#AH92c

Wczoraj widziałem jak jakiś chłopak podrzuca samochodem dziewczynę, pewnie ze szkoły, pod domek jednorodzinny i żegnają się pocałunkiem. On miał na oko może 20 lat i już miał fajny samochód i ładną dziewczynę. Ona mieszkała w domu jednorodzinnym i była naprawdę dobrze ubrana. Widziałem amerykański sen. To co widuje się w filmach i młodzieży w USA, i to o czym marzyłem oglądając takie filmy.

Niektórzy naprawdę wygrali w życie. Jedni odziedziczyli po rodzicach pieniądze i dobre geny, a ja odziedziczyłem zakola, niski wzrost, brzydką twarz i kompletne beztalencie. Czuję się jak nieudacznik, który nic nie osiągnął. Zawsze marzyłem żeby być taki jak ten chłopak. W zamian tego w wieku 26 lat muszę liczyć każdą złotówkę, mieszkam z rodzicami i mam pracę za prawie najniższą krajową, w której traktują mnie jak śmiecia.

Dziewczyny oczywiście nie mogę znaleźć, bo jaka by chciała biednego przegrywa. Czuję, że w oczach ojca też jestem nieudacznikiem, a to boli, więc czasami wolę nawet nie wychodzić z pokoju. Życie jest brutalne.
miensnywonsz Odpowiedz

@JestemIbedeNikim spójrz tylko na swój nick, polecam zacząć od nastawienia, skoro twierdzisz, że jesteś i będziesz nikim, to tak będzie, na twoje własne życzenie ...

Ma własne życzenie nie wybrałem sobie wzrostu ani wyglądu, ani urodzenia się w prostej rodzinie która też żyje aby żyć. Jak mam zmienić nastawienie kiedy wszystko wokół udowadnia mi ile jestem wart? Dziewczyny, szef, współpracownicy, znajome twarze wokół mnie, a nawet ostatnimi czasy własny ojciec.

Frog

@miensnywonsz
Daj pokój. Szkoda Twojego czasu.
To, o czym mówisz, było pisane / wyjaśniane / pod wyznaniami Autora co najmniej dziesięć razy.

Quakie

JestemIbedeNikim Ty znowu swoje?
I pewnie nadal nic nie zrobiłeś co?

livanir

@JestemIbedeNikim Też nie wygrałam na loterii genetycznej, ani loterii zdrowotnej, ani loterii rodzinnej. A mimo to mam faceta.
Szczerze powiedz mi, jak TY chcesz by ktokolwiek Ciebie pokochał, skoro Ty nawet siebie nie kochasz? Nie powinieneś być tą osobą, która kocha Ciebie jako pierwszą? Kiedy zrobiłes coś dla siebie? Ładnie się ubrałeś, przygotowałeś ładne śniadanie, doradziłeś jak przyjacielowi?

MaryL

Może jakbyś tak bardzo nie skupiał się na czubku swojego nosa i czasem też zapytał innych o ich problemy, to byś zobaczył, jak wielu ludzi ojcowie traktowali jak śmiecia od pierwszego dnia życia, zupełnie bez powodu. Jakie ich nieszczęścia spotykały w pracy, wypadki i choroby.

Denerwuje mnie już to twoje pie*dolenie, aż mam ochotę tobą potrząsnąć. Ciesz się, że jesteś zdrowy i masz rodzinę, która pozwala ci u siebie mieszkać w takim wieku. Ja i wiele osób w moim otoczeniu możemy o obu tych rzeczach tylko pomarzyć. Rozejrzyj się po ulicach, po marketach ile jest tych pięknych i bogatych.

MaryL

Ona0302, to już nawet nie jest kwestia nastawienia na porażkę. To kwestia ogromnego egocentryzmu. Kto normalny się tak bardzo na sobie skupia, nad sobą użala? Jemu się wydaje, że jest jakiś wyjątkowy, że mu się więcej powinno należeć, że powinien więcej dostać od rodziców/życia. Jest tak zaślepiony wpatrywaniem się w siebie i użalaniem nad sobą, że nawet nie dostrzega i nie jest w stanie realnie ocenić sytuacji innych ludzi. A ma zupełnie przeciętną sytuację.

