#BKvM4

Kilka lat temu, z powodu "kobiecych problemów", jak to określano w mojej rodzinie, wylądowałam w szpitalu, na Oddziale Ginekologii Operacyjnej i Onkologicznej. Sprawa wyglądała dość poważnie, byłam wręcz "medyczną ciekawostką", nie powinnam się więc dziwić, że gdy weszłam do pokoju badań ujrzałam speszone twarze grupy studentów trzeciego czy czwartego roku. Zrobiłam się pewnie czerwieńsza niż burak i odmówiłam ich udziału w badaniu - miałam 25 lat, nie wyobrażałam sobie, by ktoś poza lekarzami mnie "tam" oglądał, a co dopiero dotykał! Pani profesor nie próbowała mnie namawiać, poprosiła jedynie, bym została na koniec kolejki, żeby nie robić zamieszania z wchodzącymi i wychodzącymi co chwilę studentami. Zgodziłam się - przecież i tak musiałam siedzieć w szpitalu :)
Lekarze szczęśliwie postawili wcześnie diagnozę i na operację. Również tutaj miało być dwoje czy troje studentów, ale tym razem za namową mojej doktor prowadzącej, zgodziłam się.

Po zabiegu obudziłam się jeszcze na sali operacyjnej, pamiętam jak student pomagał mi, półgołej, przejść albo przetoczyć się ze stołu na łóżko, na którym mnie odwieźli na salę pooperacyjną. Nie byłam nawet jakoś bardzo speszona, ale pewnie działał na mnie jeszcze głupi jaś.
Następnego dnia rano nie obudziłam się i to co się działo wiem tylko od lekarzy i kobiet na mojej sali.

Już w nocy czułam się słabo, ale zignorowałam to, zwalając winę na znieczulenie, niedożywienie i stres. Rano pod salą stała grupka studentów. Jeden z nich zauważył na monitorze, że moje serce nie bije tak, jak powinno. Alarm włączył się podobno chwilę później, ale był "zupełnie inny, niż na filmach" i moje "koleżanki" myślałyby raczej, że monitor się popsuł, a pielęgniarka, która powinna być tam cały czas, wyszła tylko na chwilę (o co absolutnie nie mam pretensji - choć przez pierwsze kilka dni miałam - bo przecież każdy musi czasem choćby zrobić siku).
Reszta już była jak na amerykańskim filmie - sprawdzenie czy oddycham, uderzenie w pierś i masaż serca. W tym czasie jedna z dziewczyn pobiegła po lekarzy. Dostałam leki i skuteczny "strzał" z defibrylatora.

A piszę to z dwóch powodów. Po pierwsze, jeśli to przeczytacie, chcę Wam podziękować. Dziś pewnie już jesteście lekarzami i modlę się, i trzymam kciuki za was.
Po drugie, było mi strasznie głupio, gdy dowiedziałam się, że była to ta sama grupa, którą wyprosiłam z badania. Panie i Panowie, nie róbcie tego. Oni nie są tam po to żeby się z was śmiać albo zrobić wam krzywdę. Chcą zostać lekarzami, a pewnie większość z nich wciąż chce być dobrym lekarzem i ich mózgi nie są wyprane pociągiem do kasy. Nie nauczą się inaczej, niż na pacjentach, a chyba lepiej, żeby zrobili to pod okiem doświadczonych lekarzy, niż sami, gdy już będą mogli leczyć ludzi. Ja już nie popełnię takiego błędu :)
Karolcia96 Odpowiedz

a teraz już wszystko w porządku. Wiesz tu nie chodzi o to że odmówiłaś bo nie chciałaś by się uczyli tylko dlatego że odczuwałaś wstyd

Mirrabella Odpowiedz

Masz rację, ale z drugiej strony kobiecie ciężko się przełamać aby grupa obcych ludzi (nawet przyszłych lekarzy) oglądała miejsca intymne. 😊

YouDoNotDestroyMe

No lepiej żeby kilka lat później nazekala ze sąbez ddoświadczenia itp ;-)

Mirrabella

Nic takiego nie powiedziałam. Jeśli umiesz się przełamać i pokazywać nago - nie ma problemu, mogę tylko przyklasnąć, ale to nadal nie zmienia faktu że jest to bardzo krępujące, szczególnie że to nie są jeszcze lekarze, nie "leczą pod przysięgą", są to obcy ludzie. Do lekarza ze specjalizacją zrobioną inaczej się podchodzi.

WhatMore

Widzieli w swoim życiu tyle "miejsc intymnych", że jedna więcej naprawdę nie zrobi na nich wrażenia. ;)

Mirrabella

To fakt, dla nich to tylko kolejna, ale ze strony pacjentki inaczej to troszkę wygląda. 😊

2ndLaw

Kiedyś ja też wstydziłam się rozbierać u lekarza, bo wiadomo, nie codziennie pokazuje się obcym swoje ciało ;) Ale już od jakiegoś czasu studiuję kierunek ginekologiczny. I naprawdę, nagość to dla wszystkich studentów (zupełnie jak dla lekarzy) chleb powszedni- nie zwraca się uwagi na wygląd pacjenta. Odkąd to zrozumiałam, już się nie wstydzę służby zdrowia, bo naprawdę nie ma czego ;)

Nietakmabyc

To jest niezręczne od strony pacjenta, ale uwierz mi dla lekarza czy nawet studenta pacjent jest po prostu "ciałem". Nie mówię tego w sposób obraźliwy dla pacjenta, bo owszem szanują go jak człowieka, ale chodzi po prostu o momenta badania, operacji itp. Już studenci pierwszego roku widzą w prosektorium miejsca intymne nieboszczyków, co muszę przyznać jest niesmaczne. Ale wtedy przyjmuje się inny sposób patrzenia. Ciężko mi to wytłumaczyć, ale tak po prostu jest. Dlatego nie wstydźcie się lekarzy czy studentów, oni naprawdę już to wszystko nie raz widzieli.

