#Ak2ni
Zbliżam się do trzydziestki. Jakie mam doświadczenie w związkach damsko-męskich? Zero. Jakiś seks? Zero. Jestem śmiesznym prawiczkiem. Wiem, że już raczej za późno na szukanie sobie kogokolwiek. Gdybym nie był nieśmiały i introwertyczny, nie byłoby jeszcze wszystko stracone. Ale te moje dwie ułomności sprawiają, że jakikolwiek „podryw” jest dla mnie abstrakcją. Mam zaczepiać obce laski na ulicy, jak jakiś oblech? Przecież to jest żałosne!
Mieszkam w niewielkim mieście w domku rodzinnym, na dodatek z rodzicami. Zbieram pieniądze na własne mieszkanie, ale jeszcze trochę mi zejdzie, zanim uzbieram wystarczającą kwotę. W pracy wyrabiam znacznie więcej niż podstawowy wymiar godzin w miesiącu. Po pracy wracam do domu, by odpocząć. Nie mam sił, by łazić po mieście tylko po to, by zaczepiać jakieś kobiety. Dyskoteki? Dla mnie introwertyka i nieśmiałego zarazem to tortura. Zresztą nienawidzę tańczyć. Portale randkowe? Próbowałem, ale bezskutecznie. Nawet jak były jakieś ciekawe dziewczyny, to w ogóle nie odpowiadały na żadne próby kontaktu. Jedyne chętne to albo z drugiego końca kraju, albo jakieś, za przeproszeniem, totalnie zaniedbane pasztety (a nie szukam modelki).
Z czego wynika moja nieśmiałość? Z kompleksów. Jestem niski – 176 cm wzrostu. W szkole byłem uznawany raczej za dziwaka. Miałem wyższe ambicje niż siedzenie na przystanku MPK, jaranie szlugów i picie browca. Na studiach było lepiej. Miałem nawet paczkę znajomych, chodziło się na imprezy, ale raczej na domówki. I nawet wtedy nie potrafiłem przełamać się z powodu kolejnych kompleksów. Mianowicie nie jestem atrakcyjny fizycznie. I teraz doszedł kolejny kompleks. Nigdy nie byłem w związku. Stary facet zbliżający się do trzydziestki i nikogo nie miał? Pewnie jakiś pomyleniec – tak wszyscy myślą. Wpadłem w błędne koło, wstydzę się tego, że się wstydzę. Na dodatek nie jestem zbyt gadatliwy. Lubię słuchać innych, a nie samemu ględzić bez składu i sensu. Introwertycy tacy jak ja są niestety traktowani przez współczesne społeczeństwo jak inwalidzi. Liczy się tylko przebojowość i pewność siebie.
Jeśli ktoś w moim monologu widzi siebie samego, ale jest młodszy, to niech działa. Niech idzie do psychologa albo psychiatry. Nie pozwólcie, aby nieśmiałość, która jest jak nowotwór, wysysała z Was życie i pozbawiała Was szans na normalne funkcjonowanie.
Dla mnie jest już za późno. Nawet jakbym poszedł do psychologa i się leczył, to raczej w wieku prawie 30 lat bez żadnych wcześniejszych doświadczeń nikogo normalnego już nie poznam. Nie mam na myśli dziewczyny na jeden wieczór. Chciałbym kogoś już na poważnie. Ale to tylko marzenia ściętej głowy.
Mieszkanie z rodzicami to żaden wstyd, zwłaszcza w czasach dzikiej deweloperki i sztucznego trzymania ceny mieszkań na poziomie niedostępnym dla zwykłego Kowalskiego, chyba że podpiszesz cyrograf z bankiem na 30 lat). Sylwetkę da się poprawic rozsądnym odżywianiem i ćwiczeniami z oporem, a pewność siebie pójdzie tuż za tym, proporcjonalnie do efektów. Nie zmienisz tego nie robiąc nic w tym kierunku - przez lata nie zadziałało samo, teraz też nie zadziała.