Frog Odpowiedz

"Życie jest brutalne."
Nie. To Ty sam dla siebie jesteś katem.

Reszta w moich komentarzach, pod Twoimi poprzednimi wyznaniami.
Nie będę się powtarzać.
I tak masz w dupie to, co Ci ludzie radzą - a czynią to (w znakomitej większości) w dobrej wierze.

No to katuj się dalej.

Marquise Odpowiedz

Już to pisałam, ale widocznie nie dotarło.
Dostałeś setki dobrych rad, ale każdą sugestię, co możesz zrobić - obalasz, bo według Ciebie się nie da.
Albo chcesz żyć w poczuciu tej swojej beznadziejności, albo chcesz coś zmienić. Nie od razu wszystko na raz - bo przysłowiowe łapanie kilku srok za ogon może doprowadzić do tego, że faktycznie nic nie wyjdzie z żadnego pomysłu. Stopniowo. Krok po kroku.

Zakola - OK, jestem kobietą, nie mam tego problemu, ale moje nawyki co do spania doprowadziły do tego, że mam jedną stronę "wytartą", tak jakby mi się robiły zakola po jednej stronie. Ale zainteresowałam się. Zaczęłam czytać, co można zrobić z takim problemem. Uczesanie i odwiedzenie fryzjera to jedno (a w tym zakresie wydatek dla kobiety jest o wiele wyższy niż strzyżenie z modelowaniem u mężczyzny). Ale może jakieś preparaty? W aptece za jakieś 25zł - 30zł zakupiłam maść końską, bo wyczytałam, że pomaga. Trochę lepiej jest, ale też trzeba regularnie nakładać i trzymać się wytycznych.

Niski wzrost - są wkładki do butów na przykład.

Brzydka twarz - a może kwestia zadbania? Znaczy to teraz źle brzmi, ale brakuje mi słowa. Też nie mam idealnej cery, mam blizny po ospie chociażby. Blizn nie zlikwiduję, ale raz na jakiś czas (czasem jest to raz na pół roku, innym razem raz na rok) chodzę do kosmetyczki. Do tego może jakieś kremy? I ewentualnie odwiedzenie dermatologa, jeśli masz jakieś problemy skórne.

Gdzieś pisałeś o wadzie wzroku i okularach - mój kompleks z czasów szkolnych. Nie znosiłam okularów. Nie chciałam chodzić, źle się w nich czułam. 13 lat temu mnie pobito, trafiłam na SOR z podejrzeniem, że mam szkło w oku. Od tamtego czasu noszę soczewki. Wydatek około 200 zł raz na pół roku. Plus oczywiście płyn do tych soczewek.
Oczywiście cena zależna od tego jaka firma wyprodukowała soczewki, gdzie kupujesz (w salonie optycznym, czy np. w drogerii), ile soczewek jest w opakowaniu.

CzerwonaRurza

Brzmisz jak osoba warta dokładniejszego zainteresowania się nią.
Tylko taka rzeczowa uwaga, która mi się nasuwa po przeczytaniu tego co napisałaś.

Nie tylko chce coś zmienić, ja bym chciał wszystko zmienic. Każdego dnia patrze w lustro i widzę siebie i zastanawiam się dlaczego muszę żyć w tym ciele i dlaczego mam tak paskudne życie. Każdego dnia o tym myślę i doskonale widzę. Mmiejszy, brzydszy, mniej inteligentny, aspołeczny, po prostu gorszy. Chciałbym coś z tym zrobić, ale jak zmienić swoją twarz? Jej się nie da zmienić bez hirurgicznej operacji. To samo z włosami, tylko przeszczep mnie ratuje. Przeszczep na który mnie nie stać. Buty na koturnie? Przecież to widać. Praca? Próbuje znaleść lepszą już od dłuższego czasu. Myślisz, że w człowieku istnieje jakaś pewność siebie przez to wszystko? Pewność siebie budowana na pogardliwych spojrzeniach dziewczyn, chamskich tekstach czy straszeniu policja przy próbie zagadania? Ja naprawdę próbowałem i próbuje, bo gdzieś tam z tyłu nadzieja jeszcze nie umarła, pomimo, że życie mnie codziennie kopie.

