Jako mały dzieciak jadłem czereśnie i przez przypadek połknąłem pestkę. Pamiętam, że bardzo się wystraszyłem, a że mój tato od zawsze był żartownisiem, to rzucił (nie wiem, skąd brał te teksty), że mi z dupska drzewo wyrośnie.
Kilka dni minęło w konkretnym przejęciu, a kilka miesięcy na obserwacji, czy przypadkiem z tyłu jakaś gałąź mi nie wyrasta… Na szczęście nie wyrosła.
Dodaj anonimowe wyznanie
Cartmannowi wyszła z tyłka 20 metrowa antena paraboliczna, więc...
Stary numer. Mnie straszono tak po wiśniach. Miałem obawy, że w żołądku mi drzewo wyrośnie.
To ja mam odwrotnie. Wkładam sobie gałąź w anus i czuję się wtedy jak drzewna nimfa