#797Q2
Najgorszym momentem była końcówka 3 klasy, kiedy już nie mogłam wytrzymać i planowałam się zabić, mimo pomocnej jednak terapii i troskliwej rodziny. I tak się stało, że AKURAT WTEDY poznałam JEGO - chłopaka z nie mniejszymi problemami niż ja. Wcześniej odmawiałam wszystkie propozycje związków, z czego się bardzo cieszę, bo jest on moim pierwszym i (jak się uda) ostatnim. Od tego czasu, poprzez wspólną pracę, zaczęło się wszystko układać - i mnie i jemu. Powoli, ale skutecznie wychodziłam z depresji, odzyskując sens życia.
Jednak prawdziwa miłość może zdziałać wszystko, ponieważ teraz czuję się wreszcie normalnie, nie chodzę do psychologa i mam na koniec mniejszą dawkę obu leków :) Trochę jeszcze boję się ludzi, ale to jest do wypracowania. Czasem aż nie wierzę, że mogło być tak źle (chociaż wiem, że ludzie mają o wiele gorzej).
Piszę to po to, by pokazać że JEST NADZIEJA.
Dla ludzi z depresją - nie zostaniecie nigdy sami, można wyjść z najgorszego.
Dla osób samotnych lub którzy jeszcze nie byli w związku - wystarczy czekać, a ukochana/ukochany znajdzie się sam. I warto też czekać na tego jedynego :)
A także, że każde zło może zamienić się w dobro, bo przykładowo dzięki tym przeżyciom, znalazłam swój wymarzony zawód. Idę na psychologię, żeby pomagać innym, którzy przeżywają to samo, co ja przeżywałam :)
Ważne, że macie siebie i że wyszliście z tego dołka. Pomogliście sobie nawzajem, a teraz Ty będziesz pomagać innym :)
Fajnie, że twoja historia dobrze się skończyła :)
Gratulacje! Będziesz świetnym psychologiem, bo kto jak kto, ale Ty najlepiej będziesz wiedziała jak pomóc ludziom z depresją. Powodzenia :)
Może pomóc tak ale czy będzie wiedziała jak z nimi rozmawiać skoro boi się ludzi?
Napisała, że to wszystko jest do wypracowania, więc powinna się przemóc :)
Świetnie, że Tobie się udało :-)
Ja niestety nie mogę tego powiedzieć o sobie - od wielu lat zmagam się z tym cholerstwem zwanym depresją i już wiele razy się łudziłam, że wreszcie to pokonałam... Niestety, za każdym razem się myliłam, bo do mnie depresja wraca jak bumerang...
@corkagordona Ojej, pierwszy raz odpisał mi Autor wyznania :) A co do Twojego pytania, to jest to już temat na inną, dłuższą rozmowę ;)
piekna historia :)
trzymam za was kciuki, mysle ze wam sie uda :)
Chciałabym w to wierzyć.
Nie mam depresji, ale pewnie niedługo w nią wpadnę.
Wszyscy mnie ignorują. Chciałabym się integrować z ludźmi.
Powodzenia i szczęścia w życiu życzę :)
Fajnie, że w końcu jesteś na dobrej drodze :) Dużo zdrowia i wiary w siebie ;)
Pamiętam do dziś rozmieszczenie wszystkich z latami znikających powoli blizn...
Zazdroszczę tego, że znikają...
Ja 2 lata temu podrapałam bąbla po komarze. Nadal mam bliznę. Czym Ty się smarujesz?
Moje właśnie nie chcą zniknąć :/
@Pulinka @valdez, ja czekam już 3 rok i znikają na pierwszy rzut oka, ale jak gram w siatkówkę i odbijam dołem to widać całe przedramię w bliznach...
@talentmampoojcu ja mam całe biodra w tym... I mam wrażenie, że depresja i żyletka będą zawsze w moim życiu i nigdy z tego nie wyjdę. Boże, tak bardzo nienawidzę siebie.
@Pulinka, wiem co czujesz. Najgorsze jest to, ze nikt nie potrafił mi pomóc... A blizny i siedzenie w oknie to był "gorszy" dzień...
@talentmampoojcu doskonale rozumiem, bo właśnie jestem w tym stanie... Rodzina nic nie wie, przyjaciele myślą, że dałam radę i wyszłam z tego. A ja najchętniej bym teraz zrobiła cokolwiek byle nie istnieć...
Mam nadzieję, że z tego wyjdziecie. Szczerze życzę odnalezienia choćby namiastki szczęścia, siły i wytrwałości :)
Wszystko fajno, tylko nie zapominajmy o drugiej stronie - nie uzależniajmy się za bardzo od drugiej osoby, bo jak trzeba będzie się rozejść to będzie jeszcze gorzej. Stany lękowe ujawniły mi się, kiedy mój ówczesny chłopak , przy którym czułam się bezpiecznie, wyjechał na głupi miesiąc do pracy za granicę.
Świetnie, jeśli mamy wsparcie bliskiej osoby, jednak szczęście powinno płynąć Z NAS.
Pozdrawiam, szczęśliwości!