Użalasz się nad sobą jak smętna pipa. Tak na prawdę czekasz, aż ktoś ogarnie twoje życie za ciebie. Jestem introwertykiem, jak ja już rzygam tym określeniem. Nie lubisz ludzi, to czego oczekujesz?
Ja gardzę większością ludzi, mam wrodzone poczucie wyższości, nie posiadam empatii. Przed 30-tką postanowiłem że znajdę żonę. Poświęciłem ze 2 lata na portale randkowe. Mam żonę i dzieci.
Nie liczyłem, że ktoś ogarnie życie za mnie.
Nie cierpię użalania się nad sobą.
Bo Ty nie masz uczuć. To jakbyś porównał łatwość zaatakowana nożem przypadkowej osoby przez absolwenta europejskiej szkoły teatralnej, powiedzmy Gabriela Johnson'a, z zaatakowaniem kogoś w ten sam sposób przez zbira z Kongo, Mbumbwu Mekodobwi ktory dopiero wysiadł z pontonu. Dla ułatwienia - w tym porównaniu to Ty wysiadłeś z pontonu :)
W czynach przestępczych liczy się dla mnie wina i należyta kara.
P.S. nie mam pontonu.
Mam uczucia, część z nich wszystkie.
To było porównanie. To że coś dla Ciebie jest łatwe emocjonalnie, nie znaczy że i dla niego też. To go nie zwalnia z powinności pracy nad sobą, przeciwnie, tym bardziej go do niej obliguje. Albo ja przekombinowałem z porównaniem, albo Ty nie załapałeś.
Zafiksowałeś się na tym, że jesteś do niczego i już do Ciebie za późno. A tak naprawdę życie zaczyna się po trzydziestce ;).
Mieszkanie z rodzicami nie pomaga na pewność siebie. Jest na pewno wygodne i uzasadnione z ekonomicznego punktu widzenia, ale jesteś tam wciąż na pozycji dziecka. Poczucie, że jesteś u siebie i dajesz radę, może dużo zmienić.
Mężczyzna, który lubi słuchać innych, jest skarbem. Pozwól się odnaleźć. Idź do ludzi, ale nie żeby szukać drugiej połowy, tylko tam, gdzie ludzie się spotykają. Nie chcesz na żywo, zacznij w internecie, na jakichś forach tematycznych. Wierz mi, wolny mężczyzna około trzydziestki i to bez przeszłości, jest w cenie. Tylko przestań narzekać i coś zmień.
A wiesz, że introwertyzm nie jest żadną formą niepełnosprawności? Zasłaniasz się tym tak bardzo, że nie widać Ciebie - tego jak lubisz spędzać czas, jakie masz zainteresowania itd. Może dlatego nie udaje Ci się nawiązać żadnych relacji. Za dobrze się chowasz.
A co próbowałeś z tym zrobić?
Z nieśmiałością, z brakiem zainteresowań, że swoją sylwetką? Nie chodzi o to, że musisz ale narzekaniem nic nie zmienisz. Masz 30 lat, a mówisz jakbyś już się do trumny układał.
Ale co ty p... To ze za stary to wymowka. Nigdy nie jest za pozno. Tez jestem untrowertyczka ale Lubie siebie I nie jestem przesadnie niesmiala. I Lubie introwerttkow. Wez znajdz sobie hobby I idz do psychologa bo masz problem z poczuciem wlasnej wartosci. Skoncz z wymowkami. 30 lat to mlodpsc ( ja mam 36 a czuje sie i wygladam na 25). Jak polubisz siebie to reszta Sama przyjdzie. Ale najlpierw musisz sie nauczyc lubic BYC Sam ze soba. O dziwo to nie trudne. I jak jestes inteligentny to terapia szybko moze przyniesc pozadane efekty.
Nie jestes 89 letnim dziadkiem zeby wymyslac ze za pozno lol. Pozdr.