Wiktorynka

@2ndLaw Skorzystam z okazji i zadam Ci pytanie. :)
Niedługo muszę pójść do ginekologa i zastanawiam się, czy powinnam wydepilować miejsca intymne, czy nie..jak uważasz? Jak to jest postrzegane przez ginekologów?

Nietakmabyc

Mirabella, studentów również obowiązuje tajemnica ;)

Nietakmabyc

Moment* :)

ochnoitsmonday

@wiktorynka też się nad tym zastanawiam :D

Zobacz więcej odpowiedzi (7)
flara26 Odpowiedz

Pamiętaj, że nie ma absolutnie nic złego w tym, że nie zgodziłaś się na ich udział w badaniu! W końcu po to pyta się o zgodę. Fakt, że mogłaś w tej sytuacji poczuć się niezręcznie, ale to tylko zbieg okoliczności. :) Twoja historia jest bardzo dobrym dowodem na to, że studenci na praktykach nie są dla śmiechu, ale dla poszerzenia wiedzy. Niestety tu na anonimowych spotkałam się z podobnymi historiami związanymi z praktykami w szpitalu, które niosły niestety przykre przesłanie.

malinowastar Odpowiedz

Ja chyba mimo wszystko nie umiałabym się przełamać i wpuścić studentów do gabinetu podczas mojego badania

twin Odpowiedz

Ja ostatnio byłam w szpitalu tez na badaniach u ginekologa, zadano mi pytanie czy w badaniu mogą uczestniczyć studenci, zgodziłam się.

Oni chcą się po prostu nauczyć i bardzo się cieszę, że nasze szpitale prowadzą takie praktyki, przez co przyszli lekarze mają prawdziwą wiedzę.

I nikt się nie śmiał - wszyscy patrzyli z zainteresowaniem i chyba byli bardziej zestresowani niż ja :)

gorseciara Odpowiedz

Po dziesiątym studencie badającym mnie neurologicznie miałam serdecznie dość xD Ale na badanie ginekologiczne też bym się nie zgodziła za żadne skarby.

mmmagda8 Odpowiedz

Jak miałam 17 lat i rodzilam core na porodówce byly 4 studentki i 1 student. Dziekuje Bogu ze byli, bo pielegniarka olala mnie kompletnie i gdyby nie oni i ich szybka reakcja zeszlabym i zamiast na oddział poporodowy trafila do kostnicy. Doceniam studentow i z chęcią współpracuje z nimi, nawet chętniej jak z lekarzem ;)

kkest

No a jak ja lezalam na porodowce z zagrazajacym porodem przedwczesnym, mega skurczami to położna wzięła studentkę i kazała jej założyć mi wenflon .. byłob ok gdyby ktoś mnie zapytał o zdanie i gdybym nie była pierwsza osoba na której ona miała to zrobić .. całe szczęście nie doszło do tego bo gdyby miało dojść to bym chyba uciekla ..
Z całym szacunkiem ale niech nie robią takich rzeczy na wystraszonej pacjentce która martwi się o dziecko i seoj pierwszy porod ..

nanu19 Odpowiedz

Zalezy jeszcze jacy to studenci... Bylo tu raz wyznanie, ze weszli ( a dokladnie weszly) studentki, które miały zostać urologami i zaczęły sie naśmiewać z chłopaka :/

gitarzystka

Nie przekręcaj- one się z niego nie naśmiewały.

nanu19

To nie jest wedlug Ciebie naśmiewanie ? anonimowe.pl/BVjN9

gitarzystka

Studenci medycyny to też ludzie. Dziewczyna była pewnie równie speszona i zestresowana co ten chłopak. Palnęła głupstwo i z nerwów zaczęła się chichotać. Ze wstydu nie wiedziała co zrobić, więc uciekła. Pełno takich wyznań na Anonimowych, że ktoś niechcący palnął głupotę i szybko uciekł, bo spalał się ze wstydu.
Mam dużo znajomych na medycynie i możecie mi wierzyć na słowo, że podczas pierwszych takich sytuacji są naprawdę zdenerwowani i speszeni. To też ludzie.

rozdrazniona Odpowiedz

Moja siostra studiuje medycyne i rozumiem Twoj punkt widzenia. Ale ja nigdy nie zgadzam sie na zadnych studentow przy badaniach ani pobieraniu krwi. Jestem zbyt wrażliwa i przebyte traumy sprawily ze kazda wizyta u lekarza to dla mnie wyczyn. A poza tym moim zdaniem nie powinnas czuc sie winna, ze ich wyprosilas z gabinetu. Kazdy ma prawo podejmowac wlasne decyzje. To Twoje ciało i bedac u lekarza powinnas czuc sie komfortowo (na ile konfortowa moze byc wizyta u lekarza...), dlatego jesli obecni studenci sprawiaja ze nie czujesz sie dobrze, mozna ich wyprosic. Moim zdaniem nie popelnilas zadnego bledu :)

zimowapanna Odpowiedz

Mimo wszystko, jak już pójdę pierwszy raz do ginekologa to nie zgodzę się na obecność osób trzecich, zbyt się wstydzę :)

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie