, która mówi takie rzeczy o bezbronnych małych zwierzętach. Niestety, ale takie jest moje zdanie o tobie, bo każde życie, nawet to najmniejsze, jest godne uwagi, ale skoro ty uważasz, że nie, to twoje jest niegodne. To MOJE własne zdanie...
Niby miły gest z związku z tym kotkiem, ale ryzykować swoje życie, by uratować zwierzaka?
co jak co ale sa osoby dla ktorych zwierzeta to tez istoty zywe a nie tylko zabawka na chwile.
Ja bym poczekal i zabral na rosół:D
Tylko ze miedzy kura a kotkiem jest taka roznica ze kury nikt nie bedzie ratowal bo i tak predzej czy pozniej trafi pod tasak a kotka raczej niikt nie zabija by go zjesc.
Zielonooka, dziękuję, o to mi właśnie chodziło :) Sama mam 3 koty i też chciałabym je ochronić, ale nie ryzykowałabym własnego życia, żeby one przeżyły.
W sumie to autorka nie napisala w jakiej odleglosci od stacji byl pociag.
Ja bym zaryzykowała :) W końcu zwierzak potrafi być lepszym przyjacielem niż człowiek ;)