#7LjvD
Bardzo mnie boli ich zachowanie. Cały czas próbują mi podcinać skrzydła i dać do zrozumienia, że moje miejsce jest w kuchni. Moja mama jest właśnie taka, sama wprost mówi, że jej zadaniem jest sprzątanie i dbanie o tatę. To raczej wina tego, że ją właśnie tak wychowano, jako przyszłą gospodynię domową i maszynkę do rodzenia dzieci, przez co ona sama próbuje wpoić mi te same wartości i uświadomić, że edukacja kobiety powinna skończyć się na wykształceniu podstawowym. Również ogromny problem mają z tym, że jak każda nastolatka chciałabym ładnie wyglądać. Ubieram się normalnie, nic wyzywającego, ale na widok pomalowanych paznokci tata dostaje szału. Makijażu już by chyba nie przeżył, wiec nawet nie próbuję. Nawet latem ciężko mi wywalczyć noszenie krótkich spodenek, bo zdarzało się, że po prostu mi je chowali, żebym nie kusiła chłopców na ulicy. Naprawdę mam tego dość, to nawet nie jest troska, tylko jakiś obłęd. W domu jedyny kanał w TV, jaki wolno mi oglądać, to telewizja Trwam. Gdy zdarzały się sytuacje, gdzie źle się czułam i nie byłam w stanie iść do kościoła, tata potrafił siłą mnie tam zaciągnąć, niezależnie czy miałam gorączkę, czy problemy z żołądkiem.
Czasem zastanawiam się, czy w ogóle ich kocham. Zawsze tylko mnie krzywdzili i utrudniali życie. Jest mi bardzo przykro z tego powodu.
Pamiętaj, że rodzice mają obowiązek alimentacyjny jeśli pójdziesz na studia. I to co robią Twoi rodzice to nie jest wychowywanie zgodnie ze swoimi przekonaniami, tylko patologia. Nie słuchaj komentarzy, które ich bronią.
Twoi rodzice utknęli mentalnie w jakimś średniowieczu - zbieraj dowody w postaci np. nagrań na to wszystko, a potem się odetnij jak pójdziesz na swoje. Dlaczego masz to wszystko nagrywać? Nie musisz - ale mam przeczucie, że szybko wyciągnął łapy po kasę od "głupiej bździągwy co to jej się studiować zachciało zamiast mieć męża i gromadę dzieci".
Najlepiej po prostu odciąć kontakt i niech sobie tam żyją po swojemu.
Zbieranie dowodów jest dobrym pomysłem, bo rodzice mogą dziecko pozwać jak ono jest dorosłe o alimenty a tak się przed tym zabezpieczysz.
Rodzice mają prawo wychowywać dzieci zgodnie z własnymi poglądami i wybranymi przez siebie metodami (w ramach zdrowego rozsądku i prawa - bicie dzieci to nie metoda wychowawcza, a przęstepstwo). Dzieci natomiast mają prawo w dorosłym życiu wybrać swoją ścieżkę, niezależnie od tego co się podoba ich rodzicom. Nie czuj się winna za to, że się z nimi nie zgadzasz, ale przyjmij też, że innych rodziców mieć nie będziesz i nie warto sobie niszczyć tych więzi. Najlepiej podążaj swoją drogą, ale z szacunkiem dla rodziców. Rok, dwa i tak naprawdę będziesz sama o sobie decydowała. Na pewno bez wsparcia i aprobaty rodziców będzie Ci ciężej, ale jeśli oni nie to ja już jestem dumna z Ciebie, że wyrastasz na samodzielną i mądrą kobietę. Dla mnie w życiu najważniejsza jest harmonia, sama nie wybrałam sobie studia i pracę, mam męża, który mnie wspiera i cieszy z moich sukcesów, ale też lubię zrobić mu pyszne jedzonko i zadbać o niego, bo go kocham i lubię mu sprawiać przyjemność. Można mieć wykształcenie, faja pracę i kochającą się rodzinę.
Ciągnięcie do kościoła chorego dzieciaka to zaniedbanie i robienie krzywdy dziecku. Może doprowadzić do poważnych zdrowotnych komplikacji.
Przecież Ci rodzice jej nie wspierają ani jej nie słuchają. Rodzic powinien wysłuchać swoje dziecko i nawet jeśli się nie zgadza z nim to nie niszczyć jego poczucia wartości ale pokazywać, że dziecko jest dla niego ważne, kocha je i wspiera. Tutaj tak nie ma. Jest tłamszenie i wymuszanie. Dziewczyna wcale nie ma obowiązku "podążania swojej drogi z szacunkiem do rodziców". Ci rodzice nie szanują jej. To rodzice w ogromny sposób przez wychowanie i to jak traktują swoje dzieci wyznaczają jak wyglądają relacje dziecko-rodzic. Dziewczyna nie ma obowiązku im dawać więcej niż oni jej dali (np. szacunek).
A już w ogóle ta dziewczyna nie ma aprobaty i wsparcia od rodziców już teraz. I od dawna go nie ma, bo chcą ją zatrzymać na etapie kury domowej i podcinają jej skrzydła. Nie ma żadnego obowiązku jeśli nie będzie chciała aby utrzymywała z nimi kontakt. Pytanie czy czuje, że kontakt z rodzicami będzie jej przynosił więcej złego niż dobrego? Bo jak więcej złego to jest ok nie chcieć tego kontaktu.
Praktyczna porada: po chemii bardzo trudno znaleźć w Polsce pracę w zawodzie, bez doktoratu to praktycznie niemożliwe, a i tak warunki są dość niewdzięczne. Nieco łatwiej jest jeśli jesteś inżynierem - czyli chemię studiowałaś na politechnice, a nie na uniwersytecie. Dlatego jesli kiedyś przyjdzie do realizacji tego planu, składaj na polibudę
Święte słowa. Plus w laboratoriach stosunkowo słabo płacą jak na wymagane kwalifikacje, więc warto spróbować albo doktorat, albo zrobić inżynierkę z czystej chemii a na magisterkę wybrać technologię żywienia, materiałów lub kosmetyków. Tu już można wyciągnąć lepsze zarobki a dalej jest to chemia.