#CElzX

Od roku ciągnie się za mną syf – tyle wstępu.

Jakiś rok temu zmarł mój ojciec – to był pierwszy szok. Niedługo potem miałem wypadek samochodowy (pół roku w gipsie), wszystkie oszczędności pochłonęło mi ratowanie nogi przed amputacją. Potem cudem złapałem projekt na stworzenie oprogramowania dla dość dużej firmy – nie zapłacili mi.
Kilka miesięcy pracowałem jako informatyk „od wszystkiego”, zanim znalazłem normalną pracę w zawodzie programisty c++. Zwolnili mnie po tygodniu, bo klient pośrednika zrezygnował.
Potem kilka miesięcy klepania gównozleceń za kilka stówek.
Tak wyglądał mój rok, no a na koniec wisienka.

Dorwałem w końcu pracę, ale w mieście oddalonym ładny kawał ode mnie. Firma poszła mi na rękę niesamowicie, bo zgodzili się na zaliczkę, zgodzili się na opłaty mieszkania przez pierwszy miesiąc etc. Dzisiaj się okazało, że właściciel mieszkania nie może rachunku wystawić, więc wszystko padło. Na domiar złego przed dwiema godzinami zostawiła mnie dziewczyna.

Mam w tej chwili wrażenie, że jeśli wyjdę na dwór, to będę pierwszą osobą w historii zabitą przez mikrometeoryt :/
Dodaj anonimowe wyznanie