Marquise

@CzerwonaRurza, ale w jakim kontekście? Psychiatrycznym? :D Czy może zgłoszenie na policję, aby się bliżej zainteresowali, co robię? :D

@JestemIbedeNikim, znowu to samo. Wszystko obalasz, negatywnie podchodzisz. Połowa sukcesu to pozytywne nastawienie. Czyli wstajesz rano, patrzysz w lustro i mówisz sobie "Jest super", "Jest dobrze". I pal sześć, że się nie wyspałeś, ale nastawienie masz, że obojętnie, co dziś zrobisz to okaże się sukcesem.

Po pierwsze: dermatolog, kosmetyczka, a także dobre kremy do pielęgnacji twarzy oraz raz na tydzień / raz na dwa tygodnie maseczka. Ostatnio trafiłam na dobrą maseczkę z Bielendy Skin Restart. Nawilżenie to podstawa. Do tego z AVONU jest też dobre serum z witaminą C.

Po drugie: maść końska rozgrzewająca powoduje pobudzenie cebulek włosów / skóry głowy. Nie jestem specem, ale wpisałam "pobudzenie skóry włosów a zakola" (szybciej napisałam niż pomyślałam - dlatego brzmi to totalnie bez sensu), ale wyskoczyło mi kilka linków z fajnymi sugestiami. Nie będę streszczała, poczytaj samodzielnie.

Po trzecie: no i co z tego, że widać, że to buty na koturnie?! Ilu popularnych mężczyzn jest niskich i noszą buty na koturnie? Ponadto do wielu z nich kobiety wzdychają. A dlaczego? Bo się nie użalają, że mają skromne 165cm wzrostu. Nadrabiają pewnością siebie, charyzmą, poczuciem humoru, empatią.

Po czwarte: każdy z nas ma gorszy czas. Uwierz mi, też obecnie przechodzę dość ciężki okres (który zaczął się około rok temu, apogeum było na przełomie stycznia / lutego tego roku, a w marcu powiedziałam sobie stanowcze dość). Muszę się odgruzować, muszę ruszyć, bo zwariuję. Zaczęłam inwestować w siebie. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy zapisałam się na pięć kursów. Jestem już po jednym.

Po piąte: jeśli ktoś Cię straszy policją to odpowiadaj "To dzwoń. Tylko co im powiesz?". Zagadanie do kogoś to nie przestępstwo. Jeśli ktoś Cię będzie straszył pobiciem to art. 190 Kodeksu Karnego.

I pamiętaj: nie od razu wszystko, tylko stopniowo.

dewitalizacja

Nikt nie ma lekko. Ja co prawda urodziłam się w rodzinie, w której nigdy niczego mi nie brakowało - mam markowe ciuchy, własne mieszkanie i działkę od rodziców i ktoś z zewnątrz mógłby sobie pomyśleć, że niczego mi nie brakuje. Tymczasem mam problemy zdrowotne (przewlekły ból), psychiczne, ciężko mi zainteresować sobą drugiego człowieka (piszę o zwykłych znajomościach, bo na szczęście nie mam potrzeby bycia w związku), boli mnie też to, że przez zdrowie nigdy nie będę tym, kim mogłabym być. Mnóstwo ludzi w ten sposób wegetuje, dlatego uważam, że nie powinno się sprowadzać na ten świat nowych istnień, bo nigdy nie wiemy jak kto skończy. Można przegrać życie nawet mając warunki do tego, by je szczęśliwie przeżyć.

