#ATMzl
Zawsze byłem typem człowieka szarego, introwertyka. nie tyle siedzącego w swoim świecie, co po prostu nie angażującego się niepotrzebnie, skrywającego się pod kapturem czarnej bluzy z zaspanymi oczami. Wszyscy wiedzą o co chodzi, taki typ człowieka obserwatora, dla niektórych ćpuna, choć tak naprawdę unikałem wszystkiego co może sprawiać kłopoty. Nie spotkało mnie wiele dobrego, ale złego też nie. Po prostu żyłem, choć nie, to złe słowo. Przez blisko 20 lat istniałem.
Kilka miesięcy temu w drodze na uczelnię, czekając na przystanku na autobus, dostrzegłem młodą dziewczynę ewidentnie napastowaną przez typowego Sebka, z wytatuowaną nienawiścią do policji, równie wieki co szeroki, ale nie niezbyt inteligenty. Z racji, że robiło się nieciekawie, rozglądałem się za jakąś pomocą, ale jak na złość wiało pustkami. Miałem ochotę uciec, zniknąć jak to miałem w zwyczaju, jednak w chwili gdy kątem oka dostrzegłem, że ten kloc pcha łapy tam gdzie nie powinien, a twarz dziewczyny aż biła przerażeniem, mimo że telepałem nogami, które chciały uciekać, coś mnie ruszyło. Szarpnąłem gościa, przydusiłem do siatki i nakazałem mu zostawić dziewczynę.
Pewnie fanatycy anonimowych spodziewają się filmowego zakończenia, w którym dres uciekł, a my zostaliśmy parą. Otóż nie, dostałem dość mocne uderzenie, a potem przy upadku uderzyłem o coś ostrego... Jakąś krawędź? Straciłem przytomność i odzyskałem ją kilka godzin później w szpitalu. Dziewczyny więcej nie spotkałem.
W takim razie co zmieniło mój światopogląd? Od tamtego dnia, widzę przed oczami zapłakaną twarz dziewczyny mówiącą "dziękuję", nie wiem czy to moje wyobrażenie, czy jakieś przebłyski z tej historii, ale to chyba pierwszy raz kiedy ktoś mi tak szczerze podziękował, kiedy poczułem, że naprawdę komuś pomogłem. Choć na jeden moment zamieniłem się z szarego człowieka w superbohatera, choć nie był to typowo komiksowy scenariusz.
Dziewczyno, jeżeli to czytasz - może Cię uratowałem, ale za to Ty mnie uratowałaś na pewno! Zmieniłaś moje podejście, dałaś poczucie, że ktoś, kiedyś może mnie potrzebować, że mogę robić coś by pomagać, że mam wpływ na wiele otaczających mnie spraw, że nie muszę tylko uciekać, nie muszę być niewidzialny. Dziękuję!
Dziewczyno znajdź się bo my tu czekamy na szczęśliwe zakończenie 😂❤
no, czekamy, czekamy! Zejdź z nieba na anonimowe :)
Właśnie miałam to pisać! ;)
schodzę :) tylko nie z nieba. Chętnie się odwdzięczę :)
@niemamkonta to ciebie uratował? 😀😀
ciężko stwierdzić... Ale spotkała mnie bardzo podobna sytuacja do tej... Chętnie bym się dowiedziała czy to ten sam chłopak. Może wtedy byłby happy end - żyli długo i szczęśliwie hehe :)
Czekamy i wierzymy! :)
chciałabym przeczytać za rok, że znaleźliście się przez anonimowe i jesteście razem !
To ja poczekam z wami! Bohaterze, ujawnij się!
Chłopaku z wyznania, gdzie jesteś?
To ja też poczekam :D
Jeszcze sie okaże ze dziewczyna uciekła i to sebek zadzwonił po pogotowie :P
w końcu to anonimowe a sebki całkiem inne 😂😂
wiesz, człowiek działa pod wpływem chwili, impulsu, adrenalina działa i wybiera się albo walkę albo ucieczkę. Nie ma w tym nic złego i wstydliwego, tylko szkoda, że nie znasz chłopaka, ale kto wie. Może się znajdzie :)
Wspaniała historia <3
Jesteś moim bohaterem. Brawo za odwagę :)
Cudnie się czyta takie komentarze, dziękuję!
Dziewczyno czytasz to? Domagamy się haapy endu :D
Typowy sebek to jest dres. Ale nie 2x2. Tylko raczej 0,5x1,5 :p
Nie to, że się przechwalam czy doradzam, bądź wymądrzam. Są czasem takie sytuacje, że trzeba.
Ale ja tam bym od razu przeszedł do rzeczy, niż nim szarpnąć. Od razu w twarz, najlepiej to w szczękę, nos, krocze, bądź splot słoneczny.
W walce wręcz, przeciwnika trzeba unieszkodliwić najszybciej i najskuteczniej jak to tylko możliwe, ale tylko kiedy ktoś zagraża nam lub komuś. A z takimi sebkami, to nie trzeba się patyczkować.
A dla autora, brawo za odwagę.
jestem, dziekuje :*
Czyżby dziewczyna z przystanku?😜😊
byłoby fajnie :)
Jesteś jeszcze tutaj? :)
Czekamy na rozwój sytuacji :)
Miałem podobną historię! Jak byłem 6 letnim dzieckiem mieliśmy z rodzicami wypadek samochodowy. Była ślizgawica, a tata nie dostosował prędkości na zakręcie i kilka razy dachowaliśmy punciakiem na zasypanym śniegiem polu. Nie wiem sam czy to moja wyobraźnia, ale pamiętam tylko jak mama wyciągnęła mnie przez szybę z samochodu, krzyczała, że nie wolno mi teraz spać i kazała mi głośno mówić wszystkie imiona kolegów których znam. Mógłbym zapytać mamy, ale ona kompletnie nie pamięta wypadku, a tato był nieprzytomny. Wszyscy, żyjemy, jesteśmy zdrowi, tylko tata miał złamaną nogę.
a gdzie żyli długo i szczęśliwie?i znowu złamałeś moją wiarę w dobre dresy :)