#D5gR6

Co wy wiecie o zażenowaniu...

Około dwóch lat temu dostałem okropnej biegunki. Naprawdę OKROPNEJ. W tym miejscu chcę ostrzec wszystkich, którzy w tym momencie szamią sobie ze smakiem kanapki z szynką i serem - dalej będzie, lekko mówiąc, niesmacznie.

Początku opisywać nie będę. Cóż, sraczka jak sraczka. "Impreza" zaczęła się wieczorem, kilkanaście godzin po pierwszych objawach. Zupełnie straciłem kontrolę nad tym, co się wydostaje mi z tyłka. Nieszczególnie pachnąca wydzielina koloru cynamonowego leciała strumieniami z okropnie dużą częstotliwością i odległością. Łóżko, krzesło, biurko, dywan i podłoga to tylko niektóre z jej ofiar. Na pomoc ruszyli rodzice. Leki zażyte, ale nie pomagają, a taniec z gównem trwa już dobrą godzinę, więc decyzja dość jednoznaczna - jedziemy na pogotowie. Ale wiadomo jakoś trzeba zatamować ten potok ciepłej czekolady. A że mam młodsze rodzeństwo w wieku wtedy 1-2 lat, to gadżet, którego używali miał mi chociaż troszeczkę ułatwić podróż.

Przywdziałem pampersa brata i skrajnie już wycieńczony wraz z tatą udałem się do samochodu. Pewnie zastanawiacie się, jak pampers spełniał swoją rolę? Całkiem nieźle. Przeciekać zaczął dopiero kiedy wyszedłem z samochodu w celu udania się do mego, jak się okazało, azylu. Jasne spodnie, które nie wiem na jaką cholerę założyłem sytuacji nie poprawiały. Ludzie patrzyli na mnie jak na yeti siedzące w UFO. Obrzydzenie na ich twarzach było lepiej widoczne niż u niejednego aktora z Hollywood kiedy próbowałby to zagrać. Czoko płyn już dawno spłynął po nodze, wydostając się przez nogawkę i tworząc świetnie widoczną ścieżkę na jasnych płytkach. Odór był ponoć obrzydliwy. Niewiele pamiętam dalej, bo byłem skrajnie wycieńczony i odwodniony. Do tego niesamowicie śpiący. Wiem, że dostałem coś, co dało mi niesamowitą wtedy ulgę.

Wróciłem do domu, gdzie poszedłem spać w innym pokoju. To był koniec wrażeń dla mnie tej nocy, chociaż rodzice walczyli jeszcze nieco sprzątając łazienkę i mój pokój. Smród było czuć chyba jeszcze przez tydzień.
Tak że jeśli kiedykolwiek pomyślicie, że macie "przesrane" to nie, wcale nie macie. Ale ja miałem.
Conquistador Odpowiedz

Rzadka sytuacja...
Ja mając dziewięć lat, dostałam ataku sraczki recytując wierszyk przed całą szkołą. :')

UczennicaHalta

Rzadka to mało powiedziane :D

Tenebris

Ciekawe czy rzadka była ta kupa...

Appo

Może mózg wiedział już, że zapomniałaś nastepnych linijek i chciał cię jakoś wybawić 😂

Falszywekpl

Ja (bodajże w drugiej klasie podstawówki) na występie miałem jedną z ważniejszych ról i w najważniejszej chwili poczułem że coś jest nie tak. Poczułem w głowie (w sumie nw jak to określić) i przed oczami widziałem czerwoną chmurę którą wszystkich pożerała. Zrozumiałem że zara stracę przytomność, ale było za późno. Cały czas udając że wszystko jest dobrze polecialem do tyłu niszcząc wszystkie ozdoby ze sceny (ogólnie wszystko poleciało jak domino... dobrze że scena się podemną nie zapadła). Od razu wstałem i mówiłem dalej jakby nic sie nie stało. Pamiętam że ktos chcial zareagować, ale zrezygnował.
Nadal się zastanawiam jak to wyglądało z perspektywy widza

Falszywekpl

Ja (bodajże w drugiej klasie podstawówki) na występie miałem jedną z ważniejszych ról i w najważniejszej chwili poczułem że coś jest nie tak. Poczułem w głowie (w sumie nw jak to określić) i przed oczami widziałem czerwoną chmurę którą wszystkich pożerała. Zrozumiałem że zara stracę przytomność, ale było za późno. Cały czas udając że wszystko jest dobrze polecialem do tyłu niszcząc wszystkie ozdoby ze sceny (ogólnie wszystko poleciało jak domino... dobrze że scena się podemną nie zapadła). Od razu wstałem i mówiłem dalej jakby nic sie nie stało. Pamiętam że ktos chcial zareagować, ale zrezygnował.
Nadal się zastanawiam jak to wyglądało z perspektywy widza

