#ALlxg

Mam 28 lat i wpadłam w nieskończoną spiralę, o której wam opowiem. 
Uznałam, że moja twarz, dokładniej skóra, jest niedoskonała. Poszłam w te pędy do drogerii i po kilkudziesięciu minutach wyszłam biedniejsza o ponad dwie stówki, ale zaopatrzona w najlepsze kosmetyki. Problem był z, jak wtedy uznałam, porami – musiałam je wyczyścić. Użyłam odpowiednich kosmetyków, w tym peeling. Twarz jak marzenie. Ale pojawiły się pryszcze. Pomyślałam, że to efekt uboczny peelingu i że źle oczyściłam skórę. No i ponownie peeling, oczyszczanie, nawilżanie. I dramat – skóra tłusta, jakbym w oleju się myła. Więc kosmetyki na skórę tłustą. Potem kosmetyki na skórę wysuszoną. Kosmetyki na skórę pękającą, na zaskórniki, na pryszcze, znowu na tłustą, znowu na suchą. Mycie po kilka razy dziennie, makijaż nie chce się trzymać, bo albo skóra tłusta, albo nawilżona kosmetykami, których nie można malować. Poszłam do dermatologa, przepisała lepsze kosmetyki, w tym maści na receptę, jakieś tabletki...
Wszystko trwało lekko ponad półtora roku, moja twarz z przeciętnie niedoskonałej stała się istnym pogorzeliskiem mojej pewności siebie.
Jakoś na początku maja byłam na wyjeździe ze znajomymi. Moja torba niestety nie poleciała razem z nami, nim dotarła na miejsce, już nas tam nie było... A w torbie wszystko do mojej twarzy. Poddałam się, moja twarz z dnia na dzień wyglądała coraz gorzej, a wtedy jeden z moich znajomych powiedział, bym w końcu dała jej odpocząć... Przestałam robić cokolwiek, poza myciem dużą ilością wody. 
Po dwóch tygodniach moja twarz miała jakby nową skórę. Delikatną, ale zdrową. Po trzech, mimo że już dawno miałam swoje wszystko, nadal nie używałam niczego. Po trochę ponad miesiącu moja twarz wyglądała lepiej niż kiedykolwiek wcześniej...
Wystarczyło od początku nie robić nic. Teraz bardzo uważam na swoją twarz, by jej nie psuć, a każda niedoskonałość jest powodem do uśmiechu i akceptacji.
Wpadłam w spiralę, ale na szczęście zgubiony bagaż mnie z niej wydostał, no i może pocałunek greckiego słońca w tym miał swój udział... ;)
Moss Odpowiedz

Ja ej zawsze ludzie popadają w skrajności.
Kosmetyki nie są złe. I można znaleźć coś spoko nawet za kilka złotych ale trzeba wszystkiego używać z głową.
Dobre oczyszczenie skóry rano i wieczorem nie zaszkodzą jej. Ale już robienie tego kilka razy dziennie jest słabe.
Piling stosowany raz na tydzień/dwa działa mega. Ale robienie go codziennie po prostu niszczy skórę.
A zwykły krem nawilżający stosowany nawet codziennie jest super rozwiązaniem dla większości osób.
To nie jest tak, że te kosmetyki są jakieś tragicznie czy mają nieodpowiednie składy. To użytkownicy zazwyczaj zawalają sprawę.

asdaqweqeqwe Odpowiedz

dbanie o skórę:
-odżywianie(eliminacja CUKRU, może mleka/przenicy)
-nawodnienie
-sport, aktywności
-relacje i psychiczne zadbanie o siebie
-słońce
Dziękuję

asdaqweqeqwe

no ale 'prościej jest' kupić kosmetyki za 500 PLN niż przez 3 miesiące regularnie dbać o zdrowie i jedzenie

HansVanDanz

Kobiety/dziewczyny często wolą maskować niedoskonałości cery niż o niż zadbać. Ma być tu i teraz. A że często to pogarsza stan twarzy... Trudno, da się więcej podkładów i makijażu. I to jest błędne koło.

Myszcz

Słońce akurat poprawia tylko prowizorycznie, bo podsusza aktywne ogniska, na dłuższa mete szkodzi cerze. Z resztą się zgadzam, plus zero fajek i ograniczenie alkoholu.

Myszcz

Aa jeszcze częste pranie poszewek na poduszki i nie dotykanie twarzy brudnymi łapkami :)

PaulineSanne Odpowiedz

Spotkało mnie coś podobnego, teraz stosuje tylko jeden krem.

Dodaj anonimowe wyznanie