Frog

@dewitalizacja
"Można przegrać życie nawet mając warunki do tego, by je szczęśliwie przeżyć."

A Ciebie to zwyczajnie po ludzku podziwiam, bo nawet tutaj, na Anonimowych, widać, jak rośniesz w siłę, mimo tego, (a może właśnie dzięki temu?), co dane Ci jest przeżywać.
Pisz (nie, że tutaj, choć tutaj też pisz, proszę).
Masz niecodzienne spostrzeżenia i sformułowania myśli.

(Sorki za priv na kanale ogólnym ;)

dewitalizacja

Dziękuję, Ty też masz bardzo ciekawe i ciepłe komentarze. Wiem, że rosnę w siłę, bo zrezygnowałam z samobójstwa, nadal jednak miewam ciężkie chwile, bo choć ból fizyczny powoli odpuszcza, psychika nie daje za wygraną. Chciałabym mieć w sobie na tyle siły, by wiedzieć, że to już za mną, że chcę odkrywać, szarpać się o swoje, determinacją przeciągać Mur Chiński do Meksyku, a dyscypliną powalić Goliata. Za to czuję, że się solidnie wyparowałam, pozbawiono mnie nadziei i bezczelności, którą czerpałam z pustostanu. Teraz inspiracji nie znajduję nawet w pałacu z kości słoniowej zdobionym platyną i tytanem. Kto do tego dopuścił? To naprawdę byłam ja?

Frog

@dewitalizacja
"pozbawiono mnie nadziei i bezczelności, którą czerpałam z pustostanu"

Noo, na przykład :)

Choć po przygodzie z Panem "multikonciarą" też zaczęłam przez chwilę podejrzliwie patrzeć na wpisy, ale nie dajmy się zwariować.
I tak każdy z nas widzi tutaj to, co chce zobaczyć 🌼 więc nawet jeśli jesteś barczystym sebixem w dziarach, to i tak dla mnie...

I tak dalej, i tak dalej.
Powodzenia 🐢

maIasarenka

dewitalizacja, mogłabym kontakt do Ciebie?

dewitalizacja

Pewnie, jeśli ktoś chciałby napisać, to mam pocztę na interii. Nazwa taka sama jak tutaj - dewitalizacja.

Marquise

@TrzyPingwiny, ale ja nigdzie nie poddawałam pod wątpliwość, czy to kobieta, czy mężczyzna. Ponadto dla mnie to bez znaczenia. To człowiek godny podziwu, który podjął walkę - i moim zdaniem - mistrzowsko z niej wychodzi (bazując na tym, co zostało napisane).

Dora Odpowiedz

Boże, co ty masz ciągle z tymi dziewczynami? Wiesz, przez całe życie byłam sama w takim sensie, że nie miałam faceta. W pierwszy związek weszłam mając 29 lat i szczerze? Czuję się zdecydowanie lepiej będąc sama. Po prostu lubię spędzać ze sobą czas. I uważam, że to tego najbardziej ci brakuje. Ty po prostu siebie nie lubisz i w tym jest problem. Przede wszystkim powinieneś iść na terapię, bo ewidentnie sam nie umiesz sobie z tym poradzić. I tak, wiem, co powiesz. Terapia dużo kosztuje i cię na nią nie stać. To są dwa spotkania w miesiącu, w okolicach 150 złotych. Nie wierzę, że osoba, która mieszka z rodzicami, dzieli się z nimi rachunkami na pół (czyli za utrzymanie mieszkania płacisz tylko połowę a nie całość) nie potrafi odłożyć chociażby 100 złotych miesięcznie na konto oszczędnościowe albo do koperty. To po pierwsze.
A po drugie nie wiem, może znajdź sobie jakieś hobby? Jakiekolwiek. Ja na przykład czytam książki, oglądam filmy. Niedawno zajęłam się scrapbookingiem. I nie, nie mam do tego talentu, bo nie potrafię narysować nawet kota. I szczerze mówiąc, obecność faceta tylko mi w tym wszystkim przeszkadzała, bo przez prawie rok przeczytałam jedną książkę a oglądać oglądałam tylko to, co on chciał. Już nie wspominając o tym, że w ogóle przestałam słuchać muzyki. Serio, nie ma sensu na siłę szukać sobie partnerki, bo zacznie ci ona w końcu w tym życiu przeszkadzać. A jeśli jesteś tak bardzo zdesperowany to obawiam się, że wejdziesz w związek nie z dziewczyną, która do ciebie pasuje ale z pierwszą, która się tobą zainteresuje a kompletnie nie będzie "twoim człowiekiem".

