Jestem osobą niepełnosprawną, mam 24 lata i od ponad 3 lat przez chorobę jestem praktycznie odizolowana od ludzi. Nie mam znajomych, do niedawna nie miałam też partnera. Od kilku miesięcy jestem w związku z najcudowniejszym facetem pod słońcem. Nareszcie po tylu latach mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa.
Zapytacie: gdzie jest haczyk? Już mówię.
Kilka dni temu dowiedzieliśmy się, że mój partner jest nieuleczalnie chory. Lekarze są bezradni, bo wada serca została wykryta za późno.
To by było na tyle, jeśli chodzi o moje szczęście...
Dodaj anonimowe wyznanie
"mówisz - na śmierć
mówisz - na wieczność
a jeśli zmienisz się w drzewo
czy mogę liczyć na to że wzejdziesz
pod moim oknem"
(...)
/ Halina Poświatowska /
Życzę tyle szczęścia, ile się Wam da uzbierać.
Trzeba się cieszyć każdą chwilą. Życzę Wam dużo zdrowia.
za to facet musi być mega szczęśliwy i jego szczęście to fakt, że zaraz się zawinie z tego świata xD