Gdy miałem 11 lat, dostałem do noszenia szczególnie w ciągu snu aparat na zęby.
Nikt nie wie, że w nocy czekałem aż rodzice zasną, żeby go wyjąć, lub po prostu go nie zakładałem i nikt nic nie zauważał. Po około roku pani powiedziała, że nie trzeba już aparatu, wszystkie zęby pięknie, prosto stoją. :)
Miałem podobnie. Stałe jedynki miałem całkiem rozjechane i dostałem aparat zdejmowany, przez który tak się śliniłem, że rano pół poduszki było mokre. Po paru dniach przestałem go nosić, a rok później gdy wyrosły dwójki, wszystko samo się ustawiło XD
Ja miałam taki aparat, ale musiałam to nosić nawet w dzień przez parę godzin. Kiedyś byłam z rodzicami w restauracji, a żeby zjeść musiałam wyciągnąć aparat z buzi. Jako że miałam 10 lat, nie brzydziło mnie położenie to po prostu na obrus. Mama kazała mi zapakować to w serwetkę i tak też zrobiłam. Ale zamiast to schować gdzieś, zostawiłam zawiniątko na stole. Po skończonym posiłku wyszliśmy, a w samochodzie zorientowałam się że zostawiłam aparat na stole. Wróciliśmy tam, ale okazało się że wszystkie resztki i zużyte serwetki poszły do młynka. Tyle zostało po moim ładnym aparacie.
A ja ciągle nosiłam sumiennie, w dzień i w nocy, a ortodontka ciągle mi gadała, że za mało noszę ;-;
Znam ten ból ;-;
Miałem podobnie. Stałe jedynki miałem całkiem rozjechane i dostałem aparat zdejmowany, przez który tak się śliniłem, że rano pół poduszki było mokre. Po paru dniach przestałem go nosić, a rok później gdy wyrosły dwójki, wszystko samo się ustawiło XD
Też tak robiłam 😂
Miałam tak samo tylko że w ogóle go nie nakładałam a ortodontka uznała że mam teraz dzięki niej piękne proste zęby
Ja miałam taki aparat, ale musiałam to nosić nawet w dzień przez parę godzin. Kiedyś byłam z rodzicami w restauracji, a żeby zjeść musiałam wyciągnąć aparat z buzi. Jako że miałam 10 lat, nie brzydziło mnie położenie to po prostu na obrus. Mama kazała mi zapakować to w serwetkę i tak też zrobiłam. Ale zamiast to schować gdzieś, zostawiłam zawiniątko na stole. Po skończonym posiłku wyszliśmy, a w samochodzie zorientowałam się że zostawiłam aparat na stole. Wróciliśmy tam, ale okazało się że wszystkie resztki i zużyte serwetki poszły do młynka. Tyle zostało po moim ładnym aparacie.
A ja mam teraz 23 lata i marze o aparacie na zęby...
A nie wróć- marze o wszystkich zębach...
Widzisz, nie zawsze warto na siłę wszystko prostować, czasami samo musi się zrobić
Ja mój przez sen wyrzuciłam, ups.
Ja też taki mam. Już od kilku miesięcy go nie noszę, a teraz pani mi mówi, że mam nosić co 2 dzień bo juz jest lepiej :D
Super, ja nosiłam to paskudztwo i nosiłam, później założyli mi stały, a jak zdjeli to znowu musiałam nosić zakładany