Solange

Ogólnie masz prawo czuć się lepiej, jak jesteś sama i tak dalej, ale taka uwaga, że zdrowe związki tak nie wyglądają, jak opisałaś. Mam nadzieję, że jesteś tego świadoma, choć nawet zdrowy związek nie musi być dla ciebie, jeśli wolisz życie singielki. Ale ogólnie zgadzam się, a przede wszystkim z tym, że związek na siłę tylko przeszkadza w życiu.

Dora

Wiem, że zdrowe związki tak nie wyglądają. Obawiam się bardziej o to, że autor takiego nie zbuduje, jeśli cały czas będzie miał takie podejście jakie ma. Próbowałam mu pokazać, żeby dał sobie z tym spokój na razie i zajął się sobą.

usmiechnietakobieta Odpowiedz

I ja dodam swoje trzy grosze. Ja również swego czasu pracowała za marne pieniądze i mieszkałam z rodzicami ale powiedziałam dość. Poszłam do szkoły zaocznej (darmowej) by zdobyć lepsze kwalifikacje, fakt przez trzy lata byłam ciągle zmęczona i w biegu ale dałam radę, ty też dasz bo czemu nie. Póki nie masz dzieci i żony to masz czas na zrobienie dodatkowych szkoleń gdzie poza kwalifikacjami poznasz nowych ludzi, może przyjaciół a może jakaś dziewczynę. A i jeszcze jedno narzekasz na geny ale twój ojciec znalazł kobietę by mieć ciebie. Głowa do góry.

PeggyBrown2022 Odpowiedz

To już było.

Vito857 Odpowiedz

Powiem ci szczerze - wszystko zależy od nastawienia. Jeśli się będziesz użalał nad sobą to na pewno żadna dziewczyna nie będzie się chciała z tobą związać, bo nikt nie chce męczydupy.
Wbrew pozorom wystarczy być normalnym i nie użalać się nad sobą.

NaN Odpowiedz

Eh, no też mam hujowe życie, takie samotne 😕 nie przejmuj się tym co inni gadają, kiedyś będzie lepiej c:

Samotność jest straszna. Wracam do domu, zamykam sie w pokoju i wyobrażam sobie, że obok mnie siedzi ukochana dziewczyna. Tak strasznie mi tego brakuje.... . Zaraz będzie wiosna i znów pojawi się wszędzie pełno szczesliwych trzymających sie za ręce par które będę widział i będę przeżywał w środku jak bardzo mi takiego czegoś brakuje i jak bardzo beznadziejny jestem. Będę widywał grupki znajomych przesiadujące w ogródkach piwnych i śmiejących się. A ja ani znajomych ani dziewczyny, ani perspektyw na to. Już nawet nie mam siły chodzić sam do klubu i usiłować kogoś poznać, bo nigdy nikogo nie poznałem, a jedynie byłem zlewany albo drwiono ze mnie. Wspomnę jeszcze, że zawsze znajdzie się ktoś komu nie podoba się moja twarz i zaczyna mnie zaczepiać.

