#6B0v0
Pewnego deszczowego wieczoru, dosłownie kilka dni po pogrzebie sąsiada, obydwie wchodziłyśmy do domu. Ja weszłam jako pierwsza. Za mną siostra. Nagle słyszę siostrę, która krzyczy: „Zostaw nas w spokoju! Odejdź! Pomocy! Duch trzyma drzwi!”. Pobiegłam, żeby sprawdzić co się dzieje. Siostra próbowała zamknąć drzwi, ale te nie chciały się zatrzasnąć. Postanowiłam jej pomóc. Ciągniemy za klamkę z całych sił, ale nadal nie mogłyśmy sobie dać rady i przez moment w duchu zaczęłam ją przepraszać za brak wiary w życie pozagrobowe. Po kilku sekundach siostra się poddała i uciekła do swojego pokoju. W pewnym momencie puściłam drzwi tak, aby otwarły się na zewnątrz. Raz kozie śmierć – pomyślałam.
W rogu drzwi zauważyłam dość dużą żabę... biedulka chciała się dostać do środka, ale nie miała szans w zderzeniu z podwójnym atakiem paniki.
Zagadka ducha została wyjaśniona, a my zaliczyłyśmy dwa pogrzeby... sąsiada oraz żaby.
żaba nie skumała o co chodzi...
Ja do teraz wierzę w duchy, ale nie mam takiej paranoji że duchy nas nawiedzają ot, tak. Serio :)
Oczywiście że istnieje świat poza naszym zmysłowym. Być może nawet wiele światów. Wiara w ich nieistnienie jest tym samym, co niewiara w istnienie mikrobów przed wynalezieniem mikroskopu.
Niezły argument. Można nim uzasadnić wiarę w nawet najgłupsze bzdury.
Na tym polega istota wiary. Przyjmujesz coś na wiarę albo nie.
Też tak zrobiłam, tak mi żal tej żabki było ;/