Ja chodxilam do psychologa grubo po 30. Baardzo pomoglo. Lubie siebie, Lubie zyc. Lubie cisze I kilka bliskich mi osob I jest ok. Ludzie Tez mine Lubia zazwyczaj. Spokojny, pewny siebie introwertyk to fajny czlowiek. Powodzenia
Przynajmniej jest zrównoważony emocjonalnie (ten spokojny, pewny siebie intro) a nie że nie wiadomo co mu odwali za 10 minut :)
To nie jest kompletnie moja sprawa, ale jeśli ktoś pisze wyznanie to chyba po to żeby dostać jakąś informację zwrotną.
Wychodzi na to, że jesteś inteligentną osobą więc stać ciebie na zadanie sobie kilku poważnych pytań, np. czego właściwie chcesz, bo mam wrażenie że nie wiesz do końca i żeby zrobić taką "podróż w głąb siebie" jak doradzał Jung. Mam wrażenie że, próbujesz dorabiać/urabiać siebie pod to co robi większość ludzi i pod ich styl życia. Ale to nie będzie twój styl życia, tylko ich i będziesz cierpiał jeszcze bardziej. Zresztą, zakładasz że ludzie będą myśleć na twój temat (błąd) a nawet jeśli tacy się znajdą... no to co? W społeczeństwie krążą takie "oryginały" a oni w ogóle nie przejmują się co kto myśli o nich. Wracając, urabianie siebie pod społeczne trendy jest słabe. Przykład. Skoro masz mieszkanie, w domu, jesteś ogarnięty życiowo, pracujesz, możesz dokładać się do wydatków domowych rodziców, to po co np. brać kredyt na 30 lat albo kupować mieszkanie za swoją gotówkę? Tylko po to, żeby napisać gdzieś w jakiejś głupiej aplikacji randkowej że jesteś 30latkiem z własnym mieszkaniem? Przecież te pieniądze możesz wydać na cokolwiek innego, bardziej sensownego, albo nie wydawać. Inną sprawą jest to, że prawdopodobnie twoja ucieczka w pracę i branie nadgodzin źle wpływa na twoje zdrowie i samopoczucie. Stres, zmęczenie, monotonia. Przestań brać te nadgodziny i skorzystaj z czasu wolnego, spędź go aktywnie, na sport, hobby, może wyjazd na urlop. A może na wyciszenie się. Brzmisz jakbyś działał pod jakąś presją społeczną, a ta presja będzie na ciebie działać o tyle, o ile jej na to pozwolisz, przecież to ty kontrolujesz sytuację. Zresztą, jeszcze nie masz nawet 30 lat. Najpierw znajdź pomysł na siebie, a potem szukaj związku, inaczej zwiążesz się z byle kim, jak spora część ludzi, że nie wiedzą co mają ze sobą zrobić więc związek będzie moim sposobem na życie.
Obecnie masz komfortową sytuację, bo ją kontrolujesz zupełnie, nie masz alimentów, dramatów, kryzysów związanych ze związkami, małżeństwa w którym się nie układa, problemów z dziećmi itd. więc to doceń. To jedynie zagłuszy wewnętrzną pustkę i kompleksy, ale... sprawi że będzie gorzej. Na razie w ogóle nie korzystasz ze swojego czasu wolnego albo pracując albo w tym czasie się umartwiając. Zacznij się regenerować.
Daj sobie szansę, zamiast szukać na Internecie zainwestuj w porządne biuro matrymonialne, takie gdzie dostaniesz wsparcie doradcy. Nie ukrywajmy rzeczywiście na portalach typu Tinder masz małe szanse, ale nieśmiali introwertycy też sobie układają życie. Takie biura zbierają porządny wywiad i dobierają potencjalnych partnerów zgodnie z usposobieniem.
Wcześniej już nigdy nie będzie. A w wieku 30. lat jeszcze dość łatwo znaleźć partnera na poważnie, zwłaszcza facetom. Przestań sobie szukać wymówek, bo możesz albo zacząć teraz albo dalej skamleć, że jest za późno i tak do śmierci.
Znajdź sobie hobby