Qki

@JestemIbedeNikim to może zamiast oglądać się na innych i im zazdrościć, to zadbaj o to, aby samemu czerwca przyjemność ze spędzonego ze sobą czasu? Idź na spacer, pobiegaj, na rower/rolki, przejdź się do lasu na spacer. Weź sobie książkę/koc i idź gdzieś, gdzie nie będziesz zawracać na to uwagi, zamiast jeszcze bardziej się dobijać. Spróbuj chociaż znaleźć coś, co sprawia Ci przyjemność zamiast ciągle nad sobą płakał, bo kobiety to odstrasza - bo jeśli już na wstępie się nad sobą użalasz i płaczesz, bo życie nie wygląda tak jak chcesz, to co dopiero będzie jeśli pojawia się jakieś problemy w związku lub coś poważniejszego? Nikt nie chce słuchać w wolnej chwili o tym, jak komuś źle i nie dobrze. Masz problem? To go rozwiąż. Jak nie ma rozwiązania - to nie ma problemu. Jeśli potrafiliśmy się jako ludzie dostosować do panujących warunków wokół nas, to czemu nie możemy również obecnie tego zrobić? 🤔

TakaOna100 Odpowiedz

Ten przegryw jest przede wszystkim w Twojej głowie i z takim nastawieniem sam sobie utrudniają życie. Jeśli chcesz coś zmienić w życiu to zmien, zapisz się na kurs, pomysł o wyjeździe, poszukaj dodatkowe pracy, a jeśli ci się nie chce tego robić to zaakceptuj swoją sytuacje. Za najniższa krajowa jest ciężko żyć, ale nie znaczy że nie można być szczęśliwym i miec partnerke

Taksiezyje Odpowiedz

No niestety życie nie jest sprawiedliwe. Ale możesz wykorzystać swoje atuty, by coś osiągnąć, bo na pewno jakieś masz.
Sama nie zaliczam się do piękności, do tego jestem gruba i mam depresję, przez co nie jest mi łatwo. Czasem mam takie zrywy, że od dziś się odchudzam i całkiem dobrze mi idzie, a za tydzień łapię potężnego doła z myślami samobójczymi i wtedy zajadam ten smutek słodyczami i zamiast schudnąć to tyję. Psycholog nie pomógł, leki nie pomogły, muszę z tym żyć i jakoś próbować z tym walczyć. Mam nieciekawą twarz, niesymetryczną, też mam zakola (jestem kobietą, więc tym bardziej słabo), mam duży nos, który chciałabym zoperować, ale mnie nie stać. Mam faceta, ale już mnie on denerwuje, także zakładam, że w najbliższym czasie raczej od niego odejdę i będe sama. Pochodzę z raczej biednej rodziny - niczego mi nie brakowało, ale bogato też nie było, trzeba było mocno kombinować, zeby kasy starczyło na wszystko, rodzice nic mi nie mogli dać na start, muszę sobie sama zapracować.
Różnica jest taka między mną a tobą, że ja się nie skupiam na moich wadach, na tym czego nie mam albo na tym jak wyglądam. Skupiam się na moich atutach, czyli na umiejętności szybkiego uczenia się nowych rzeczy, na byciu kumatą. Talent? Talent to tylko 1% sukcesu, reszta to nauka. Jeśli ktoś ma talent ale go nie rozwija, to i tak jest w czarnej dupie. Wylicz swoje atuty i je rozwijaj, wykorzystaj. Ucz się nowych rzeczy. Tak naprawdę, to nie wiesz czy ten chłopak, którego opisujesz ma na własność ten samochód. A może to samochód rodziców? Skąd wiesz czy ta dziewczyna nie ma jakiś problemów np. nie dogaduje się z rodzicami? Widzisz to co chcesz widzieć. Skup się na sobie i rozwijaj, bo na pewno masz jakieś umiejętności, ukryte talenty. Może po godzinach ucz się programowania, a za jakiś czas znajdziesz w tym pracę i będziesz dobrze zarabiać. Próbuj, zamiast skupiać się na negatywach. Bedą wzloty i upadki, to nigdy nie jest linia pod górę, tylko raczej sinusoida. Ważne, by próbować.

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie