#9kQqX

Pracuję w kameralnym salonie kosmetycznym w centrum miasta. Często klientki wpadają do nas podczas przerwy na lunch, żeby zrobić sobie wąsik lub wyregulować brwi. Mamy też kilka stałych bywalczyń. Jedną z nich jest pani Kasia, elegancka kobietka przed trzydziestką, mówiła, że pracuje w banku. Od jakichś kilku miesięcy pani Kasia regularnie raz w tygodniu przychodzi na zabieg oczyszczania cery i przedłużania z zagęszczeniem rzęs. Od razu się nasuwa, że kobieta bardzo zadbana. I może jej współpracownicy czy postronni przechodnie się zgodzą. Jednakże pani Kasia ma pewien sekret, o którym wie ona, ja i dowiecie się Wy.
Żeby zaoszczędzić czas w tygodniu i dobrze wyglądać, pani Kasia nie zmywa makijażu. Chwaliła się, że w poniedziałek rano zrobi full – podkład, konturowanie, brwi, cienie, rzęsy, usta – i tak tylko po pracy zmyje chusteczką mokrą szminkę, w nocy prześpi się na plecach i rano tylko poprawi odbity tusz, trochę cieni i pudru doda, jak trzeba, to korektora gdzie trzeba, coś na usta i tak do piątku. Podczas kąpieli bardzo uważa, żeby nie zmoczyć twarzy. W piątek przychodzi do nas, a tam ja zakasuję rękawy i dosłownie zdrapuję zaschnięty korektor spod oczu, mieszankę naskórka, pudru, rozświetlacza, fluidu i brązera i odmaczam skorupę tuszu do rzęs. Ogólnie demakijaż klientki statystycznie zajmuje mi 3-6 minut. W przypadku pani Kasi to kwestia 15-20, bo kosmetyki wgryzają się naprawdę mocno w skórę, a muszę to zrobić bardzo dokładnie przed zabiegiem. Po zdjęciu tapety twarz pani Kasi wygląda jak taki tani, szary papier toaletowy – przez wysuszenie, zmatowienie i zarazki. Rzęsy sztuczne i naturalne po pięciu dniach z tuszem zaczynają na nowo odpadać. Musimy je uzupełniać niemalże co tydzień. 
Tłumaczyłam już pani Kasi, jaki to ma wpływ na jej zdrowie i urodę, ale jak grochem o ścianę...
upadlygzyms Odpowiedz

"...klientki wpadają... żeby zrobić sobie wąsik..."
Znaczy nawoskować czy podkręcić końce?

Dragomir

Ja zrozumiałem że namalować kredką jak brwi. Po drugie, może to są klienci ale identyfikują się jako klientki, wtedy wszystko jasne i nawet postępowo.

radiant Odpowiedz

Jak za parę lat będzie wyglądała na taką ~~50 lat, to będzie mieć do was pretensje, że zniszczyliście jej skórę.

TakaOna100 Odpowiedz

W takiej sytuacji, powinnam być liczona więcej za poświęcony czas i większą ilość kosmetykow

wyzwolonaa Odpowiedz

Biedna kobieta, nie ma nawet czasu o siebie zadbać. To są właśnie skutki patriarchatu, pani Kasia jest zmuszana do nadgodzin tylko po to, żeby prezes banku mógł sobie kupić nową willę

LodyWaniliowe

Nie pisz bzdur. Nałożenie makijażu to 10 minut, zmycie 2 minuty

wyzwolonaa

A ona z jakiegoś powodu tego nie robi. Myślisz, że to wygodne cały tydzień chodzić w niezmytym makijażu? Kobieta ewidentnie jest wyzyskiwana przez swojego szefa

LodyWaniliowe

Pracuje w banku, tam są dobre zarobki. Stać ją na eleganckie ciuchy i kosmetyczkę, więc i na waciki i płyn do demakijażu też. Praca w banku nie zaczyna się bladym świtem, ani nie kończy późnym wieczorem, więc ma czas rano nałożyć makijaż a wieczorem go zmyć. Tu problemem może być uzależnienie od makijażu, bo spotkałam już taką, co nakładała makijaż idąc spać, bo "nie mogła nie mieć nic na twarzy"...

wyzwolonaa

Jednak przyznasz, że to nie jest normalne. Oficjalnie praca w banku trwa 8 godzin ALE żyjemy w patriarchalnym społeczeństwie, gdzie kobieta jest na gorszej pozycji startowej. Pani Kasia żeby zarobić tyle co mężczyzna na tym samym stanowisku musi pracować co najmniej 4 godziny dłużej każdego dnia. Do tego bezpłatna praca w domu, jeśli ma męża i dzieci to tym bardziej jest przemęczona. Zapewniam cię, że żadna kobieta nie niszczyłaby sobie cery z własnej woli

Duszka1

@LodyWaniliowe
Ja tylko odniosę się do kilku stereotypów.

Nie, to nie jest tak, że w banku są dobre zarobki. Standardowa "pani z okienka" zarabia trochę powyżej minimalnej (piszę w kontekście jednego z największych miast Polski, wiedza z pewnej "drugiej ręki"), osoby na stanowiskach nieco wyższych albo bardziej "wewnętrznych" jeszcze trochę więcej zarabiają, ale nadal to nie są "dobre zarobki" (kiedyś byłam na kilku rozmowach o pracę w takich działach).

To, że ktoś wygląda zadbanie i elegancko nie oznacza, że go "stać". Moja kumpela ze studiów ubierała się tak, że jej stylówki można by wrzucić do najlepszych modowych magazynów. Ubierała się w lumpach.

A co do tego, że kogoś stać na kosmetyczkę... nie oszukujmy się - dzisiaj pani pracująca na kasie w popularnym dyskoncie z owadem czy płazem ma wychuchane paznokcie i rzęsy. To się stało w pewnych kręgach po prostu standardem.

A. I to, że praca w banku nie kończy się późnym wieczorem to też trochę naciągana teoria. W jednym z działów wewnętrznych na rozmowie wprost mi powiedziano, że "co najmniej mile widziane są nadgodziny". Tak, że... teoria teorią, a praktyka...

chybajednaknie

@Duszka1
Dlaczego tak jest, ze nadgodziny (bezplatne rzecz jasna) sa mile widziane, czytaj wymuszane?
Dlatego ze pracownicy daja sobie to robic, ot tak zgadzaja sie na wyzysk w imie wzrostu zyskow akcjonariuszy, chcacych aby ich zainwestowane pieniadze "pracowaly". No i pracuja.

Livarot Odpowiedz

Jakby zmieniała majtki raz na tydzień żeby zaoszczędzić to chyba by było gorzej.

Dodaj anonimowe wyznanie