#8xkiD
Tak właściwie nie wiem, po co, na co i dlaczego? Może, żeby otworzyć wam oczy?
Na wstępie powiem, że jestem niepełnosprawna. Jedyną osobą, która jest dla mnie ważna jest mój dziadzio. Zastąpił mi ojca, który nas zostawił. Mnie i moją mamę. Od zawsze był tylko on. Dziadzio, dziadzio, nigdy dziadek, nigdy, zawsze był dziadziem. Woził nas do szpitali, na badania, na rehabilitacje, czynnie uczestniczył w moim życiu. Pomagał jak tylko mógł. Zawsze był o lata świetlne sprawniejszy ode mnie. Zawsze.
Jednak coś się zmieniło. Dostał udar. Wylądował w szpitalu. A ja, jako jedyna płakałam bez przerwy. Wisiałam na telefonie powiadamiając każdego zapłakanym i drżącym głosem, że leży w szpitalu. Oczywiście rodzina na pięć minut się zjawiła. Jak wyjechał do innego miasta na rehabilitację, też rodzinka odwiedzała, pytała jak u niego. Głaskała, kiziała, powtarzała "będzie dobrze". Ale nie jest dobrze, mimo że od udaru minęło już kilka lat.
Dzisiaj dziadzio prawie nie mówi. Ledwo chodzi. Nie wykąpie się sam. Może i wyszedłby prędzej z tej niedołężności, gdyby nie jego żona. Babcia jest jedyną osobą, której szczerze nienawidzę. Zrujnowała go. Ona chwilę przed jego udarem była w poważnym stanie. Siedział przy niej dzień i noc, sprawdzając, czy oddycha. A ona zamyka go w pokoju i udaje, że nie istnieje. Jedyne, co robi, to powtarza, że ma już dość, że nie ma siły przy nim robić.
A jeśli powiesz źle o babci przy dziadziu to wiecie, co robi? Wścieka się. Każe tak nie mówić, powtarza, że jest cudowna. A ona ma go za śmiecia. Traktuje go jak popychadło. Za wszelką cenę chce go oddać do hospicjum. Ciągle na niego krzyczy. Tu musiała kupić drogie specjalistyczne łóżko, więc mu wyrzuca, że ją kosztuje. Tutaj dziadzio się umoczy, babka krzyknie, że ON ROBI TO SPECJALNIE, że on specjalnie udaje chorego. Dziadzio nie wytrzymuje i zaczyna płakać. Cała rodzina ma gdzieś. Moja mama nie wyrabia z rachunkami, chciałaby wyjechać do Niemiec. Jednak nie, przecież nie zostawi ojca bez opieki. Kto pójdzie po receptę? Kto zawiezie do lekarza? Nieważne, że oni mają trójkę dzieci. Dwóch synów i moją mamę. Jak jeden z nich się pojawi - jest "dziękuję, synku, dziękuję, masz tutaj na paliwo", a jak moja mama zrobi zakupy, wywiesi pranie, kupi leki, zawiezie do lekarza, co dostaje? Nic.
Proszę was. Nie zapominajcie o swoich rodzicach i nie bądźcie dziećmi "od święta". Nie macie pojęcia jak mi serce pęka, jak słyszę dziadzia, który mówi "Babcia jest kochana, w końcu to moja żona". A co usłyszę od babki? "Mam już dosyć, cały czas się moczy, hospicjum".
A miało być "w zdrowiu i chorobie"..
"Na dobre i na złe". W sumie działa, ale tylko w jedną stronę. Niestety. Dziadzio bardzo musi kochać babcie, ona najwyraźniej juz przestała kochać jego. Smutne 😔
Nie osądzajcie.Ludzie w strachu i pod silnym stresem czasem po prostu wysiadają psychicznie ,i wtedy jedni się zabijają ,inni płaczą a jeszcze inni są chamami.To nie oznacza ,że chcą tacy być.Bądźcie trochę bardziej wyrozumiali bo kiedyś i wy możecie tak trafić.I tu nie chodzi o to ,że choroba jej męża wywołała u niej takie zachowanie.Musiała przez lata wyczerpywać się psychicznie,prawdopodobnie traumatyczne dzieciństwo lub kilkabaście lat ciągłego mobbingu w pracy.A choroba męża ,,przelała czaszę goryczy".Nie oceniajcie bo naprawdę o wielu rzeczach ludzie nie mówią.
