#BHtrs

Mój pradziadek zawsze miał ogromne poczucie humoru. Na dodatek dość specyficzne.Za młodu nieźle dawał się sąsiadom we znaki. A to sąsiadki kurom ogony na zielono pomalował, innym razem pozamieniał krowy na sąsiednich pastwiskach. To znowu kukłę na pobliskim drzewie powiesił, tak wysoko, że z dołu nie sposób było się zorientować, że to wypchane szmaty. Pół wsi się zbiegło identyfikować wisielca. Zanim go strażacy zdjęli, wszyscy zdążyli już opłakać "wozaka" Romana, który niejednokrotnie po pijaku groził, że "obwiesi się" w lesie na najwyższej sośnie...

Najdziwniejsze, że nikt, poza najbliższą rodziną nie domyślał się, kto za tymi wszystkimi hecami stoi...
W końcu jednak sprawiedliwość dopadła dziadka. Zakpiła z niego sama Matka Natura.

Dziadek do domu z pracy wracał zawsze przez las. Akurat była zima, wszystko w śniegu. Dziadek idzie, pogwizduje, bo choć to wieczór, to pełnia akurat. W lesie widno i przyjemnie nawet. Nagle słyszy za plecami "szszszurrr, szszszurrr...". Stanął. Szuranie ucichło. Rusza dalej, a tu znowu "szszurrr, szszurrr...". Znowu stanął. I znów cisza. Dziadek rusza, coraz prędzej idzie, im szybciej idzie, tym szuranie mocniejsze...

Do domu wpadł w stanie niemal przedzawałowym. Blady, spocony, w kółko powtarzał tylko: "O Jezusie, coś mnie goni! O mateńko, to kara boska, za moje grzechy diabli do piekła mnie chcą zabrać!"

Owymi diabłami okazał się okazały pęd jeżynowego krzaka, który przyczepił się dziadkowi do nogawki. Ten przejęty nieznanym hałasem, nawet nie zorientował się, że mu coś u portek wisi.

Cała rodzina jeszcze przez długi czas się z dziadka śmiała, że niby taki kozak, a przez zwykłą jeżynę prawie ze strachu umarł.
cactus Odpowiedz

przeczytałam "szszczuuur, szszczuuur" 😂

AnonimowyNick

To się naucz czytać.

Sklepowa1991

@AnonimowyNick a Ty się naucz nie brać wszystkiego tak na serio

AnonimowyNick

A co tu jest do brania lub do nie brania na serio? Koleżanka powyżej pochwaliła się, że nie potrafi czytać. Co, mam jej gratulować, bić brawo? Jeśli chodzi do przedszkola, to ok, rozumiem, ale w innym wypadku raczej nie chwaliłbym się tak istotnym brakiem podstawowych umiejętności.

AnonimowyNick

@love

A potem np. pochwaliłabyś się brakiem podstawowych umiejętności? Szszczuuur, szszczczuuur? A jak już podeptasz ten mój łeb to chociaż powiadom moją rodzinę i znajomych, ok? Tylko proszę Cię, przeczytaj ten tekst z 10 razy, powoli, żebyś tak jak koleżanka wyżej nie musiała nikomu się chwalić jaka Ty jesteś super, bo nie umiesz czytać.

cactus

@AnonimowyNick Umiem czytać i nie, nie chodzę do przedszkola :) po prostu czasami czytam zbyt szybko i przeczytałam źle. I coś w tym złego? Bo nie rozumiem. Dużo osób pisze komentarze typu "o matko, przeczytałam...." a Ty akurat musiałeś uczepić się mnie. Hehe, widać nie masz nic do roboty i czepiasz się innych, bo co? Bo chcesz żeby wszyscy Ci mówili jaki to jesteś super że kogoś poprawiasz? Może lepiej pilnuj własnego nosa :)

cactus

@AnonimowyNick a i nie jestem Twoją koleżanką :)

