#CQsVS
Do czego dążę? Te wszystkie sytuacje, również i w późniejszych latach szkoły, spowodowały, że trochę się wyalienowałem. Zaczęło mi odpowiadać tylko moje towarzystwo. Innych zacząłem odrzucać, choć kiedyś tak nie było, to ja byłem osobą, która lgnęła do innych, często zresztą odrzucona. Mimo że jestem wysoki, niektórzy mówili, że przystojny, miałem problemy z płcią przeciwną. Zakompleksiony, zawsze czułem się jak pipa, zawsze uważałem, że jak ktoś fajny, wartościowy może się zakumplować z kimś takim jak ja? To wszystko spowodowało, że nie chciało mi się poznawać innych, nie chciałem się po prostu kolejny raz sparzyć. Do tego problemy z podjęciem pracy, pierwsza praca w miejscu zamieszkania z jednym z gnębicieli ze szkoły, zwolniłem się, bo robiono mi trochę pod górkę.
Wstyd mi za swoją sytuację od małego, ale też wstyd mi, że tak działa świat... Jakoś od zawsze większy szacunek miałem dla pani, która sprząta klatkę w bloku, czy pani kasjerki w sklepie, niż dla kogoś, kto jedyne czym, to może pochwalić się nowym autem, markowymi ciuchami albo ile wypił w weekend...
Zdaję sobie sprawę, że na nasz start życiowy nie mamy wpływu, ale mimo wszystko wstyd mi z tego powodu. I tak sobie myślę, że czasem sobie nie zdajemy sprawy, jak duży wpływ na późniejsze życie może mieć to, jak od początku mamy podcięte skrzydła, czujemy się nikim, nic nie wartym...
Na start w życie nie miałeś wpływu. Na to jak żyjesz teraz już masz.
"Zakompleksiony, zawsze czułem się jak pipa"
Wyrzuć to słowo ze swojego słownika, ze swojej głowy. To, jak o sobie myślisz, utrwala się w Twojej głowie i im więcej będziesz się samobiczował, tym gorsze będziesz miał zdanie o sobie samym, tym mniej pewny siebie będziesz.
Mówię z perspektywy osoby od dziecka nieśmiałej, wycofanej, zabiegajacej o przyjaźń innych: traktuj siebie dobrze, chodź wyprostowany, z głową podniesioną. Bądź uprzejmy, kulturalny ale bez nadmiernego nadskakiwania. Dbaj o wartościowe znajomości, ale nie trać sił i czasu na ludzi, który nie chcą poświęcić go Tobie, albo którzy ciągną Cię w dół.
Pracujesz, poświęcasz czas na autorefleksję - to Twój sukces 💪 Trzymam kciuki za Ciebie, za Twoje lepsze życie. Powodzenia 🍀
"Jakoś od zawsze większy szacunek miałem dla pani, która sprząta klatkę w bloku, czy pani kasjerki w sklepie, niż dla kogoś, kto jedyne czym, to może pochwalić się nowym autem, markowymi ciuchami albo ile wypił w weekend..." - chyba nie do końca rozumiem to zdanie. Za co ten szacunek do sprzątaczki? Za to że wykonuje jakąś pracę? Ok, to zrozumiałe. Ale ten, kto chwali się tym nowym samochodem, ciuchami czy alkoholem też w jakiś sposób na to zarobił. A Pani sprzątaczka również może się chwalić tym, co sobie kupiła za zarobione pieniądze. Nie widzę tu kompletnie logiki.
Bo chłopak sobie odwrócił wartości: zawody powszechnie uważane za mniej uważane szanuje a to co się uważa w Polsce za przejawy statusu: markowe ubrania, samochód itp to są oznaki aby nie szanować kogoś. To się bierze z jego kompleksów, bo uważa pieniądze i ich przejawy za coś złego.
Do autora: masz 32 lata i jesteś dorosły. Weź odpowiedzialność za swoje życie i idź na terapię, bo Twoja postawa będzie bardzo mocno wpływać na Twoje życie i będzie niszczyć po prostu Twoje możliwości rozwoju. Bo jeśli uważasz, że pieniądze są czymś złym to będziesz się sabotował aby nie zarobić dobrych pieniędzy, aby nie mieć dobrej pracy. Po co Ci to?
No właśnie autor chyba wyznaje zasadę "jak ktoś ma, to pewnie nakradł". Ano nie. Autorze, ludzie pracują na swój byt. Jedni sprzątają, inni produkują, jeszcze inni sprzedają itd itd, mnóstwo możliwości. Ale z nieba nikomu nie leci. Ani sprzątaczce, ani tym co mają markowe ciuchy i nowe auto. Nie ma też żadnej zasady która by mówiła, że jedno drugie wyklucza. Pani sprzątająca może mieć markowe ciuchy i nowe auto. Moja koleżanka prowadząca firmę sprzątającą zarabia kupę kasy.
Bo dla autora posiadanie pieniędzy jest po prostu złe, tak jak piszesz. Jako dziecko z biednego domu nastawił się negatywnie do osób mających pieniądze i jako dorosła osoba nadal żyje w tym światopogladzie. Tylko po co? Jako dziecko nie mógł nic poradzić na sytuację finansową, teraz może.