Kiedyś, kiedy byłam jeszcze małym dzieckiem, mama wysłała mnie do sklepu po pół kilo bułki tartej. Sprzedawca zawsze trzymał w rękawie swoje suche żarty i tym razem też postanowił pobawić się w śmieszka. Dialog mniej więcej wyglądał tak:
- Poproszę pół kg bułki tartej.
- Niestety, jest tylko 500 gram.
- A to nie, mama chciała tylko pół kilo. Do widzenia.
Teraz jestem dorosła, a sklep dalej omijam szerokim łukiem.
Dodaj anonimowe wyznanie
A gdy wróciłaś do domu, to wytłumaczyłaś mamie, że było tylko 500 gram? Jaka była jej reakcja?
Jak byłam mała to mama wysłała mnie do Biedry po figi(chodziło jej o owoce), wróciłam z figami, ale innego rodzaju, a dokładniej z majtkami :D
Wreszcie nadszedł ten chwalebny dzień, w którym dowiedziałam się, co oznaczają, poza owocami, figi... Próbowałam to rozkminić od kilku lat, ale chyba byłam na to zbyt głupia :'). *Nie jestem blondynką, jestem rudą blondynką*
Dziękuję!
@PsychiaraMnieGoni,
i nie wpadłaś na pomysł żeby sprawdzić to w internecie? :v
Amidala, nie czepiaj się, nie miała czasu, bo psychiara ją goni :P
Mnie mama wysłała do sklepu i napisała listę rzeczy które muszę kupić. Jedną z nich było pół główki kapusty białej. Ja nie umiejąc się do końca rozczytac z listy, poprosiłam panią o pół kilo białej kapusty. Dopiero po wyjściu ze sklepu uświadomiłam sobie czemu ekspedientka się na mnie tak dziwnie patrzyła :D
"Potem zrozumiała, że to jeden chuj"
Kiedyś moja siostra poszła z kolegami do sklepu i poprosili o 3000 cm3 coli... Jaką odpowiedź usłyszeli? "Przykro mi, nie mamy aż tyle" ;D
Ja jak byłam mała chciałam kupić 10 kg szynki zamiast 10 dag...... ale wybrnęłam z tego na szczęście :)
może dlatego, że nie ma 3 litrowej coli...
tangled mam poczucie humoru, i to spore nawet, po prostu dziwne wydaje mi się rolowanie dziecka w taki sposób
Trochę dziwny powód, żeby omijać sklep szerokim łukiem ;)
Mój tato kiedyś zamiast poprosić Panią w markecie przy stoisku z warzywami o brokuły, poprosił o karakuły. No i wiadomo mina ekspedientki jak i pozostałych klientów bezcenna.Przy kolejnej wizycie w sklepie zapytała się go czy mu brokuły smakowały :)
Niefajnie trochę :/
brak poczucia humoru? :D
Pamiętam jak jakieś 10 lat temu poszłam do koleżanki i jej rodzina się mnie spytała, czy obierałam kiedyś ziemniaki. Odpowiedziałam, że tak, no pewnie. "A kartofle albo rzepę?" - niestety nie. Wtedy nie rozumiałam co ich tak rozśmieszyło