AnonimowyNick

@cactus, padło akurat na Ciebie. Nie uważasz, że chwalenie się swoimi błędami jest niezbyt inteligentne? Co Ci dało pochwalenie się? Popełnianie błędów, w czytaniu również, jest jak najbardziej ludzkie, ale nadal zastanawiam się po co o tym wszystkim oznajmiać? To tak samo jakbym pochwalił się, że nie potrafię liczyć. Czy ta informacja chociaż w najmniejszym stopniu zmieniła Twoje życie? I faktycznie, nie mam nic do roboty bo mam urlop ;) I gdybym chciał, żeby mi wszyscy pisali jaki to jestem super to raczej nie wytykałbym takiego błędu, bo z góry było wiadome, że zostanę zminusowany. I nie mam tego nikomu za złe, bo tak jak ja mam prawo wyrażać swoje zdanie na dany temat, tak inni mają prawo się z nim zgadzać, lub nie ;) I bardzo przepraszam za zwrot "koleżanka". Musiał Cię niesamowicie urazić, Pani Cactus ;)

cactus

@AnonimowNick Nie chwalę się swoimi błędami, (nie uważam też żebym popełniła jakiś błąd) to że napisałam, to co napisałam nie oznacza chwalenia się, poza tym mógłbyś też wziąć pod uwagę iż napisałam taki komentarz dla żartów, a Ty od razu piszesz mi, jak ja się chwalę że nie umiem czytać.

AnonimowyNick

@cactus, i jak najbardziej masz prawo do takiego komentarza. Tak samo jak ja mam prawo ten Twój komentarz negować. I musisz też wiedzieć, że nie wszystko co tu piszę jest w 100% na poważnie ;)

cactus

@AnonimowyNick W takim razie, jeśli tak pięknie to podsumowałeś, może zakończmy naszą "kłótnie" czy jakkolwiek można to nazwać, w zgodzie :)

Zobacz więcej odpowiedzi (3)
Obito Odpowiedz

Ja kiedyś usłyszałam jakieś piski i świsty w moim łóżku. Była północ, ciemność zastanawiałam się co to... Kilka minut później zrozumiałam, że miałam duszności, a te świsty to dźwięk mojego oddechu D:

lubieszczypior

Tez tak mialem, piona:)

grzejniczek Odpowiedz

Portki??..
Powiedz, że jeszcze mówisz "kapota" i że wychodzisz "na pole" to jesteśmy rodzeństwem

Daw1d

Bo my wychodzimy z dworu na pole :3

kultowa0

portki są zawsze spoko :D

lucyferq

Tej, my też mówimy portki i kapota, a nie wychodzimy na pole, tylko na dwór:)

Obito

U mnie się wychodzi 'outside' ;)

kultowa0

Jak wychodzic, to tylko na pole ;)

JaneUmbridge

A czy ktoś tu mówi na śmietnik "hasiok"? :D

Obito

Oczywiście na pole z dworu :D

Danielle91

JaneUmbridge Mówi😉 Tychy.

Obito

Gacie to ja mówię na majtki :D

YourShadow

Czyli wszyscy tu jesteśmy sporą rodziną, witajcie bracia i siostry :D

Zobacz więcej odpowiedzi (30)
Lewkonja Odpowiedz

Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka... znaczy dziadka :D

CamuCamu Odpowiedz

Moja koleżanka kiedyś pomyliła szuranie łopaty z odglosami dzika i tez zaczęła uciekać:D

DziewiecITrzyCzwarte Odpowiedz

Skojarzyło mi się z krótkometrażówką, "Złomek i błędny ognik" czy jakos tak. Złomek z "Aut" robil ciągle kawały aż ktoś zrobił żart jemu

KikaSkadsTam Odpowiedz

Tez bym sie bala :(
Las, noc, pelnia. Miazga

MalaTruskaweczka

Ja bym miała zawał na miejscu...

Ewelina9221 Odpowiedz

@Danielle91 ja też mieszkam w Tychach :D Piona!

Danielle91

stevtyler

Dołączam się :v

artux Odpowiedz

Znam podobną historię, działo się to X lat temu, wujek mojego ojca wracał w nocy do domu, nie wiem nawet skąd. W każdym razie, przechodził właśnie koło miejsca, w którym w czasie wojny Niemcy złapali i rozstrzelali Żydów, którzy uciekli z transportu. W pewnym momencie zobaczył przed sobą postać... o ludzkim ciele i głowie z rogami. Pierwsza reakcja "Rany boskie, diabeł!", spotęgowana jeszcze mijanym miejscem. Już miał brać nogi za pas, ale pomyślał sobie "no kurde, kawał chłopa ze mnie, nie stchórzę". Zaczekał aż postać się zbliży... Okazało się, że to jego znajomy kupił w pobliskiej wiosce kozę, która nie chciała sama iść, więc wziął ją "na barana", i jej głowa wystawała ponad jego. Później opowiadał, że gdyby w tamtym momencie stchórzył, do końca życia zarzekałby się, że widział diabła :D

keanna Odpowiedz

.

Akcentomaniaczka

.

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie