#7uGui

Jechałam do Katowic. Miałam wagon przedziałowy i w nim siedziałam ja i jakiś obcokrajowiec. Gdy było już jakieś pół godziny od Katowic dosiadł się Pan ze wschodnim akcentem. Na początku wydawał się normalny, normalnie z nami gadał, ale w pewnym momencie zaczął mówić o jakiejś bombie i czy podłożyła bym ją za pieniądze (już wtedy poczułam się zagrożona), zaczął wypytywać o dane i o cel podróży, powiedział, że albo z nim gdzieś pójdę albo gdzieś zadzwoni. No i zadzwonił (do kogo to nie mam pojęcia). Poszłam do konduktora to zgłosić i wróciłam na miejsce. Gdy dojechaliśmy na miejsce zgarnęła go policja. Ale to było najbardziej niepewne pół godziny w moim życiu.
ZrowyByku Odpowiedz

A potem się obudziłaś

JMoriarty Odpowiedz

Za co go niby zgarnęła policja? Za rozmowę przez telefon? Idź odrób lekcje.

ohlala

To twierdzisz, że jak ktoś zadzwoni do np. szkoły i powie, że podłożył bombę, to policja go nie zgarnia po ustaleniu jego danych? No to sprawdź to sam, pójdź do galerii handlowej i zacznij mówić ludziom, że podłożyłeś bombę. Z galerii wyjdziesz niczym celebryta - w obstawie. :)

PS. gówno zrobisz, ale możesz zajrzeć do kk i zobaczyć, co grozi za fałszywy alarm bombowy.

JMoriarty

Po pierwsze, jestem kobietą.
Po drugie, naprawdę myślisz, że policja zgrania kogoś z pociągu, bo jakaś małolata powiedziała, że mówił coś o bombie przez telefon?

Dragomir

JM - czy jesteś lubiana w swoim środowisku?

Dodaj anonimowe wyznanie