#6ftQF
Wróciłam do domu, słyszę odgłosy bardzo dwuznaczne. Cholera, wiedziałam, że kogoś ma! Mam nauczkę, żeby nie lekceważyć kobiecej intuicji. Wparowuję do pokoju, mój (teraz już były) chłopak i nieznana mi blondynka.
Po usłyszeniu typowego „tonietakjakmyślisz” uśmiechnęłam się ładnie i powiedziałam:
„Myślałam, że dyskutujecie o regulacji wodomierzy, ale skoro to nie tak jak myślę...”.
Na lepszą ripostę nie było mnie stać.
To był mój dom. On nie miał tam żadnych rzeczy ani ubrań. Jego gacie pięknie komponowały się z gałęziami rosnącego za oknem klonu.
PS Blondynka mówiła mi, że nic o mnie nie wiedziała.
To jest twój dom, twoje rzeczy, ale nic o tobie nie wiedziała. Aha.
Teoretycznie mógł zataić że kogoś ma.
Właśnie. Zakładam że raczej blondynka nie szperała po szafach, żeby sprawdzić czy są tam jego rzeczy, a damskie rzeczy zostawione na zewnątrz mógł jej wytłumaczyć, że to jego siostry np.
Siostra/wspołlokatorka/dziewczyna współlokatora/rodzina uchodzców z Ukrainy/była nie odebrała rzeczy/żona zmarła i jeszcze nie posprzątał.
Są opcje, mniej lub bardziej sensowne ale są.