Aż nie wiem co powiedzieć
Nie mów nic
Twoj dziadzio jest wspanialy, to niesamowite jak bardzo kocha babcie, pomimo tego ze ona jest taka okropna...
sciska mi serce kiedy mysle ze ktos taki przez nia placze, ona nie zasluguje na niego...
Aż mi się smutno jakoś na sercu i ogólnie zrobiło..
Nie wiem jak sobie wyobrazić zachowanie Twojej babci,bo moja jest najcudowniejsza na świecie,ale wierzę, że z mamą soboe poradzicie i wytrwałości dużo życzę:(
Aż łzy się cisną do oczu. Jak może tak traktować człowieka, który całe życie ją kochał?
Naprawdę świetny człowiek z Twojego dziadka.
Bardzo współczuję tej sytuacji. Wydaje mi się, że czasem trzeba powiedzieć niektórym ludziom wprost - "przyjedz, pomóż" bo inaczej do nich nie dociera, a może będzie im głupio odmówić.
Masz niesamowitego dziadka, a co do babci... brak słów
Powiem Ci, że jesteś WIELKA! Najlepsza wnuczka pod słońcem. Po prostu nie do opisania!
Niestety tak często jest, że nie docenia się tych najbliższych, którzy pomagają najbardziej. Moja babcia, swoją synową (czyli moją mamę) uważała za zło konieczne i najgorszą osobę, ogólnie nas wszystkich powiedzmy lubiła najmniej chociaż mieszkaliśmy na tym samym podwórku. Prawdopodobnie za to, że mama dogadywała się bardzo dobrze z dziadkiem czyli mężem babci, bo pochodzili z tej samej miejscowości. Nawet nie będę opowiadać co babcia wyprawiała gdy mama zamieszkała tam, ogólnie cyrk na kółkach) Babcia oczywiście całe życie była "chora" i dziadek musiał się nią opiekować chociaż bardzo chorował(był wspaniałym człowiekiem) . Rodziny braci mojego taty oczywiście były dużo lepsze a dzieci to wgl aniołowie. Dziadek umarł jakieś 12/13 lat temu, babcia niecałe 2 gdy już była naprawdę chora oczywiście tylko moja rodzina się nią opiekowała (reszta oczywiście ją CZASEM odwiedzała, pomijając że wujek i jego dzieci mieszkają 100m od nas. Dopiero pod koniec babcia TROCHĘ zmieniła zdanie o mamie i ogólnie o nas, teoretycznie mówiła, że jacy to jesteśmy wspaniali ale i tak widać było kto jest ważniejszy.
U mnie dokładnie taka sama sytuacja. Nie rozumiem dlaczego Ci, którzy mieszkają dalej są lepszą rodziną i to im pomaga się finansowo. A ja ile bym nie zrobiła to zawsze źle i za mało.
@alexia4k - mam dokładnie tak samo, ale nie mam pretensji o to, że moja babka całe swoje pieniądze oddaje swojej kochanej córeczce i ulubionym wnukom. Tylko o to, że to my jej pomagamy, z nami mieszka pod jednym dachem, a nienawidzi nas, obgaduje i znęca się nad nami psychicznie od kiedy pamiętam. Teraz mnie nie obchodzi to co mówi, ale jak się ma kilka lat, a najbliższa osoba mówi Ci, że jesteś dnem, zerem i nic w życiu nie osiągniesz to naprawdę może Cię podminować...
U mnie babcia ze strony mamy ma czworke dzieci, a tylko moja mama do niej lata, robi zakupy, rachunki, zabiera na swieta, kupuje, zeby zylo jej sie lepiej (jest biedna), tata moj sporo pracuje, ale wymaluje jej dom, ogarnie na podworku...ale az mnie nerwica bierze, bo ta babcia miala moja mame gdzies, nie potrafila jej nic zapewnic, nawet milosci, a mimo to moja mama jakby zapomniala o tym wszystkim. A ta cala babcia nawet nie zapyta czy zwrocic za paliwo, nigdy od niej nic nie dostalam, milosci, nawet babcinego obiadu...nic. Ja chyba nie umialabym jednak o tym zapomniec, ale na szczescie mam przekochana mame. 😉
Skończcie już z tym umoralnianiem bo można się zrzygać. Każdy będzie postępował tak jak chce. Nikt tu rad nie szuka...