Opetana Odpowiedz

Przeczytałam to wyznanie jedząc płynną czekoladę i przeżyłam :D

Asceptio

W końcu ktoś o stalowych nerwach!

charade

Ja akurat jadłam kanapki z szynką i serem :D wróciłam do wyznania po zjedzeniu, stwierdziłam, że nie będę ryzykować skoro autor tak trafił

Przytulmnie

Ja jedząc żelki

LubieMalyBiust

A ja jadłem kaszę o smaku czekolady :D, nie, nie przeżyłem :C

ChrupiaceCiasteczko

Ja tam siedzę z czekotubką i żyje 😥

Metallica

Ja jadlam mentosy :D

Opetana

Zielonooka, nie wiem o co Ci chodzi, ale po pierwsze, wyznanie o takim linku jaki podałaś nie istnieje, a po drugie, nie jest nawet zbliżone do linków moich 2 wyznań. A to ze styropianem było do mnie? Nigdy nie jadłam styropianu i nie zamierzam.

Opetana

Wróć... Takie wyznanie istnieje, ale nie jest moje.

TheEscapist

Ja

TheEscapist

Ja czytałam wcinając masło orzechowe...tez zyje :P

Zobacz więcej odpowiedzi (2)
PizzaMyHeart Odpowiedz

Nie wiem, co ja mam w głowie, ale pomyślałam, że ten gadżet rodzeństwa to smoczek, którym zatkali Ci tyłek...

dwuteownik

Również na początku pomyślałem o jakiś doodbytniczych gadżetach :D

PaniczFoch Odpowiedz

Nie wiem czemu, ale okropnie rozśmieszył mnie zwrot "taniec z gównem" xD

JestemCzarnymKotem

Mnie z kolei niesamowicie rozśmieszył "czoko płyn". :D

ChoosePazuzu

Tanczacy z gownem xD

NFZ Odpowiedz

Faktycznie niesmacznie, aczkolwiek jestem wytrzymała i mnie to nawet nie ruszyło.
Jakbyście mieli tatę, który codziennie przy wszystkich w domu niewiarygodnie głośno beka i pierdzi, to te wyznania nie robiłyby na was większego wrażenia.

leniwakluska

Łączę się się bólu :D po 23godzinnej podróży z tatą w jednym małym samochodzie już nic mnie nie zdziwi i nie obrzydzi :')

Intrygujacanazwa Odpowiedz

Miłość i sraczka przychodzą znienacka 😊

RozowyKucyk Odpowiedz

Nawet nie chce wiedzieć co jadłeś przez tydzień poprzedzający sraczkę

SpacMiSieChce

Zjadłam raz nieumytego pomidora (z lenistwa) to co później się działo było straszne. I gorsze od sraczki były potworne skurcze brzucha. Myślałam ze mi brzuch rozerwie.

agata417

Nigdy w życiu nie myłam owoców przed zjedzeniem, marchewki wyrywam sobie z ogródka, otrzepuję i zjadam i nigdy się po czymś takim nie pochorowałam. No ale jak widzę niektórym jednak szkodzi nieumycie :)

SpacMiSieChce

Swoje domowe też jem prosto z krzaczka, bo wiem że są całkowicie ekologiczne. Kupne są pryskane ogromną ilością chemii, która odkłada się w organizmie i w pewnym momencie może jej być za dużo. Teoretycznie jest okres karencji, ale nie oszukujmy się nikt tego prawie nie sprawdza. Już nie mówię o brudzie, kurzu i ołowiu (pola uprawne często są przy drogach). Tak więc smacznego wszystkim którzy nie myją kupnych warzyw i owoców.

SorryEverAfter

Może dlatego, że we własnym ogródku nie stosujesz środków ochrony roślin i innych chemikaliów.

Buka85

Agata417 w myciu nie chodzi tylko o chemię z nawozów, ale też o choroby odzwierzęce - wystarczy, że na taki krzaczek pomidorków, malin czy jagodek wysiusia się chory zwierz albo zrobi w pobliżu "dwójeczkę" i już owoce czy warzywa są pełne larw pasożytów. Czasem objawy są po długim czasie... Moja koleżanka o mało nie zmarła przez chorobę odzwierzęcą, nie pamietam dokładnie nazwy tej choroby...

TakeMeToTheRiver Odpowiedz

Mam wrzodziejące zapalenie jelita grubego, więc wiem co to prawdziwa sraczka, ale tak wspaniałych określeń na kupę jeszcze nie słyszałam :D

gdziesamojeglany Odpowiedz

Człowieku... coś Ty żarł?

kruczoczarna Odpowiedz

Paradoks sraczki - często, a rzadko :)

Zobacz więcej komentarzy (28)
Dodaj anonimowe wyznanie